Ksiądz Wojciech Lemański ukarany suspensą

Bezterminowy zakaz pełnienia funkcji kapłańskich i noszenia stroju duchownego przewiduje kara suspensy, jaką abp Henryk Hoser nałożył na ks. Wojciecha Lemańskiego. Będzie odwołanie, bo kapłan uważa, że go skrzywdzono. - Księdzem będę do ostatnich dni - zapowiedział w piątek.


Reklama

Suspensa ma charakter całkowity, co oznacza, że ksiądz Lemański ma zakaz sprawowania wszystkich funkcji kapłańskich i nie może odprawiać mszy św. ani publicznie, ani prywatnie.

W piątek były proboszcz w Jasienicy stawił się w Kurii Warszawsko-Praskiej na rozmowę z abp. Hoserem. Ordynariusz diecezji chciał się skontaktować z ks. Lemańskim od 11 sierpnia, w związku z wypowiedziami medialnymi duchownego podczas pikniku w Jasienicy. W żartobliwym tonie mówił tam o przyczynach cofnięcia mu zgody na odprawianie mszy św. w tej parafii: "Może za wolno szedłem na pielgrzymce?".

Piątkowa rozmowa ks. Lemańskiego z jego zwierzchnikiem trwała około pół godziny. Ksiądz opuścił potem kurię i powiedział dziennikarzom, że abp Hoser wysłuchał jego racji. - Ale, niestety, decyzja była już przygotowana: jest to dekret suspendujący - oświadczył.

Kuria potwierdziła, że biskup nałożył na ks. Lemańskiego karę suspensy obejmującą zakaz wykonywania wszelkich aktów wynikających z władzy święceń i noszenia stroju duchownego.

"W uzasadnieniu wymieniono następujące powody: brak ducha posłuszeństwa i notoryczne kontestowanie decyzji prawowitego przełożonego w osobie Biskupa Diecezjalnego i Stolicy Apostolskiej, sposób postępowania, który przynosi kościelnej wspólnocie poważne szkody i zamieszanie, publiczne podważanie nauczania Kościoła w ważnych kwestiach natury moralnej i propagowanie jako alternatywy swoich osobistych poglądów, brak szacunku i podważanie wiarygodności Episkopatu Polski i kapłanów, i upór w zajmowanej postawie, alienacja ze wspólnoty kapłańskiej i szeroko pojętej wspólnoty Kościoła" - czytamy w komunikacie kurii.

"Kara suspensy ma charakter naprawczy. Zwolnienie z niej zależy od dalszej postawy ukaranego. Osobę Księdza Lemańskiego polecamy modlitwom" - dodano.

"Fałszywe przekonania i teorie"

Rzecznik diecezji Mateusz Dziduszycki powiedział dziennikarzom, że ks. Lemański podtrzymuje "trwające przez wiele lat swoje fałszywe przekonania i teorie na temat nauczania Kościoła katolickiego". - Myślę, że to jest najistotniejszy punkt - trwały upór w głoszeniu fałszywych przekonań, który sieje zamęt wśród wiernych - dodał.

Jak mówił, motywem do nałożenia suspensy było m.in. to, że kapłan nie wycofał się z określeń, których użył na Przystanku Woodstock, gdzie - według rzecznika - Lemański mówił m.in. o skostnieniu Kościoła i o tym, że stare pokolenie biskupów musi wymrzeć. Według Dzieduszyckiego ks. Lemański po Przystanku Woodstock wyraził chęć skruchy. - Niestety, nie była to chęć trwała. Trwała ona kilkadziesiąt minut - powiedział rzecznik.

Dzieduszycki podkreślił zarazem, że gdyby ks. Lemański chciał "wsłuchać się w intencje, które wobec niego ma kuria i arcybiskup Hoser, powinien występować cywilnie i zaprzestać wszystkich funkcji kapłańskich".

Przypomniał, że ks. Lemańskiego nadal obowiązuje zakaz wypowiedzi medialnych. - Pierwsze, co zrobił po nałożeniu na niego kary, przyszedł na konferencję prasową - powiedział rzecznik kurii, nawiązując do wypowiedzi, jakiej ks. Lemański udzielił dziennikarzom po wyjściu z kurii. - To jest sposób, w jaki on traktuje nałożone na niego zakazy przez Watykan - ocenił rzecznik.

Ks. Lemański mówił dziennikarzom, że nie zgadza się z nałożoną nań karą i już na biskupim dekrecie uczynił adnotację, że zamierza się od niej odwołać. Z tej przyczyny - uważa ksiądz - dekret nie obowiązuje go do czasu uprawomocnienia się decyzji, a droga odwoławcza wiedzie aż do instancji w Watykanie.

Jak mówił, abp. Hoser uzasadniając suspensę zarzucił mu, że podważa nauczanie Konferencji Episkopatu Polski w kwestiach bioetycznych. - Ale nie wiem, kiedy miałbym tego się dopuścić, bo ja od dłuższego czasu nie wypowiadam się w mediach, nie głoszę kazań - mówił ks. Lemański i dodał, że za to był upominany już wcześniej, a nie można karać dwa razy za to samo.

- Zastosowana wobec mnie procedura boleśnie mnie zaskoczyła. Księdzem będę do ostatnich swoich dni - zapewnił.

Ks. Lemański ujawnił też, że na ręce abp. Hosera złożył skargę na "skandaliczne i oszczercze wobec mnie wypowiedzi rzecznika kurii". - Te wypowiedzi kłamliwie przedstawiały moją rozmowę z biskupem pomocniczym Markiem Stolarczykiem i moje uzgodnienia z ks. biskupem ordynariuszem - powiedział.

Odwołany z funkcji proboszcza

Ks. Lemański został odwołany z funkcji proboszcza Jasienicy w lipcu 2013 r. z uzasadnieniem, że publicznie krytykował kościelnych hierarchów, w tym swego przełożonego. Otrzymał też zakaz wypowiadania się w mediach. Ksiądz odwołał się od tej decyzji do Watykanu. Stolica Apostolska nie uwzględniła odwołania. Pod koniec lipca tego roku ks. Lemański przyjął - decyzją abp Hosera - obowiązki kapelana w Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii w Zagórzu. W Jasienicy władzę sprawuje inny proboszcz.

Konflikt odżył po wypowiedzi ks. Lemańskiego na temat polskiego Kościoła podczas XX Przystanku Woodstock. Tłumaczył się z nich apb. Hoserowi na początku sierpnia. Po przeprosinach i wyjaśnieniach arcybiskup wyraził warunkową zgodę na dopuszczenie ks. Lemańskiego do okazjonalnych posług kapłańskich w parafii w Jasienicy, m.in. przy ślubach czy pogrzebach, ale za zgodą i przy udziale obecnego proboszcza. Zgoda ta została szybko cofnięta, gdy ks. Lemański publicznie ogłosił swój przyjazd do byłej parafii, co spowodowało - według kurii - zaognienie antagonizmów wśród parafian.

CZYTAJ TAKŻE: Przystanek Woodstock: Co powiedział ks. Wojciech Lemański?

FORUM: Lemański – ksiądz nieposłuszny czy bohaterski? Dołącz do dyskusji!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje