Reklama

Reklama

Na wózku inwalidzkim z Berlina do Łodzi

Niepełnosprawny maratończyk łódzkiego AZS Krzysztof Jarzębski przygotowuje się do kolejnego niezwykłego wyczynu. W lipcu zamierza w ciągu doby pokonać na wózku inwalidzkim trasę 500 kilometrów z Berlina do Łodzi.

20 lipca maratończyk wystartuje spod Bramy Brandenburskiej w stolicy Niemiec, następnego dnia ma zamiar dotrzeć do Łodzi. - To jest rekord świata. Nikt tego do tej pory nie dokonał - tak o pomyśle wyprawy powiedział Krzysztof Jarzębski.

Reklama

Swoją podróż rozpocznie przed południem; przejedzie granicę przez przejście w Słubicach, a następnie przez drogi Wielkopolski dotrze do rodzinnych Pabianic. Tam przed Urzędem Miasta będzie zlokalizowana pierwsza meta. Z Pabianic na stadion AZS Łódź zamierza dotrzeć 21 lipca około godziny 11. W trasie towarzyszyć będzie mu samochód sponsora oraz eskorta policji.

Okres przygotowawczy do wielogodzinnej jazdy obejmuje kilka treningów dziennie. - Rano jeżdżę dwie godziny, później mam półtorej godziny siłowni i kolejne półtorej godziny jazdy wieczorem. Tak wygląda mój dzień powszedni - relacjonuje Jarzębski. Przed samym startem większą uwagę poświęca długim treningom, stawiając na wytrzymałość.

- Nie stawiam na szybkość, bo to zdążę później nadrobić, a ze względu na to, że jest to bardzo duży dystans, po prostu wydłużyłem jazdę. Na przykład tuż przed naszą rozmową zakończyłem czterogodzinną jazdę non stop na stadionie - zaznaczył.

Jarzębski mówi, że jest pewny swoich umiejętności. Już kilka miesięcy temu wiedział co chce zrobić i odpowiednio się do tego przygotowywał. - Robię swoje i wiem na co mnie dzisiaj stać - skwitował.

W tym roku Jarzębski dokonał już nie lada wyczynu. Również na specjalnym wózku typu handbike pokonał trasę z Łodzi do stolicy najbliższych Igrzysk Olimpijskich - Londynu. Trwająca 15 dni podróż przez Czechy, Niemcy, Luksemburg, Francję w zimowej aurze miała swój finał na Trafalgar Square w stolicy Wielkiej Brytanii. Wszystkie swoje niezwykłe podróże traktuje jako kolejne etapy przygotowań do Igrzysk Paraolimpijskich; w tym roku zamierza wystartować także w Mistrzostwach Świata.

Jednak w dalszym ciągu brakuje pieniędzy na rozwój jego kariery zawodniczej. - Informacje, które pojawiły się w mediach, nie przerodziły się na konkretne wpłaty, choć pomaga mu Urząd Miejski w Pabianicach. Było zainteresowanie mediów i kilku osób, ale większych pieniędzy na rozwój kariery naszego zawodnika to nie przyniosło - mówi o sytuacji finansowej po wyprawie sportowca do Anglii sekretarz AZS Łódź Łukasz Janczar.

Pochodzący z Pabianic zawodnik przez wiele lat uprawiał dziesięciobój. Jego karierę przerwała choroba. Lekarz stwierdzili raka, a po kilku operacjach musieli mu amputować obie nogi. Jarzębski jednak dalej uprawia sport. Od kilku lat pokonuje kolejne granice ludzkiego organizmu. W kwietniu 2007 roku w ciągu 15 godzin przejechał na wózku trasę z Warszawy do Łodzi, a w lipcu tego samego roku przemierzył trasę z Zakopanego do Gdańska, pokonując blisko 800 km.

Dowiedz się więcej na temat: Azs | maratończyk | wózek inwalidzki | Łódź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy