Reklama

Reklama

Ludzie nad przepaścią

Co 40 sekund na świecie ktoś odbiera sobie życie. Jak wynika z raportu WHO (Światowa Organizacja Zdrowia), samobójstwa stanowią główną przyczynę zgonów w krajach europejskich wśród osób w wieku od 15 do 29 lat. Dodatkowo, na każdą "udaną" próbę przypada kilka osób, które przeżywają.

Samobójstwa - jak zaznacza WHO - są problemem o zasięgu globalnym, jednak 75 proc. występuje w krajach o niskich i średnich dochodach. Większość z nich dokonuje się przez połknięcie trujących środków, powieszenie lub zastrzelenie.

Reklama

Badania opublikowane we wrześniu 2013 r. w medycznym czasopiśmie "British Medical Journal" wskazują, że światowy kryzys finansowy od 2009 roku istotnie wpłynął na wzrost liczby takich przypadków. - Samobójstwa stanowczo zbyt długo stanowiły temat tabu - zaznacza dr Margaret Chan, Dyrektor Generalna Światowej Organizacji Zdrowia.

Również w Polsce odnotowujemy skokowy wzrost liczby samobójstw. Z policyjnych statystyk wynika, że tylko w ubiegłym roku ponad sześć tysięcy osób odebrało sobie życie. Głównie przez powieszenie, rzucenie się z wysokości, samookaleczenie czy zażycie środków nasennych w nadmiernych dawkach. Wśród głównych przyczyn takiego kroku wymienia się m.in. nieporozumienia rodzinne, choroby psychiczne i przewlekłe oraz problemy miłosne i ekonomiczne*.

- W Polsce działania mające na celu zmniejszenie liczby samobójstw pozostawiają bardzo wiele do życzenia. Odpowiedni program zapobiegającym samobójstwom mógłby znacznie zmniejszyć ich liczbę. W Szwecji dzięki profilaktyce wskaźnik samobójstw w ostatnich latach obniżył się o 1/3. U nas projekt działań w zakresie prewencji samobójstw został opisany w Harmonogramie Realizacji Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.

Niestety, z powodu znacznego niedofinansowania opieki psychiatrycznej realizacja NPOZP została znacznie utrudniona. Co gorsza, zaplanowano kolejne cięcia finansowe w psychiatrycznej opiece zdrowotnej planowane na 2015 r. Według informacji Narodowego Funduszu Zdrowia w kolejnym roku nakłady na opiekę psychiatryczną i leczenie uzależnień spadną o ok. 200 milionów złotych. To działanie kompletnie niezrozumiałe i bardzo niepokojące, biorąc pod uwagę znacznie pogarszający się stan psychiczny społeczeństwa - tłumaczy Leszek Rudzki, lekarz psychiatra.

Globalna skala problemu

Doświadczenia z Australii, Kanady, Japonii, Nowej Zelandii, Stanów Zjednoczonych oraz z części krajów europejskich dowodzą, że ograniczenie dostępu środków ułatwiających pozbawienie się życia może pomóc w zapobieganiu samobójstwom. Jednak z uwagi na bardzo wiele sposobów, w jaki ludzie odbierają sobie życie, nacisk tylko na tę sferę nie zapewni pożądanych efektów. Dlatego konieczne jest uchwalenie i wdrożenie skoordynowanych planów działania. Obecnie jedynie 28 krajów posiada takie strategie.

Samobójstwa zdarzają się na całym świecie i dotyczą osób w prawie każdym wieku. W skali globalnej ich liczba jest najwyższa u osób powyżej 70 roku życia. Jednak w niektórych krajach samobójstwa są popełniane najczęściej przez osoby młode. Co więcej, w skali światowej samobójstwa są drugą, najczęstszą przyczyną śmierci osób w wieku 15-29 lat. Wśród nich zdecydowanie przeważają mężczyźni - podaje WHO. Jak dodaje Leszek Rudzki, Polska znajduje się na 19. miejscu listy światowej pod względem ilości samobójstw, natomiast dla mężczyzn na 10. 

Choroby, stres, brak stabilności

- Nie ma jednego, uniwersalnego wytłumaczenia dlaczego ludzie podejmują próbę samobójczą. Na około 90 proc. z nich decydują się osoby ze zdiagnozowanymi chorobami psychicznymi. Głównymi czynnikami przyczyniającymi się do samobójstwa jest też depresja i uzależnienie od alkoholu - tłumaczy psychiatra. I dodaje, że od strony biologicznej za "najgorszy", najbardziej niszczący zdrowie psychiczne i fizyczne uważany jest długotrwały, nieprzewidywalny stres, pozostawanie w stanie niepewności i stałego lęku o przyszłość.

- Z perspektywy relacji lekarz-pacjent coraz częściej spotykamy się ze zjawiskiem poczucia braku stabilności i bezpieczeństwa. Sytuacja zawodowa staje się nieprzewidywalna, pracownicy spotykają się z przedmiotowym traktowaniem, często stając się statystyką korporacyjnej machiny. Słyszymy np. "gdzie ja znajdę zatrudnienie", "pracuję za 1300 po 10 godzin, a jeszcze kredyt", "mam na utrzymaniu czwórkę dzieci, grożono mi zwolnieniem, bo nie realizuję słupków sprzedaży". Takich przykładów jest wiele - zaznacza dr Rudzki.

Maria Jarosz, autorka książki "Samobójstwa. Ucieczka przegranych" podaje, że zamknięcie zakładu pracy w małym mieście wiąże się ze wzrostem wskaźnika śmierci samobójczej o 100 proc. Zdarza się, że taka trudna sytuacja na rynku pracy prowadzi do niedopuszczalnego podejścia do pracowników. Także pewien model "życia na kredyt" staje się silnym czynnikiem stresu, prowadzącym do poczucia sytuacji bez wyjścia, przyparcia do muru - dodaje psychiatra.

Stygmatyzacja i wstyd

- W naszym kraju leczenie choroby psychicznej wiąże się z poczuciem stygmatyzacji i wstydu u osób chorych i ich rodzin oraz z obawą przed odrzuceniem przez społeczeństwo, znajomych, bliskich. Kluczowym problemem jest niezrozumienie istoty mechanizmów chorób psychicznych i błędne ich postrzeganie, zarówno przez pacjentów, jak i i otoczenie. Gdy ktoś choruje np. na chorobę kardiologiczną czy inną, jest w stanie powiedzieć "mam chore serce, kolano, wątrobę". Ma świadomość nieprawidłowej funkcji określonego organu ciała. Objawy chorób psychicznych mają natomiast wpływ, na to jakie emocje odczuwamy, jak interpretujemy otoczenie, siebie, często zaburzają funkcje narządów zmysłu, percepcję. Świat przez pryzmat choroby często staje się miejscem wrogim, niezrozumiałym, pełnym cierpienia, budzącym strach, ciągłe obawy i chęć ucieczki - tłumaczy psychiatra i  dodaje, że nauka dostarcza coraz więcej informacji na temat zależności pomiędzy stresem psychologicznym, emocjami i ich przełożeniem na biologię organizmu i pracę mózgu.

- Bardzo wiele tych zależności zachodzi w obrębie układów immunologicznego, hormonalnego i nerwowego. Przykładem może być tu bardzo prężnie w ostatnich latach rozwijająca się "zapalna hipoteza depresji", która uświadamia nam, że za ogromem bardzo zróżnicowanych objawów psychologicznych, psychiatrycznych - także myśli i zachowań samobójczych - są niezwykle skomplikowane zależności pomiędzy wyżej wymienionymi układami i to daje ogromne nadzieje na rozwój bardziej szczegółowej diagnostyki psychiatrycznej i poprawę skuteczności leczenia w przyszłości - podsumowuje specjalista.

-----

* pełny raport dostępny jest w policyjnych statystykach na stronie statystyka.policja.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne