Reklama

Reklama

Konwencja stambulska. Terlecki: Przygotować własną wersję. Bosak: PiS jak plastelina

Byłoby pożyteczne przygotować własną wersję, zgłosić zarówno w Radzie Europy, jak i w UE, rozwiązanie, które "byłoby wolne od tych wszystkich ideologicznych dziwactw" - ocenił wicemarszałek Sejmu, szef klubu PiS Ryszard Terlecki pytany o wypowiedzenie tzw. konwencji stambulskiej. Tymczasem lider Konfederacji Krzysztof Bosak uważa, że politycy PiS zachowują się w tej sprawie jak "plastelina, którą trzeba naciskać i kształtować".


Reklama

Szef klubu PiS zapytany przez dziennikarzy w Sejmie, czy Polska wypowie tę konwencję, odpowiedział, że "rząd się nad tym zastanawia". "Są głosy za tym, żeby ją wypowiedzieć" - dodał.

Z kolei pytany, czy jest za czy przeciw, powiedział, że "Węgry, Słowacja, Bułgaria nie przyjęły tej konwencji". "Wydaje mi się, że byłoby pożyteczne przygotować własną wersję, zgłosić zarówno w Radzie Europy, jak i w Unii, rozwiązanie, które byłoby wolne od tych wszystkich ideologicznych dziwactw" - dodał. Dopytywany, czy byłby za tym, żeby nie odrzucać konwencji stambulskiej, a przygotować coś nowego, Terlecki powiedział: "Tak, przyjąć własną".

Konwencja Rady Europy z 2011 r. o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (tzw. konwencja stambulska) ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji; oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze. Polska podpisała konwencję w grudniu 2012 r., a ratyfikowała - w 2015 r.

Ministerstwo Sprawiedliwości skierowało w poniedziałek do resortu rodziny wniosek o podjęcie prac nad wypowiedzeniem konwencji stambulskiej. Szef MS Zbigniew Ziobro uzasadniał, że w konwencji znajdują się zapisy "o charakterze ideologicznym", z którymi jego resort się nie zgadza. Zdaniem ministra w dokumencie nie ma żadnych rozwiązań w zakresie ochrony kobiet przed przemocą, których Polska by nie spełniała, a w niektórych obszarach polskie standardy są wyższe niż te przewidziane przez konwencję.

Bosak: Politycy PiS jak plastelina

Tymczasem poseł Konfederacji Krzysztof Bosak stwierdził w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że "politycy PiS-u bez prawicowego, chrześcijańskiego czy konserwatywnego nacisku sami z siebie nie są zdolni lub nie chcą nic zrobić w stronę konserwatywną". "Skoro zachowują się jak taka plastelina, to trzeba tę plastelinę naciskać i kształtować" - mówił, odnosząc się do konwencji stambulskiej i jej ewentualnego wypowiedzenia przez Polskę.

W jego opinii Polska nie powinna w ogóle ratyfikować konwencji stambulskiej. "Jeśli już popełniliśmy ten błąd, należy go naprawić". Zapytany, czy nasz kraj powinien wypowiedzieć konwencję, odparł: "Tak, powinniśmy to zrobić".

Kaleta: Nie potrzebujemy żadnej konwencji, żeby chronić kobiety

O konwencję był też pytany w Telewizji Republika wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta. Jak mówił, za szczytnymi celami, takimi jak walka z przemocą, kryją się w niej skrajnie lewicowe hasła związane z płcią społeczno-kulturową.

"Jest taka narracja skrajnej lewicy, że dopóki nie było tej konwencji, to wręcz można było bić kobietę, to nie są Himalaje hipokryzji, ale skrajna głupota" - powiedział. Podkreślił, że przed rokiem 2015 polski kodeks karny zawierał "szereg przepisów" dotyczących przestępstw związanych z seksualnością i przestępstw, których doświadczają najczęściej kobiety, w tym także przemocy domowej. Przypomniał, że w ostatnich czterech latach "udało się ten standard podwyższyć" m.in. poprzez uchwalenie ustawy antyprzemocowej. Przypomniał także, że powstała sieć placówek pomocy pokrzywdzonym.

"Ten standard w Polsce jest zdecydowanie wyższy od tego, co wymagane jest konwencją" - ocenił. "Ten realny cel jest przez Polskę wykonany i my nie potrzebujemy żadnej konwencji, żeby chronić kobiety, żeby chronić słabszych przed przemocą, bo to jest naturalne zobowiązanie każdej władzy, żeby słabsi byli chronieni, a silniejsi nie pastwili się nad słabszymi, tylko musieli stawić czoła państwu, które będzie w obronie słabszych stawać" - zapewnił.

"To jest czas, żeby te konwencję wypowiedzieć" - ocenił. "Polskie państwo chroni pokrzywdzonych przemocą i nie potrzebujemy tej lewicowej, zagrażającej tożsamości rodziny, zagrażającej tak naprawdę spójności naszego społeczeństwa i naszej tradycji lewackiej otoczki, która próbuje wkroczyć bocznymi drzwiami do porządku prawnego" - dodał.

Konwencja Rady Europy z 2011 r. o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (tzw. konwencja stambulska) ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji; oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze. Polska podpisała konwencję w grudniu 2012 r., a ratyfikowała - w 2015 r.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy