Reklama

Reklama

Kopacz: Głosowanie nad projektem dot. wykroczeń drogowych to test dla posłów

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz uważa, że głosowanie nad projektem umożliwiającym karanie m.in. parlamentarzystów za wykroczenia drogowe, bez konieczności uchylania im immunitetu, będzie testem dla posłów.


Sejm rozpatrzy w środę poselski projekt, który ma umożliwić karanie posłów i senatorów za wykroczenia drogowe bez konieczności uchylania immunitetu. Dotyczy on także prokuratorów, prezesa IPN, Rzecznika Praw Dziecka i Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Reklama

- To będzie bardzo dobry sprawdzian dla wszystkich tych, którzy będą głosować nad tym projektem - powiedziała na środowej konferencji prasowej Kopacz, odnosząc się do krytycznych uwag opozycji na temat projektu.

Klub Solidarnej Polski uważa, że proponowany projekt to jedynie "pozory" i de facto nie zmieni on istniejącej sytuacji prawnej. SP proponuje całkowitą likwidację immunitetu.

SP zwróciła się w środę do klubów parlamentarnych o poparcie zmiany konstytucji zmierzającej do likwidacji immunitetów; tego dnia SP ma przekazać klubom stosowny projekt. Jednocześnie poseł SP Andrzej Romanek zastrzegł, że jego klub chce likwidacji immunitetu, ale opowiada się za "zachowaniem przywileju do prawa wolności słowa posła i senatora, jak i sędziego i prokuratora".

Kopacz zwróciła uwagę, że "aby zupełnie znieść immunitet trzeba mieć większość konstytucyjną". - Opozycja niech się nie krępuje, niech składa projekt i jak będzie to się nad nim pochylimy - dodała marszałek.

Jak podkreśliła, na drogach wszyscy są równi. "Immunitet nie powinien chronić nikogo, gdy ma zbyt ciężką nogę jadąc samochodem" - podkreśliła. - Powinniśmy tak samo odpowiadać, jak osoba, która nie jest parlamentarzystą - uważa marszałek Sejmu.

- Obecnie, w momencie, gdy policja zatrzyma parlamentarzystę, a ten nie przyznaje się do tego, że jest posłem lub senatorem, to wręczając mandat (policja) działa wbrew obowiązującemu prawu - zauważyła marszałek. - Gdy poseł przyzna się, policja występuje do Prokuratora Generalnego, a ten występuje do marszałka Sejmu o uchylenie immunitetu. Ten projekt powoduje, że poseł swoją zgodą na przyjęcie mandatu jednocześnie zrzeka się immunitetu - wyjaśniła Kopacz.

Jak poinformowała, tylko w styczniu wpłynęło do niej 15 wniosków od Prokuratora Generalnego w sprawie uchylenia immunitetu posłów, którzy zbyt szybko poruszali się pod drogach.

Zgodnie z projektem, w przypadku wykroczeń przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji, przyjęcie przez posła, senatora, prokuratora, prezesa IPN, rzecznika praw dziecka lub głównego inspektora ochrony danych osobowych, mandatu karnego lub uiszczenie grzywny, stanowiłoby jednocześnie wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności.

Zgodnie z obecnym stanem prawnym, posłowie i senatorowie od dnia ogłoszenia wyników wyborów do dnia wygaśnięcia mandatu nie mogą być pociągnięci do odpowiedzialności karnej lub odpowiedzialności za wykroczenia bez zgody Sejmu lub Senatu. Gdy parlamentarzysta złamie przepisy drogowe, policja musi zwrócić się, za pośrednictwem prokuratora, do marszałka Sejmu. Potem marszałek zwraca się do osoby zainteresowanej, czy sama wyraża zgodę na uchylenie immunitetu, a jeśli nie, to kieruje sprawę do komisji regulaminowej.

Również GIODO, prezes IPN i RPD nie mogą być, bez uprzedniej zgody Sejmu, pociągnięci do odpowiedzialności karnej, ani pozbawieni wolności. Nie mogą być zatrzymani lub aresztowani, z wyjątkiem ujęcia na gorącym uczynku przestępstwa i jeżeli zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania. O zatrzymaniu niezwłocznie powiadamia się marszałka Sejmu, który może nakazać natychmiastowe zwolnienie zatrzymanego. Z kolei prokurator za wykroczenie odpowiada tylko dyscyplinarnie.

Dowiedz się więcej na temat: Ewa Kopacz | Marszałek Sejmu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje