Reklama

Reklama

Leszek ​Mazur: Podpisałem dokument odwołujący sędziego Tomasza Szmydta

"Podpisałem dokument odwołujący sędziego Tomasza Szmydta z funkcji dyrektora wydziału prawnego Biura KRS" - poinformował w środę przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa sędzia Leszek Mazur.

Wcześniej przewodniczący Mazur informował, że we wtorek po południu prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego wycofał delegację do Biura KRS sędziemu Szmydtowi. O decyzji odwołującej sędziego Szmydta przewodniczący KRS poinformował dziennikarzy podczas briefingu w siedzibie Rady.

Reklama

"Pismo prezesa NSA nie zawierało uzasadnienia" - dodał Mazur. Sędzia Szmydt z Biura KRS wymieniany był w ostatnim tygodniu w mediach, w kontekście sprawy hejtowania sędziów w internecie.

Przewodniczący Mazur pytany natomiast przez dziennikarzy o ewentualne konsekwencje wobec członków KRS wymienianych w publikacjach dotyczących hejtowania zaznaczył, że "nie ma możliwości pozbawienia ich uprawnień związanych z członkostwem w KRS do czasu rozstrzygnięcia tej sprawy".

"Natomiast istnieje pewna możliwość ograniczenia wykonywanych przez nich czynności na podstawie moich zarządzeń. Jedno z takich zarządzeń wydałem we wtorek, dotyczy składu zespołu opiniującego kandydatów do Izby Pracy SN, gdzie zastąpiłem sędziego Macieja Nawackiego inną osobą" - poinformował przewodniczący Mazur.

Nabór do Sądu Najwyższego

W środę trzy zespoły KRS mają wysłuchać kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego, którzy zgłosili się w ramach naboru, ogłoszonego przed rokiem przez prezydenta Andrzeja Dudę. Na 11 stanowisk sędziowskich w trzech izbach SN zgłosiło się 24 kandydatów.

Z artykułów publikowanych w zeszłym tygodniu przez Onet wynikało, że wiceszef MS Łukasz Piebiak utrzymywał w mediach społecznościowych kontakt z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza. Miało się to odbywać za wiedzą wiceministra. Po tych doniesieniach Piebiak podał się do dymisji. Przedstawiciele rządu wskazywali wówczas, że dymisja wiceministra sprawiedliwości kończy sprawę "w sensie politycznym".

"Kasta"

Według informacji Onetu, na komunikatorze WhatsApp miała powstać zamknięta grupa o nazwie "Kasta", która wymieniała się pomysłami na oczernianie niektórych sędziów. Według mediów mieli do niej należeć m.in. dwaj zastępcy głównego rzecznika dyscyplinarnego sędziów - Przemysław Radzik i Michał Lasota, sędzia Konrad Wytrykowski z Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, członkowie KRS - Dariusz Drajewicz, Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz, a także Tomasz Szmydt z biura prawnego Rady oraz były prezes Sądu Okręgowego w Katowicach i obecnie sędzia NSA Rafał Stasikowski. Kontakty z Emilią miał też utrzymywać delegowany do MS sędzia Jakub Iwaniec (w zeszłym tygodniu jego delegacja została odwołana) oraz sędzia Arkadiusz Cichocki, który w poniedziałek został odwołany z delegacji do Sądu Apelacyjnego w Katowicach.

Pełnomocnik części sędziów - wymienianych jako członkowie grupy "Kasta" - mec. Bartosz Lewandowski mówił we wtorek, że "nie było takich rozmów, nie było żadnej grupy +Kasta+, nie było żadnej grupy sędziów, która miała na celu hejtowanie w przestrzeni publicznej swoich kolegów i koleżanek". Poinformował też, iż on i kilku innych adwokatów - w imieniu sześciu wymienianych przez media sędziów, w tym sędziego Szmydta - przygotują 21 prywatnych aktów oskarżenia w sprawach zniesławień i znieważeń i 25 pozwów cywilnych o ochronę dóbr osobistych na łączną kwotę zadośćuczynień około 10 mln zł na cel społeczny. Prywatne oskarżenia i pozwy będą dotyczyły m.in. dziennikarzy i wydawców kilku mediów. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje