Michał Dworczyk: Nie było żadnej decyzji o sankcjach na Polskę

"Głównym tematem wczorajszego spotkania premiera i prezydenta były sprawy dotyczące Trójmorza, to było robocze spotkanie" - mówi w Porannej rozmowie w RMF FM szef kancelarii premiera Michał Dworczyk. "Nie było żadnej decyzji o jakiś sankcjach, które miałyby być nałożone na Polskę" - zapewnia Dworczyk.

Robert Mazurek: Dzień dobry. Ze mną w studiu Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera. Panie ministrze, o czym wczoraj rozmawialiście z panem prezydentem?

Reklama

Michał Dworczyk: - To było robocze spotkanie, na którym pan premier z panem prezydentem omawiali sprawy związane głównie z projektami Trójmorza.

A dlaczego napisano o tym, że o katastrofie budowlanej w Poznaniu?

- Dlatego, że ten wątek na końcu rozmowy również się pojawił.

Do tego był potrzebny minister spraw zagranicznych, bo Poznań, jak wiadomo, leży za granicą.

- Tego nie wiem, być może coś się zmieniło od wczorajszego wieczoru. Ale Poznań zwykle był stolicą Wielkopolski. Mam nadzieję, że tak jest nadal. Nie, ten wątek był wątkiem pobocznym, aczkolwiek ważnym. I panowie rzeczywiście na końcu spotkania o tym rozmawiali. Głównym tematem były sprawy dotyczące Trójmorza.

To było rutynowe spotkanie?

- Nie wiem, czy można je nazwać rutynowym, ale ważne robocze spotkanie. Powinno być czymś naturalnym, że głowa państwa z panem premierem omawiają sprawy związane z polityką zagraniczną.

Kiedy następny raz panowie spotkają się - w sprawie Trójmorza rzecz jasna?

- Nie wiem, nie został ustalony taki termin. Tego rodzaju spotkania odbywają się w miarę  potrzeby. A przypomnijmy, premier Mateusz Morawiecki pełni swoją funkcję niespełna trzy miesiące.

Czyli chce pan powiedzieć naszym słuchaczom, że fakt, że od wczoraj wszyscy żyją informacjami, notatką polskiej ambasady w USA, że następuje blokada kontaktów polskich polityków z Ameryką, nie były zupełnie dyskutowane.

- Wczoraj Polska żyła informacją o tym, że rzekomo istnieje notatka dotycząca...

Nie. Ta notatka istnieje naprawdę.

- Panie redaktorze. Proszę ją pokazać, ale ja chciałem powiedzieć...

MSZ potwierdził.

- Ja chciałem panu powiedzieć jedno. Wczoraj mieliśmy doskonały przykład tego, jak "fake news" newsy kształtują naszą rzeczywistość. Dziennikarze Onetu opublikowali informację, która została zdementowana zarówno przez polskie władze, jak i wczoraj wieczorem przez rzecznika Departamentu Stanu, natomiast głównym leitmotivem informacji wczoraj była nieprawdziwa informacja na temat rzekomych sankcji, które USA miałby na Polskę nałożyć.

Stara dyplomatyczna zasada głosi: nie wierzymy w informacje, które nie zostały zdementowane.

- Panie redaktorze...

Tak, panie ministrze.

- Można sobie oczywiście żartować ze wszystkiego.

Pan żartuje z naszych słuchaczy. Pan wie, że ta notatka istnieje, wszyscy to wiedzą.

- Panie redaktorze. Jak można z panem rozmawiać, to znaczy jakich dowodów pan potrzebuje, żeby uwierzył pan, że jest coś inaczej, niż w pana przekonaniu to wygląda? Poza dementi oficjalnym Departamentu Stanu USA, MSZ, ja też mogę jakby pana zapewnić - a w tej sprawie śledzę dosyć uważnie, co się dzieje  - że nie było żadnej decyzji o jakiś sankcjach, które miałyby być nałożone na Polskę.

Naturalnie.

Naturalnie.

Panie ministrze.

- Ale żeby jeszcze skończyć jedno zdanie...

Nie, bo pańska prawdomówność jest powszechnie znana, wierzymy wszyscy panu na słowo. Przecież politycy PiS nigdy, nigdy by nie okłamali wyborców.

- Rozumiem, że ma pan taki worek, do którego pan wrzuca to polityków PiS, to polityków PO, proponuję, żebyśmy się odnosili personalnie a nie in gremio.

Panie ministrze, ile dostał pan premii jako wiceminister obrony?

- Przez 9 miesięcy dostawałem premie na poziomie dwóch tysięcy stu złotych netto.

Teraz będą podwyżki dla ministrów i podwyżki dla podsekretarzy stanu. Chociaż nie nazywacie tego podwyżkami.

- Mija się pan redaktor z prawdą.

Nie, panie ministrze. Jeżeli ktoś dostaje więcej pieniędzy, to ma podwyżkę. A nie obniżkę.

- Dobrze. A więc panie redaktorze. Jak sadzę, odnosi się pan do słów pana premiera, że przygotujemy propozycje legislacyjne, które tak naprawdę można określić jako zmiana filozofii myślenia o rządzie.

Ta zmiana filozofii myślenia o rządzie będzie polegała na tym - powiedzmy naszym słuchaczom - że teraz wiceminister będzie zarabiał maksymalnie 15 tysięcy, średnio 13 tysięcy złotych, plus wysługa lat, plus nagrody, plus dodatki.

- Ta zmiana polega na tym, że rząd zostanie odpolityczniony w dużej części. Dzisiaj ponad sześćdziesiąt procent członków rządu to są podsekretarze stanu. Podsekretarze stanu z funkcji politycznych zostaną przeniesieni do korpusu służby cywilnej.

Powiedzmy naszym słuchaczom.

- Powiedzmy, na czym to będzie polegać. Na tym, że będą musieli albo odejść, albo zrezygnować z uczestnictwa w życiu publicznym, zrezygnować z mandatu radnych, zrezygnować z zasiadania w partiach politycznych, zrezygnować z wystąpień publicznych o charakterze politycznym. Jeżeli to zrobią, to będą mogli stać się urzędnikami służby cywilnej tak jak dyrektorzy i wicedyrektorzy.

Ale to prosta sprawa. Czyli tak naprawdę ci sami wiceministrowie teraz powiedzą: a od dzisiaj, od pierwszego, nie jestem politykiem PiS-u, tylko jestem bezpartyjnym urzędnikiem.

- Nie. Jeżeli pan uważa, że rezygnacja z mandatu radnego, to jest coś co się robi ot tak, to pan się myli.

Jeżeli on dostanie za to dużo więcej pieniędzy - a dostanie - to dobrze. To ja mogę zrezygnować z tej marnej diety.

- Z tym jest związane przejście do służby cywilnej. Jest to związane z wejściem w system wynagradzania, który od lat funkcjonuje w owej służbie cywilnej i tak jak zarabiają dyrektorzy, wicedyrektorzy, będą też zarabiać podsekretarze stanu - pod jednym warunkiem: że Sejm te projekty legislacyjne pozytywnie potraktuje.

Jak pan wie, w Sejmie większość ma Prawo i Sprawiedliwość. Partia, do której pan należy.

- Ale jak pan wie również, niektóre projekty, które składaliśmy jako rząd, nie zostały przyjęte przez parlament.

A mówią, że to ja przerywam, proszę państwa. To może jednak będę mógł czasami zadać pytanie. Panie ministrze, to dlaczego ministrowie dostaną podwyżki. Ja przypomnę panu, co mówili politycy PiS-u, gdy pani Bieńkowska narzekała na marne pensje wiceministrów. "To niesamowita pogarda dla zwykłego obywatela, dla zwykłego Polaka. Minister Bieńkowska śmieje się w twarz, widać, że ci ludzie oderwali się kompletnie od rzeczywistości". Teraz minister Gowin opowiada o tym, że on za 17,5 tysiąca brutto nie miał jak dożyć do pierwszego.

- Minister Gowin przeprosił. Pan premier Gowin przeprosił za swoją wypowiedź i ten temat należy potraktować jako zamknięty.

Naturalnie.

- Cóż więcej tutaj komentować. Przeprosił i słusznie. Natomiast jeśli chodzi o reformę rządu, czyli odpolitycznienie rządu, to przede wszystkim powiedzmy...

Ale dlaczego pan mówi o odpolitycznieniu rządu, skoro ja pytam o pieniądze. Panie ministrze...

- Proszę?

Ja pytam o pieniądze, a nie o odpolitycznienie rządu.

- Tak. Ale to proszę powiedzieć o całości przekazu, jaki został przez pana premiera sformułowany.

Całość przekazu jest taka. Nie będzie nagród...

- Premii, nagród. Likwidacja kart kredytowych, zmniejszenie o 20 procent liczby wiceministrów, przeniesienie podsekretarzy do służby cywilnej.

A propos zmniejszenia liczby wiceministrów. Od wczoraj mamy jednego wiceministra finansów więcej - to w ramach oszczędności, rzecz jasna.

- I o dwóch mniej, ponieważ tak jak panu redaktorowi mówiłem, w tej chwili trwają jeszcze zmiany, które są konsekwencją powołania nowych ministrów, którzy kształtują kierownictwa swoich resortów. Pan premier powiedział, że będzie 20 proc. mniej wiceministrów. Proponuję, żeby pan redaktor nas rozliczył z tego za miesiąc.

Będę rozliczał. A propos rozliczania, to ja może pana rozliczę. Pan 14 lutego, czyli 3 tygodnie temu, powiedział, że "wkrótce poznamy ministra cyfryzacji". To kto jest tym ministrem cyfryzacji, bo mi umknęło?

- Jeszcze niestety nie został powołany.

Czyli te trzy tygodnie to jeszcze nie jest "wkrótce"?

- To oznacza, że Michał Dworczyk się pomylił. Jego wiedza była niepełna, za co mogę przeprosić słuchaczy.

Nie, proszę nam powiedzieć w takim razie, kiedy będzie minister cyfryzacji, bo nie zlikwidowaliście resortu?

- Trwają na ten temat konsultacje polityczne i zakładam, że - nie chcę użyć określenia "wkrótce", ale "niebawem" - poznamy jego nazwisko.

Czyli wtedy było "wkrótce", teraz będzie "niebawem".

- Panie redaktorze, ja tego po prostu nie wiem. To jest decyzja polityczna.

No to trzeba tak mówić, a nie "niebawem", "wkrótce".

- To jest decyzja polityczna, ale oczywiście mamy do czynienia ze stanem przejściowym. Dlatego że pełnienie obowiązków ministra cyfryzacji przez prezesa Rady Ministrów jest stanem przejściowym.

Do pieniędzy jeszcze wrócimy, ale ja chcę jeszcze spytać - skąd taki pośpiech w degradacji, w ogromnej większości pośmiertnej degradacji, generałów PRL-owskich?

- Tu nie chodzi o degradację generałów PRL-owskich. Pan się skupia zapewne - jak duża część osób - na członkach Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego.

Ale chodzi o generałów PRL-owskich. Chyba, że będziecie tych z III RP degradować.

- Nie, ale panie redaktorze, zostanie też zdegradowany porucznik Ludowego Wojska Polskiego, który strzałem w głowę pozbawił życia Danutą Siedzikównę "Inkę". I szereg innych oficerów, którzy brali udział w zwalczaniu antykomunistycznego podziemia zbrojnego, mordując polskich patriotów, mordując Żołnierzy Wyklętych. Chcieliśmy, żeby - tak jak pan być może zwrócił uwagę - rząd przyjął projekt tej ustawy w dzień symboliczny, 1 marca. Chcieliśmy, żeby właśnie w okolicach Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych ta ustawa została przyjęta.

"Nie do końca wierzę w czyste intencje polityków PO ws. pensji ministrów"

"Być może jest to pomysł, o którym warto rozmawiać" - tak na pytanie o odsunięcie zmian w finansowaniu pensji sekretarzy i podsekretarzy stanu do następnej kadencji Sejmu odpowiedział w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Michał Dworczyk. Szef kancelarii premiera zaznaczył, że "przez lata funkcjonował nietransparentny system nagród, innych zachęt pieniężnych". Odniósł się do słów szefa klubu PO Sławomira Neumanna w studiu RMF, który zachęcał rząd do rozmów o pensjach urzędników państwowych. "Niestety, nie do końca wierzę w czyste intencje polityków Platformy" - stwierdził Dworczyk.  Wezwał opozycję do poparcia propozycji Mateusza Morawieckiego.

Robert Mazurek pytał ministra również o jego start w wyborach na prezydenta Warszawy. "Skupiam się na pracy dla premiera Mateusza Morawieckiego" - mówił. Jak dodał, "nigdy nie planował rozwoju swojej kariery politycznej w sferze samorządowej".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL