Manifestacja KOD. "Brunatna fala zalewa nie tylko Polskę"

W sobotę około południa podczas uroczystości nadania skwerowi przy ulicy Prostej imienia Martina Lutera Kinga, KOD zorganizował manifestację "I have a dream - mam marzenie”. W czasie jej trwania przemawiał m.in. Adam Michnik. - Brunatna fala, która dzisiaj zalewa nie tylko Polskę, ale i inne kraje naszego kontynentu, jest jak ciężka choroba – trudna, ale uleczalna. Potrafimy stawić jej czoło – zapowiedział.

"Przesłanie Martina Luthera Kinga do dziś przyświeca obywatelom całego świata. Jego poglądy wielokrotnie były przywoływane i stawiane za wzór działania przez opozycję demokratyczną lat 70. i 80., szczególnie ruch Solidarności. Także, w dzisiejszej Polsce niezbędne jest przywoływanie wolnościowych, równościowych i pokojowych idei w myśl słów pastora Kinga "Nic, co człowiek robi, nie poniża go tak bardzo jak nienawiść" - zapowiadał jeszcze przed manifestacją KOD.

Reklama

- Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych" - cytował podczas swojego wystąpienia Konstytucję RP Mateusz Kijowski .

- Władza, która gardzi obywatelami, która nie szanuje ich praw, która świadomie i celowo stara się ich poniżyć i upokorzyć, gwałci podwójnie, ponieważ wykorzystuje naturalną przewagę pochodzącą z demokratycznego wyboru. Ale godność człowieka jest w nim samym, tak jak wolność. Jest w nas - przytaczał definicje godności lider KOD.

- Kiedy Martin Luter King, z tysiącami swoich braci i sióstr ruszali na Waszyngton, nie mieli sprecyzowanych celów politycznych. Nie walczyli o władzę, o zaszczyty, czy dobrobyt. Walczyli o swoją godność - mówił Kijowski. - Kiedy człowiek walczy o swoją godność, nie ma miejsca na uległość - przekonywał.

Michnik: Zamordował go rasistowski zwolennik dobrej zmiany

Tuż po nim przemawiał obecny na manifestacji Adam Michnik. - Martin Luter King był z całą pewnością obywatelem gorszego sortu - stwierdził na początku. 

- Miał sen, marzenie, żeby nikt nikogo więcej nie nazywał obywatelem drugiego sortu. Za realizowanie tego marzenia zapłacił wysoką cenę. Zamordował go rasistowski zwolennik dobrej zmiany - kontynuował. - Ale to, że gościmy dzisiaj w Warszawie Baracka Obamę, który chętnie przyznaje się do dziedzictwa politycznego i chrześcijańskiego Kinga, to jest wielkie zwycięstwo Kinga i tych wartości, w które on wierzy - dodał.

- Zawsze wiedzieliśmy, że musimy walczyć bez przemocy i bez nienawiści - mówił Michnik, nawiązując do czasów antykomunistycznej opozycji. 

Pod koniec wystąpienia Michnik stwierdził, że jest dumny z Polski, dlatego, że jej część występująca w obronie wartości jest obecna dzięki Komitetowi Obrony Demokracji.

- Brunatna fala która dzisiaj zalewa nie tylko Polskę, ale i inne kraje naszego kontynentu, jest jak ciężka choroba - trudna ale uleczalna. Potrafimy stawić jej czoło - podsumował.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje