Reklama

Reklama

Minister Błaszczak: Przeprowadzamy "dogłębną zmianę" w BOR

Ministerstwo spraw wewnętrznych przeprowadza "dogłębną zmianę" w Biurze Ochrony Rządu. Poinformował o tym w radiowej Jedynce minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak.

Jego zdaniem cień na funkcjonowanie BOR rzuciła już katastrofa smoleńska. Minister wskazał, że 10 kwietnia 2010 roku na lotnisku w Smoleńsku nie było funkcjonariuszy BOR, doszło też do innych zaniedbań.

Reklama

Mariusz Błaszczak zaznaczył, że zmiana w BOR musi być przeprowadzana rozważnie. - Musi istnieć jednostka, zajmująca się ochroną najważniejszych osób w państwie - dodał.

Minister spraw wewnętrznych czeka na wyniki prac zespołu, który kontroluje sytuację w BOR. Został on powołany po incydencie z udziałem limuzyny prezydenta Andrzeja Dudy.

Doniesienia "Rzeczpospolitej"

Na początku marca w samochodzie, którym podróżował prezydent autostradą A4, doszło do uszkodzenia opony tylnego koła, w wyniku czego auto wpadło w poślizg i zsunęło się do rowu. Nikomu nic się nie stało.

Jak podała piątkowa "Rz" 20 stycznia podczas wyjazdu Andrzeja Dudy do Krakowa w prezydenckim pancernym bmw zniszczeniu uległa opona, prezydent przesiadł się do innego samochodu, a bmw wróciło do Warszawy na lawecie. W magazynie BOR - pisze "RZ" - nie było opon, które można by założyć w takim aucie, trzeba je zamówić u producenta.

Według "Rz" prawie miesiąc limuzyna czekała na ogumienie. 15 lutego - pisze dziennik - w BOR zapadła decyzja o założeniu opony, która znajdowała się już w magazynie części wycofanych z eksploatacji i była przeznaczona do utylizacji. Według dziennika powodem takiej decyzji była pilna potrzeba wykorzystania limuzyny. To właśnie ta opona rozpadła się 4 marca na autostradzie podczas powrotu prezydenta z Karpacza - pisze "Rz".

Kancelaria Prezydenta zmieniła wcześniejsze ustalenia

Decyzji o założeniu tej opony - pisze "Rz" - towarzyszyły inne błędy. 4 marca prezydent miał dolecieć z Warszawy do Karpacza śmigłowcem. Jednak w dniu jego wyjazdu Kancelaria Prezydenta zmieniła wcześniejsze ustalenia. Ostatecznie prezydent poleciał samolotem do Wrocławia, stamtąd odebrała go pancerna limuzyna, która przyjechała tam na lawecie - pisze "Rz".

Według informacji dziennika, stromego, 100-metrowego odcinka od ulicy do stacji wyciągu na Śnieżkę nie mógł pokonać żaden samochód poza terenowym GOPR-u. Mimo to szef prezydenckiej ochrony podjął decyzję o próbie wjazdu 3,5-tonowym bmw "na pełnym gazie, z rozpędu mimo kamieni, lodu". Według gazety wiele wskazuje na to, że sparciała opona wtedy została uszkodzona, a reszty dokonała już prędkość, do wypadku doszło na autostradzie A4 w czasie drogi powrotnej z Karpacza. Ponadto - według "Rz" - komputer pokładowy kilkakrotnie alarmował o problemie z ciśnieniem powietrza w oponie.

BOR obwinia poprzedników

W ubiegłym tygodniu wiceszef BOR płk Jacek Lipski przedstawił wewnętrzne ustalenia ws. incydentu z limuzyną prezydenta. Według niego czynności sprawdzające wykazały, że dwie instrukcje podpisane przez poprzednich szefów BOR - gen. Krzysztofa Klimka z 2013 r. i gen. Mariana Janickiego z 2009 r. - "są niezgodne z normami bezpieczeństwa, które przewidział producent pojazdu, obowiązującymi w 2010 r. (roku produkcji auta - PAP) w odniesieniu do opon dla samochodu BMW 7 High Security".

Lipski powiedział, że po ustaleniu tych faktów obecny szef BOR polecił niezwłocznie wymienić w samochodach pancernych opony na takie, których wiek nie przekracza dwóch lat, oraz sprawdzenie, czy w pozostałych samochodach BOR opony spełniają wymagania producentów. Ponadto, w instrukcji zmniejszono normę przebiegu ogumienia z 20 tys. na 10 tys. kilometrów oraz okres używania na dwa lata (w zależności co wystąpi pierwsze). 

Pytany, czy opona w prezydenckiej limuzynie została uszkodzona na początku podróży, gdy samochód podjechał w pobliże wyciągu narciarskiego, Lipski odpowiedział wówczas, że nie ma żadnej informacji w tym zakresie.

Premier Beata Szydło pytana w piątek w Brukseli po szczycie UE-Turcja, czy ma nadal zaufanie do szefa BOR, powiedziała, że w tej sprawie musi porozmawiać z szefem MSWiA Mariuszem Błaszczakiem po powrocie do kraju. "W tej chwili moja wiedza raczej oparta jest na doniesieniach, jakie państwo macie, więc wolałabym mówić po konkretnej rozmowie z ministrem Błaszczakiem" - mówiła dziennikarzom.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje