Reklama

Reklama

Miller: Niewykluczone, że PiS może wystąpić o skrócenie kadencji sejmików

​Wybory parlamentarne potwierdziły, iż wynik ubiegłorocznych wyborów do sejmików wojewódzkich został co najmniej wypaczony - powiedział w czwartek w Gdyni przewodniczący SLD Leszek Miller. W jego ocenie są podstawy by sądzić, że PiS może wystąpić z inicjatywą skrócenia kadencji sejmików.

Miller był pytany w czwartek na konferencji prasowej, czy są podstawy do skrócenia kadencji sejmików wojewódzkich, o której to możliwości mówili przedstawiciele PiS po wyborach samorządowych. Zdaniem polityka w tej sprawie "wszystko zależy od Jarosława Kaczyńskiego i jego partii".

Reklama

Miller przypomniał, że Kaczyński tuż po ubiegłorocznych wyborach samorządowych podważył ich wiarygodność i przedstawił projekt ustawy skracającej kadencję sejmików wojewódzkich. - Jeżeli prezes Kaczyński podtrzyma swoją decyzję, to należałoby się liczyć, że w niedługim czasie projekt tej ustawy zostanie przedstawiony Sejmowi. Nie wiem, czy tak będzie. Taka możliwość istnieje - podkreślił.

Zdaniem przewodniczącego SLD "wybory parlamentarne potwierdziły, iż wynik wyborów do sejmików wojewódzkich został co najmniej wypaczony". - Rok temu PSL otrzymał 24 procent głosów do sejmików wojewódzkich, a teraz w wyborach parlamentarnych tylko pięć procent. Jest się nad czym zastanawiać. Jeśli do tego dodamy olbrzymią liczbę głosów nieważnych, które wtedy padły, to teza, iż nie wszystko było w porządku w wyborach samorządowych, da się obronić - uważa szef SLD.

Jak zaznaczył, PSL uzyskało wówczas też premię wynikającą z tego, że lista tego ugrupowania znajdowała się na pierwszej stronie książeczki do głosowania w wyborach samorządowych. - Niektórzy eksperci z Fundacji Batorego oceniają, że ta premie mogła wynosić nawet 700 tysięcy głosów - dodał Miller. - Są więc podstawy, dla których PiS może z taką inicjatywą (skrócenia kadencji sejmików) wystąpić - podsumował.

Miller był też pytany, czy ewentualne skrócenie kadencji sejmików nie byłoby złamaniem zasad demokracji. Polityk przypomniał, że w latach 90. ówczesny parlament wydłużył o kilka miesięcy kadencję sejmików, a sprawą zajmował się wówczas Trybunał Konstytucyjny, który orzekł, że wydłużenie kadencji było zgodne z ustawą zasadniczą. Miller dodał, że TK z własnej inicjatywy powiedział wówczas, iż zgodne z konstytucją byłoby także skrócenie kadencji sejmików.

- Oczywiście nie wiem, czy obecny skład Trybunału Konstytucyjnego podzieliłby tę opinię, ale wtedy tak Trybunał postanowił - zaznaczył Miller. Jak dodał, nie ma wiedzy, czy PiS wystąpi z inicjatywą skrócenia kadencji sejmików.

Pytany o to, jaką rolę widzi dla siebie w lewicy po wyborach, Miller powiedział, że swoje plany przedstawi najpierw "odpowiednim ciałom statutowym SLD".

Na pytanie o przyczyny, dla których Zjednoczona Lewica nie dostała się do parlamentu Miller odpowiedział, że ta kwestia wymaga pogłębionej analizy. - Być może nie wszystkie listy wyborcze były tak silne, aby przysporzyć głosów. Być może zdecydowała debata na kilka dni przed wyborami. To wszystko wymaga namysłu - podkreślił.

Miller podziękował wyborcom, którzy głosowali na SLD. Przypomniał, że w czasie ostatniej kadencji, kiedy był posłem Sojuszu z okręgu gdyńskiego, złożył ponad 100 interpelacji "dotyczących naszego regionu", a oprócz biura poselskiego w Gdyni, działało w tym czasie także 15 filii w terenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne