Miller o tezach Macierewicza: Wielkie rozczarowanie

Były szef MSWiA Jerzy Miller, który stał na czele polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej, powiedział w środę, że z wielkim rozczarowaniem przyjął tezy kierowanego przez Antoniego Macierewicza (PiS) parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia katastrofy.

W ocenie parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej przyczyną tragedii z 10 kwietnia 2010 r. były dwa wybuchy na pokładzie samolotu - na lewym skrzydle i wewnątrz kadłuba - a nie zderzenie z brzozą.

Reklama

Miller pytany w środę przez dziennikarzy, jak podchodzi do tych ustaleń, powiedział: "Już ze spokojem, ale z wielkim rozczarowaniem, że ludzka tragedia jest przedmiotem takich - nie wiem jak to nazwać - oświadczeń".

Zespół, którym kieruje Antoni Macierewicz, za nieprawdziwe uznał tezy mówiące: o naciskach wywieranych przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego i dowódcę sił powietrznych gen. Andrzeja Błasika na załogę samolotu, o obecności gen. Błasika w kokpicie, o podchodzeniu przez załogę samolotu do lądowania (według zespołu wykonywano manewr odchodzenia), o złamaniu lewego skrzydła przez brzozę, o błędach pilotów mających być przyczyną katastrofy oraz o upadku samolotu w pozycji odwróconej (według zespołu dotyczy to jedynie części środkowej i tylnej, a przednia upadła kołami do dołu).

W dokumencie podsumowującym dwa lata pracy zespołu, który został w sobotę przekazany PAP, mowa też o zaniedbaniach i "bezprawnych działaniach" premiera Donalda Tuska, podległych mu ministrów i organów administracji w organizowaniu wizyty prezydenta i podczas lotu do Smoleńska. Stronę rosyjską dokument oskarża o złamanie porozumienia polsko-rosyjskiego z 1993 r. zobowiązujących Rosjan do właściwego przygotowania lotniska i jego służb oraz zapewnienia informacji meteorologicznej.

Oskarżają o zaniechanie

Byłego szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej Krzysztofa Parulskiego członkowie zespołu oskarżają m.in. o zaniechanie zabezpieczenia i zbadania miejsca katastrofy, zwłaszcza ciał ofiar. Zarzucają także stronie rosyjskiej i polskiemu rządowi utrudnianie prowadzenia polskich postępowań wyjaśniających katastrofę oraz odrzucenie pomocy w jej badaniu ze strony ekspertów z USA i Unii Europejskiej.

Szef MSWiA Jerzy Miller miał - zdaniem zespołu - utrudniać prowadzenie polskich postępowań wyjaśniających, podpisując polsko-rosyjskie memorandum pozostawiające w rosyjskich rękach kluczowe dowody. Dokument zarzuca też dezinformowanie przez stronę rosyjską i rząd polski opinii publicznej w kwestii katastrofy.

Jak informuje zespół, skierował do prokuratury 20 pism o podejrzeniu popełnienia przestępstwa m.in. przez Millera, polskiego akredytowanego przy MAK Edmunda Klicha, ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego i ministra obrony narodowej Bogdana Klicha, z których prokuratura 15 umorzyła lub odrzuciła, a pozostałe nadal rozpatruje.

Miller uczestniczył w środę w Krakowie w uroczystym odsłonięciu tablicy upamiętniającej Andrzeja Przewoźnika, sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy