Reklama

Reklama

​Marczak: To była typowa interwencja

W tym przypadku to była typowa interwencja - powiedział w poniedziałek rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji kom. Sylwester Marczak, odnosząc się do działania policji podczas incydentu przy Pomniku Ofiar Tragedii Smoleńskiej w Warszawie.

W sobotę portal warszawa.wyborcza.pl poinformował o zatrzymaniu przez policję dwóch nastolatków "za to, że jeździli na hulajnogach wokół pomników Lecha Kaczyńskiego i ofiar smoleńskich". Portal powołał się na informację swojego czytelnika, który miał być świadkiem interwencji, podczas której "policja po krótkim pościgu" zatrzymała dwóch nastolatków, chwilę wcześniej jeżdżących na hulajnogach wokół obu pomników na pl. Piłsudskiego. Czytelnik portalu informował, że najprawdopodobniej policjanci zarekwirowali nastolatkom hulajnogi.

Reklama

Cytowany przez portal podkom. Piotr Świstak z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji mówił, że "doszło do styku hulajnóg z pomnikiem smoleńskim". Zaznaczył, że policja nie zarekwirowała sprzętu, a tylko wylegitymowała nastolatków.

"Podkreślam, że w tym przypadku - nie tak, jak przedstawiała część mediów - nie mieliśmy do czynienia z zatrzymaniem procesowym. Był takie informacje, że były to zatrzymania, że osoby były doprowadzone, że zabezpieczone były hulajnogi. W tym przypadku to była typowa interwencja" - tłumaczył w poniedziałek wieczorem Sylwester Marczak w TVN 24.

Podkreślił, że policjanci cały czas uspokajali chłopaków, pamiętając, że prowadzą działania wobec osób, które mają 14 i 16 lat. "W tym przypadku chłopcy przeprosili za swoje zachowanie i na tym czynność się zakończyła. Nie było żadnych sytuacji, które miałyby odzwierciedlenie w tym, co przedstawiały media" - dodał.

Zdaniem Marczaka, trzeba zwrócić uwagę na charakter miejsca, gdzie w sobotę interweniowała policja. "Mamy do czynienia z pomnikiem, który pokazuje i dotyczy tragedii, która wydarzyła się pod Smoleńskiem i upamiętnia jej ofiary" - mówił Marczak. Podkreślił, że "wszystkie pomniki w Polsce są chronione tak samo".

W niedzielę stołeczna policja opublikowała film, na którym widać, jak dwóch nastolatków wjeżdża na cokół pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, odbijając się od niego. Policja poinformowała w jednym z wpisów na Twitterze, że nikt nie został zatrzymany, a skończyło się na wylegitymowaniu i pouczeniu.

Do informacji mediów o zatrzymaniu nastolatków odniósł się w poniedziałek także na Twitterze szef MSWiA Joachim Brudziński:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje