Letnia golizna w mieście

Skąpe topy, krótkie szorty, nagie torsy - upał w mieście bywa nie do zniesienia, ale czy to oznacza, że możemy zamienić ulice w nadmorskie promenady?

Lato w mieście jest niewątpliwie kłopotliwą porą roku. Korki w godzinach szczytu, biurowe stresy, przepełnione środki komunikacji miejskiej znosimy przez cały rok. Do tych niedogodności letnie miesiące dokładają wysokie temperatury. Nic dziwnego, że chroniąc organizm przed przegrzaniem, zrzucamy kolejne warstwy ubrań. Ale czy znamy granice?

Reklama

Plaża pod Wawelem?

Czy opalanie się topless na wałach wiślanych pod Wawelem może być dopuszczalne? A spacerowanie po warszawskiej starówce w bikini? Gdzie kończy się granica nie tyle dobrego smaku, co przyzwoitości? Minispódniczki i bardziej niż skąpe topy zwracają uwagę przechodniów i to nie tylko płci męskiej. Pożądliwe spojrzenia mieszają się z tymi pełnymi zazdrości, jak i ze zniesmaczonymi minami. - Lato to krótki okres, kiedy możemy pokazać efekt całorocznych wysiłków na zajęciach aerobiku, basenie i innych zabiegów - przekonują dziewczyny. - A poza tym jest nam gorąco - dodają.

Opinie na temat roznegliżowanych są podzielone. Jedni uważają, że jest to niesmaczne, niestosowne i odpychające, inni - wręcz przeciwnie. "Lato jest super. Te wszystkie odkryte nogi, dekolty, piersi są bardzo przyjemnym widokiem dla oka" - pisze jeden z naszych czytelników.

"Plażowicze" są też letnią zmorą w kościołach i katedrach. Wzorem południowoeuropejskich świątyń także w Polsce przed wejściem do wielu obiektów sakralnych natknąć się można na znaki przypominające o właściwym stroju - zakrytych ramionach, dłuższych spodniach czy spódnicach. Turyści w większości stosują się do tych nakazów i przed wejściem panie narzucają swetry, a panowie wkładają koszule.

Jednak skąpe stroje nie budzą już dzisiaj tylu kontrowersji, co kiedyś. Bikini, stringi, topless na plaży nie gorszą i nie dziwią. Nie mniej jednak coraz śmielsze odkrywanie ciała w warunkach "miejskich" spotyka się z chyba uzasadnionym sprzeciwem. Polska nie jest brazylijskim nadmorskim kurortem, gdzie życie toczy się w większości na plaży. Być może dlatego "miejscy plażowicze" w naszym kraju nie mogą raczej liczyć na zrozumienie ze strony większości rodaków.

Przykryj choć trochę!

Blisko jedna trzecia Polaków (31 proc. - według CBOS) twierdzi, że w sposobie ubierania się kobiet nie podoba im się zbytnie pokazywanie ciała. Odsłonięte brzuchy kobiet, niezależnie od ich wyglądu, nie podobają się 9 proc. ankietowanych. 12 proc. nie podobają się kobiety ubrane wyzywająco i ekstrawagancko. Tylko co ósmy ankietowany pozytywnie odbiera stroje obcisłe lub dużo odsłaniające.

Nie jest zaskoczeniem, że eksponowanie kobiecych walorów ma większą grupę zwolenników wśród panów niż wśród pań (odpowiednio: 14 proc. mężczyzn i zaledwie 4 proc. kobiet - wg badań CBOS). Jednak, co ciekawe, część mężczyzn otwarcie deklaruje, że nazbyt odkryte kobiece ciało ich drażni. Najbardziej oburzeni są najstarsi, ponad połowa ankietowanych w wieku powyżej 65. roku życia wymienia zbytnie roznegliżowanie jako wadę współczesnej mody.

Ankietowani przez CBOS Polacy niejednokrotnie podkreślali, że nie sama nagość im przeszkadza, ile "nieumiejętne eksponowanie ciała". Chodzi tu o subiektywne poczucie estetyki. Dla ankietowanych niedopuszczalny jest np. "tłusty brzuch na wierzchu" (badania prowadzono w dniach 3 - 6 czerwca 2005 r. na reprezentatywnej, losowej próbie 1037 dorosłych mieszkańców Polski).

Dobry ton

Wenecja wypowiedziała wojnę "torsonudystom". Chcąc przywrócić miastu "należną mu godność", turyści spacerujący po mieście bez koszulek mogą być ukarani grzywną w wysokości 50 euro.

Podobnie jest na Capri. Tam ponadto należy unikać chodzenia w drewniakach - za hałasowanie chodakami można dostać mandat. W Rzymie nie wolno moczyć nóg w fontannach - za złamanie zakazu grozi 130 euro grzywny.

Polscy strażnicy miejscy nie są aż tak restrykcyjni. - Wszystko, co jest w dobrym tonie i jest stosowane z umiarem, jest dopuszczalne - mówi komendant Mirosław Mudlass z sopockiej Straży Miejskiej. - Na pewno zareagujemy, widząc grupę piknikujących na trawie w centrum. Niszczenie zieleni jest niedozwolone, mamy na to artykuł 144. Brodzącym w miejskiej fontannie w czasie upałów raczej nic z naszej strony nie grozi, dopóki wszystko odbywa się w granicach zdrowego rozsądku i pluskający się nie ochlapują przechodniów - zapewnia Mudlass.

Wprawdzie dotychczas nie zdarzyło się, aby Sopot zwiedzała turystka w wersji topless, to jednak strażnik informuje panie rozważające wspomnianą ewentualność, że taka ekstrawagancja spotkałaby się z reakcją ze strony strażników. Za "letnie przestępstwa" popełniane głównie przez turystów grozi kara nawet do 1 tys. zł grzywny.

Dowiedz się więcej na temat: Topless | CBOS | lato

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje