Milewicz odznaczony

Waldemar Milewicz został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta "za wybitne zasługi w działalności dziennikarskiej i publicystycznej i za osiągnięcia w pracy korespondenta" Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

W warszawskiej Katedrze Polowej Wojska Polskiego odbyło się nabożeństwo żałobne w intencji korespondenta wojennego Milewicza, który zginął przed tygodniem w Iraku.

Reklama

Mszy żałobnej przewodniczyl biskup polowy WP gen. dyw. Sławoj Leszek Głódź.

Biskup powiedział, że starał się on docierać do istoty rzeczy, do prawdy. Dodał, że służba prawdzie wymaga odwagi. Ocenił, że Milewicz odrzucał to, co go od tej istoty rzeczy odsuwało - "presję ideologii, polityki, komercji".

Według duchownego, Milewicz udawał się do ogarniętych niepokojem miejsc świata, aby przekazywać stamtąd obiektywne i rzetelne informacje. - To szczególnie w nim ceniliśmy. W takiej postawie wyrażała się jego zawodowa atrakcyjność i skuteczność - służba prawdzie - powiedział biskup Głódź.

Zaapelował do zgromadzonych licznie dziennikarzy, aby śmierć Milewicza obudziła refleksję o potrzebie dziennikarskiej odwagi, ujawnianej na co dzień. Dodał, że potrzeba jest odwagi, która staje w obronie dziennikarskiej godności i pozwala zachować własną twarz. - Nie pozwólcie, by się zagnieździła nienawiść, agresja, także w naszej ojczyźnie. Tyle jej! Tyle niepotrzebnych łez. Tyle bezmyślnych śmierci. Wiele możecie - podkreślił.

Prezes Telewizji Polskiej Jan Dworak, żegnając Waldemara Milewicza w imieniu telewizji powiedział, że śmierć dziennikarza w Iraku wstrząsnęła Polakami i "nikt nie został obojętny, bo wszyscy wiedzieli kim był".

- Śmierć Milewicza jest tragicznym zrządzeniem losu, uzmysłowiła we wstrząsający sposób to, o czym mówiła cała jego praca. Uzmysłowiła raz jeszcze okrucieństwo i bezsens wojen - mówił.

Podkreślił, że postać Milewicza będzie przypominała o wartościach, którym służył, i które "zawsze powinny być obecne w pracy dziennikarzy i ludzi telewizji - o prawdzie i odwadze".

- Waldek był niezawodny, był zawsze i wszędzie. To była jego pasja. Nie odcinał kuponów od sukcesów. Miał w sobie coś w naszym zawodzie jest najważniejsze - wielką ciekawość i dociekliwość, żeby zobaczyć jak jest naprawdę i opowiedzieć. Miał wielki talent jak nikt inny potrafił pokazać ten dziwny świat - wspominała Barbara Grad-Woźniak z TVP. - W imieniu redakcyjnych kolegów i przyjaciół nie potrafię powiedzieć "żegnaj Waldku", powiem, tak jakby miał do nas wrócić jutro albo za tydzień: "Cześć Waldek, bo Ty wciąż jesteś z nami".

Po mszy świętej, zgodnie z wolą Waldemara Milewicza, uczestnicy uroczystości wysłuchali fragmentu utworu "I feel you" zespołu Depeche Mode. Przed katedrą zostały oddane też salwy honorowe.

W nabożeństwie oprócz najbliższej rodziny i przyjaciół zmarłego uczestniczyli także przedstawiciele władz państwowych, mediów i mieszkańcy stolicy.

Pogrzeb Milewicza odbędzie się w innym dniu, będzie w nim uczestniczyć tylko rodzina. Urna z prochami zostanie złożona na warszawskich Powązkach.

Waldemar Milewicz zginął 7 maja. Samochód, którym jechał, został ostrzelany przez nieznanych sprawców 30 kilometrów od Bagdadu. W zamachu zginął także telewizyjny montażysta Mounir Bouamrane.

Pożegnaj z nami Waldemara Milewicza, pokaż, że ta śmierć daje nam do myślenia.

Dowiedz się więcej na temat: biskup | śmierć

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy