Mucha: NSA nie jest właściwy do ingerowania w zakres kompetencji prezydenta

Wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha wyraził przekonanie, że nie ma żadnej "wadliwości" w procedurze powoływania sędziów Sądu Najwyższego. Naczelny Sąd Administracyjny nie jest podmiotem właściwym do ingerowania w zakres kompetencji prezydenta w tym zakresie - powiedział w piątek.

Prezydent w środę powołał 27 osób na sędziów Sądu Najwyższego; 19 w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, 7 w Izbie Cywilnej i jednego sędziego w Izbie Karnej.

Reklama

Wcześniej, we wrześniu, Naczelny Sąd Administracyjny uwzględnił wnioski o zabezpieczenie i wstrzymał - w zaskarżonych częściach - wykonanie uchwał Krajowej Rady Sądowniczej odnoszących się do powołania sędziów SN do Izb Karnej, Cywilnej oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Wnioski złożyli w NSA kandydaci na sędziów SN, którzy w końcu sierpnia nie uzyskali rekomendacji KRS. W poniedziałek NSA uwzględnił kolejny wniosek o zabezpieczenie, czego konsekwencją jest wstrzymanie wykonania uchwały KRS dotyczącej powołania sędziów Sądu Najwyższego do Izby Cywilnej.

Mucha powiedział w piątek, że prezydent powołał sędziów zgodnie z konstytucją na podstawie uchwał KRS. "Nie ulega żadnej wątpliwości, że NSA nie jest podmiotem właściwym, żeby ingerować w zakres realizacji prerogatywy, czyli osobistej kompetencji przypisanej konstytucją prezydentowi" - powiedział Mucha w programie Rozgłośni Katolickich "Poranek Siódma9".

Dodał, że o zgodności ustaw z konstytucją w polskim systemie prawnym może orzekać jedynie Trybunał Konstytucyjny. "Tylko że w tej sprawie nikt nigdy nie zwrócił się z wnioskiem do TK o zbadanie zgodności ustawy o Sądzie Najwyższym z konstytucją" - dodał.

Zdaniem Muchy, pojawiające się w debacie publicznej argumenty zarzucające prezydentowi łamanie prawa przy powoływaniu sędziów SN mają charakter polityczny. "Jestem głęboko przekonany, że nie ma żadnej wadliwości w zakresie tej procedury" - oświadczył.

W rozmowie poruszono również temat doniesień medialnych według których PiS po wyborach samorządowych "cofnie się" w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości i przywróci sędzię Małgorzatę Gersdorf na stanowisko I prezes Sądu Najwyższego. Mucha pytany, czy jest to "realne i prawnie możliwe" odparł: "Jeżeli chodzi o potencjalne zmiany prawa na gruncie ustawy o Sądzie Najwyższym, to takie zmiany są możliwe". Zaznaczył przy tym, że według obecnego stanu prawnego, Gersdorf nie jest I prezes SN oraz sędzią w stanie czynnym.

Mucha zapewnił ponadto, że prezydent będzie bronił "fundamentów" reformy wymiaru sprawiedliwości, na którą składają się m.in. utworzenie Izby Dyscyplinarnej oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w SN, wprowadzenie ławników w SN, a także instytucji skargi nadzwyczajnej. "To są rzeczy kluczowe z perspektywy obywatela" - ocenił wiceszef prezydenckiej kancelarii.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje