Reklama

Reklama

Minister finansów: Wykluczam całkowity lockdown

​- Jeżeli szef resortu zdrowia powie, że lockdown jest potrzebny, to naszą rolą jest, by znaleźć na to pieniądze. Ale to musiałaby być ogólnopolska katastrofa - mówił w programie "Gość Wydarzeń" w Polsat News minister finansów Tadeusz Kościński. - Mimo deficytu nie ma problemów, by sfinansować sektor zdrowia - zapewnił.

 - Ludzie mają pracę, bezrobocie miało mieć dwucyfrowy wynik, a jest na poziomie 6 proc. - powiedział minister finansów w Polsat News. - Import spadł, ale eksport spadł mniej, to pozytywne - dodał. 

Reklama

- Praca zdalna zmieni nasze zachowania konsumpcyjne. Wydamy mniej na komunikację i w galeriach handlowych, więcej na IT oraz w internecie - mówił. 

- Będzie rewaloryzacja emerytur w przyszłym roku na poziomie ok. 3,8 proc. - zapowiedział Tadeusz Kościński.

Piotr Witwicki pytał, czy minister finansów jest sobie w stanie wyobrazić drugi lockdown w Polsce. - Absolutnie nie. Lokalne, powiatowe to jak najbardziej, ale to naprawdę katastrofa musiałaby być, żeby był ogólnokrajowy lockdown - zastrzegł. 

- W przyszłym roku otrzymamy dużo pieniędzy z Unii Europejskiej, ale ona nie finansuje 100 proc. inwestycji. Potrzebny jest wkład własny, to jest zabezpieczone - dodał. 

Będzie drugi lockdown?

- Jeżeli minister zdrowia oceni, że potrzebny jest lockdown dla dobra zdrowia, to musimy zrobić wszystko, żeby znaleźć pieniądze, by to sfinansować, to nie ma dyskusji, że nas nie stać. Teraz wiemy więcej o wirusie i myślę, że nasze podejście, reakcja będzie inna - wyjaśnił. 

- Udaje nam się uplasować obligacje Skarbu Państwa z ujemną rentownością, tzn., że inwestorzy wierzą w to, co się dzieje w polskiej gospodarce i chętnie swoje pieniądze lokują - zapewnił.

Minister finansów podkreślił, że rząd nie prowadzi obecnie żadnych prac nad podniesieniem podatków. - To by było kontrą do tego, co chcemy zrobić. Główny "driver" naszej gospodarki to będzie konsumpcja. Dziwnie by było, żebyśmy jednocześnie zabierali pieniądze z kieszeni podatników - dodał. 

Pytany o opłatę cukrową, wskazał, że nie jest to podatek. - Ministerstwo Finansów ani grosza nie bierze z tej opłaty - podkreślił. 

Mniejszy rząd, mniejsze koszty

Odnosząc się do kwestii planowanych oszczędności w administracji państwowej, Kościński przyznał, że "będzie racjonalizacja tych wydatków". 

- Są koszty, które są hamulcem na rozwój gospodarki. Na pewno będą cięcia w jakiejś skali, to jeszcze przed nami. Pracownicy w sektorze publicznym otrzymują pieniądze od podatników, są kosztem. Im mniejszy ten koszt, tym lepiej dla gospodarki. Liczba pracowników i to, ile zarabiają, to na pewno się zmieni - mówił w Polsat News minister finansów. 

- Będzie rekonstrukcja rządu, prawdopodobnie będzie mniej ministerstw. To oszczędności - dodał. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje