Reklama

Reklama

Mateusz ​Morawiecki: Z oburzeniem przyjąłem informację o nowej tablicy w Hucie Pieniackiej

"Z oburzeniem przyjąłem informację o nowej tablicy w Hucie Pieniackiej - miejscu śmierci wielu Polaków" - oświadczył w sobotę (5 września) premier Mateusz Morawiecki.

Szef rządu odniósł się w mediach społecznościowych do sprawy umieszczenia w Hucie Pieniackiej płyty ze sformułowaniem "bandyci z AK".

Reklama

"Z oburzeniem przyjąłem informację o nowej tablicy w Hucie Pieniackiej - miejscu śmierci wielu Polaków. Nie ma zgody na zacieranie pamięci o ofiarach ukr. szowinistów i próby reinterpretacji historii. Dzięki bohaterstwu AK śmierci z rąk bestialskich oprawców uniknęło tysiące osób" - napisał na Twitterze Morawiecki.

List Cichockiego

Ambasador Polski na Ukrainie Bartosz Cichocki skierował przed kilkoma dniami do przewodniczącej Brodzkiej Rejonowej Administracji Państwowej Oksany Prokopec list z zapytaniem, czy lokalne władze udzieliły zgody na umieszczenie w Hucie Pieniackiej płyty ze sformułowaniem "bandyci z AK".

Jak podkreślił we wstępie pisma ambasador, leżąca na terenie obwodu lwowskiego "Huta Pieniacka to szczególne miejsce dla Polaków i Ukraińców". "28 lutego 1944 r. wieś stała się celem ataku jednego z batalionów 4. Pułku Policji SS, sformowanego z Ukraińców, oraz jednostki UPA. W okrutny sposób śmierć poniosło kilkuset moich Rodaków, nie wyłączając dzieci, kobiet i starców" - przypomniał.

Mimo tego - jak dodał - w czasach współczesnych Huta Pieniacka zyskała szansę, by stać się symbolem pojednania między dwoma narodami. Zaznaczył, że od lat w rocznicę tej zbrodni Polacy i Ukraińcy wspólnie modlą się przy pomniku ku czci polskich ofiar, w uroczystościach biorą udział przedstawiciele władz, a w 2009 r. na ich czele stanęli prezydenci Polski i Ukrainy.

"Niestety równocześnie działały w Hucie Pieniackiej środowiska wrogie zbliżeniu polsko-ukraińskiemu" - oznajmił polski ambasador. Jak dodał, "kilka lat temu w pobliżu polskiego pomnika stanęła kłamliwa tablica 'informacyjna' usprawiedliwiająca zbrodnię na Polakach".

"Do tej pory nikt nie odpowiedział"

"Do tej pory nikt nie odpowiedział na nasze zapytania o autorstwo tej tablicy i wydanie zgody na jej postawienie. Kilka lat temu nieco dalej stanął krzyż upamiętniający ukraińskiego nauczyciela, jego żonę i duchownego, zabitych w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach z dala od Huty Pieniackiej" - kontynuował.

Jak zaznaczył, "ten historycznie wątpliwy i prowokacyjny pod względem lokalizacji pomnik został przez działaczy GO 'Swoboda' uzupełniony haniebną tablicą, upamiętniającą 'niewinnych Ukraińców zabitych przez polskie podziemie oraz radzieckie służby specjalne". "Na kamiennej płycie znalazło się sformułowanie 'bandyci z AK" - napisał ambasador.

Cichocki zwrócił się do Prokopec z zapytaniem, czy podległy jej urząd wydał zgodę na postawienie tego pomnika, "w szczególności kłamliwej i obraźliwej płyty". Ponowił też pytanie o tablicę "informacyjną" w bezpośrednim sąsiedztwie pomnika polskich mieszkańców Huty Pieniackiej.

Ambasador wyraził "stanowczy protest" wobec działań Swobody oraz podkreślił, iż oczekuje podjęcia bezzwłocznych kroków, by na terytorium podległym Brodzkiej Rejonowej Administracji Państwowej "zakończyć demonstracje nienawiści i pogardy wobec tych, którzy doznali już krzywdy i o sprawiedliwość upomnieć się nie mogą". 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy