Reklama

Reklama

Kornel Morawiecki: Nie wyobrażam sobie, żeby "prezydent jawnie łamał prawo"

- Jest pytanie, dlaczego dwóch sędziów TK, wybranych niezgodnie z przepisami, zgodziło się na wybór - skomentował dzisiejsze orzeczenie TK Kornel Morawiecki z Ruchu Kukiz'15. Dodał też, że nie wyobraża sobie, aby "prezydent jawnie łamał prawo".

Trybunał uznał w czwartek, że niekonstytucyjny jest przepis ustawy o TK w zakresie, w jakim był podstawą wyboru przez poprzedni Sejm 2 nowych sędziów TK - w miejsce tych, których kadencja wygasa w grudniu. Wybór pozostałej trójki - w miejsce sędziów, których kadencja minęła na początku listopada - był konstytucyjny.  

Reklama

Ponadto TK uznał, że niezgodny z konstytucją jest przepis ustawy dot. zaprzysięgania sędziów TK przez prezydenta RP rozumiany inaczej niż jako zobowiązujący go do niezwłocznego zaprzysiężenia sędziów. - Całe to zamieszanie i nieporozumienie jest związane z tym, że parę miesięcy temu zostały naruszone staranności przy wyborze sędziów Trybunału. Ci sędziowie, którzy zostali wybrani niezgodnie z przepisami nie wiedzieli o tym? Wiedzieli. Dlaczego się zgodzili (na wybór)?" - pytał Morawiecki w czwartek w rozmowie z dziennikarzami Sejmie.   

Jego zdaniem, to poważny problem konstytucyjny, ale tylko konstytucyjny. - To nie jest problem ustrojowy, w tym sensie, że zagraża demokracji, ani nie jest to na szczęście problem bytowy większości Polaków - powiedział poseł Ruchu Kukiz'15.   

Pytany o orzeczenie TK w sprawie zaprzysięgania sędziów Trybunału przez prezydenta, Morawiecki powiedział: "Prezydenta uważam za pierwszego obywatela Polski, myślę, że znajdą się argumenty prawne, których ja w tej chwili nie znam, które będą usprawiedliwiały prezydenta. Nie wyobrażam sobie, żeby prezydent jawnie łamał prawo, nie sądzę, żeby tak się stało".  

Dopytywany, co oznacza orzeczenie TK i jakie powinny być dalsze kroki wokół Trybunału, Morawiecki powiedział: "Nie wiem, był też przecież wybór (pięciu sędziów TK) przez Sejm, mój pomysł byłby salomonowy, niech przyjdą ci trzej sędziowie (których wybór TK uznał za zgodny z konstytucją) i niech zostaną ci, których wybrał Sejm w środę". - To jest kwestia prawna, kwestia specjalistów - zastrzegł.  

8 października Sejm poprzedniej kadencji wybrał pięciu nowych sędziów TK. Trzej zostali wybrani w miejsce sędziów, których kadencja wygasała 6 listopada (w trakcie kadencji poprzedniego Sejmu), a dwaj - w miejsce sędziów, których kadencja wygasa 2 i 8 grudnia (w trakcie kadencji obecnego Sejmu).   

Według PO chodziło o zapobieżenie sytuacji, w której nowy parlament mógłby nie zdążyć z wyborem nowych sędziów i kadencje straciłyby ciągłość. Klub PiS nazwał ten wybór "psuciem państwa". Politycy PiS oceniali również później, że PO, zmierzała do "zawłaszczenia Trybunału" po to, by blokować reformy, które ma wprowadzać rząd PiS. Prezydent Andrzej Duda nie odebrał przysięgi od wybranych w październiku sędziów.    

25 listopada Sejm nowej kadencji, głosami PiS i Kukiz'15 uznał, że październikowy wybór sędziów nie miał mocy prawnej. W środę Sejm, przy sprzeciwie PO, Nowoczesnej i PSL, wybrał na sędziów Trybunału pięć osób, których kandydatury zgłosił PiS. W czwartek prezydent odebrał przysięgę od czterech wybranych w środę sędziów: Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego, Mariusza Muszyńskiego i Piotra Pszczółkowskiego. Od piątej - Julii Przyłębskiej - prezydent ma odebrać ślubowanie po upływie kadencji sędziego, którego zastąpi ona w Trybunale.

Dowiedz się więcej na temat: Trybunał Konstytucyjny | Sejm RP | Kornel Morawiecki | Andrzej Duda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje