Reklama

Reklama

Małgorzata Kidawa-Błońska: Polacy nie powinni bać się inności

Ja bym chciała, żebyśmy się nie bali inności i przyjęli ich otwarcie, pokazali, że możemy razem, mimo różnych różnic współpracować - mówiła w czwartek w Kruszynianach Małgorzata Kidawa-Błońska, odnosząc się do przyjęcia przez Polskę dwóch tysięcy uchodźców

Marszałek odwiedziła Kruszyniany, wieś w województwie podlaskim, gdzie mieszka mniejszość tatarska. Spotkała się tam z przedstawicielami gminy muzułmańskiej, zwiedziła meczet oraz powstające w tej miejscowości centrum kultury Tatarów.

Reklama

Kidawa-Błońska mówiła, że w dzisiejszych czasach bardzo dużo mówi się o tym, jak trudno jest się odnaleźć ludziom, którzy muszą opuścić swój kraj i przenieść do innego. - To jest taki przykład (Tatarzy - PAP), że kilkaset lat temu ludzie o zupełnie innej kulturze, o innych tradycjach, znaleźli się w Polsce i tak wspaniale się tutaj zachowują i zasymilowali, są częścią naszej kultury, są Polakami, wielkimi patriotami i właściwie mogą być stawiani jako wzór tego jak należy w wielu sprawach postępować - powiedziała.

Marszałek podkreśliła, że Tatarzy są wyznawcami innej religii, mają inne korzenie, ale - jak dodała - "są tacy jak wszyscy inni Polacy, tak samo kochają Polskę, tak samo za nią umierali, na Monte Cassino są groby Tatarów". - Dlatego ja bym chciała, żebyśmy się nie bali inności innych ludzi i przyjęli ich otwarcie, pokazali, że możemy razem, mimo różnych różnic współpracować - mówiła Kidawa-Błońska.

Jej zdaniem dyskusja, która obecnie toczy się w Polsce, a dotycząca tego, że boimy się innych ludzi i innych religii, jest - jak mówiła - "fałszywa". Zaznaczyła, że Polska zawsze była otwartym krajem. - Zawsze byliśmy otwarci na ludzi przyjaznych, którzy chcą razem z nami nasze otoczenie zmieniać - powiedziała.

- I ta miejscowość, to miejsce i ci ludzie pokazują, że można współdziałać różniąc się w wielu sprawach, ale będąc jedną społecznością. Bo tutaj jest Polska w każdym calu, w każdym kawałeczku i każda z tych osób jest naprawdę Polakiem i oni nie muszą udowadniać, że są Polakami - powiedziała Kidawa-Błońska.

W jej ocenie Polska i Polacy mogą skorzystać z tego, że przyjmie do siebie uchodźców, bo dzięki temu - jak mówiła - "możemy stać się przez to ciekawszą społecznością i ciekawszą kulturą, i ciekawszą społecznością, i nie ma się czego bać". - Skoro nasi przodkowie 600-lat temu się tego nie bali, a czasy były dużo trudniejsze, to my także powinniśmy spojrzeć na to w szerzej perspektywie i nie bać się kilkuset czy kilku tysięcy nowych osób, które przyjadą do Polski - dodała.

Kidawa-Błońska miała też okazję zobaczyć, jak wyrabia się kołduny, czyli tradycyjne tatarskie pierożki. Mówiła przy tym, że także kuchnia może być miejscem, które łączy kultury.

Przed przyjazdem do Kruszynian marszałek spotkała się w Białymstoku z władzami miasta i powstającego w mieście Muzeum Sybiru. Powiedziała, że to ważna inwestycja, która na "rubieżach Polski przywraca kawałek historii". Wyraziła nadzieję, że muzeum powstanie.

Po południu też wzięła udział w otwarciu trzeciego dnia największego festiwalu folklorystycznego w Podlaskiem - Międzynarodowego Festiwalu Muzyki, Sztuki i Folkloru "Podlaskiej Oktawie Kultury". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje