Reklama

Reklama

Napieralski: Należy wrócić do ustawy antyaborcyjnej

Szef SLD Grzegorz Napieralski uważa, że w Polsce - mimo istnienia tzw. ustawy antyaborcyjnej - nie jest rozwiązany problem aborcji. W jego opinii, w obecnej kadencji nie dojdzie do prac nad nowelizacją ustawy. Przewodniczący Sojuszu ma jednak nadzieję, że będzie to możliwe po wyborach.

SLD zamierza zorganizować wiosną w Sejmie wystawę ukazującą warunki, w jakich Polki przerywają niechciane ciąże.

Reklama

Napieralski pytany w Szczecinie przez dziennikarzy o planowaną wystawę stwierdził, że kwestia przerywania ciąży jest w Polsce wciąż nierozwiązana, mimo tzw. kompromisu zawartego w ustawie antyaborcyjnej.

- Należy wrócić do ustawy i zmienić jej treść - powiedział lider SLD. Podkreślił, że o problemie aborcji trzeba mówić głośno, podobnie jak o problemie braku edukacji seksualnej, czy też dostępności do środków antykoncepcyjnych.

Napieralski powiedział, że w Polsce jest "wielkie podziemie aborcyjne". Podał liczbę ok. 100 tys. nielegalnych zabiegów rocznie "w warunkach gorszących z wielkim zagrożeniem dla kobiety".

Dodał, że po zabiegu kobieta nie ma opieki psychologa ani opieki lekarskiej, bo boi się w przypadku komplikacji zwrócić do innego lekarza.

- Ten temat nie powinien być traktowany przez polityków jako temat wojny ideologicznej. Jest problem i trzeba go rozwiązać. Obawiam się, że będzie taki opór i krzyk i jeszcze w kontekście wydarzeń w kwietniu i maju, że będzie to duży problem - dodał szef SLD.

Według niego, w obecnym parlamencie nie dojdzie do prac nad nowelizacją ustawy, ale ma nadzieję, że będzie to możliwe po wyborach.

W Polsce obowiązująca ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r., czyli tzw. ustawa antyaborcyjna, dopuszcza przerwanie ciąży tylko w trzech sytuacjach: kiedy płód jest dotknięty wadą genetyczną lub ciężką nieuleczalną chorobą, gdy ciąża jest wynikiem przestępstwa (np. gwałtu, kazirodztwa) oraz kiedy życie lub zdrowie kobiety jest zagrożone.

Komentując wyniki ostatniego sondażu Homo Homini dla Polskiego Radia, szef Sojuszu powiedział, że pokazują one tendencję wzrostową dla SLD.

W opublikowanym w niedzielę sondażu PO uzyskała 30 proc. poparcie, a PiS 28,4 proc. W parlamencie znalazłyby się także SLD, na który chce głosować 16,3 proc. badanych, oraz PSL, które uzyskało 8,9 proc. poparcia.

- Widać bardzo jasno, że jest wokół SLD tendencja wzrostowa, powolna i spokojna - dodał Napieralski. Ocenił też, że widoczna jest "tendencja utraty zaufania przez PO", spowodowana m.in. "błędnymi decyzjami, brakiem dobrych pomysłów i reform oraz niechęcią premiera do podejmowania trudnych decyzji".

- Dziś proste zagrywki piarowskie premierowi nie pomagają. Polacy chcą jasnych, czytelnych faktów, co zostało zrobione. Tu premier przegrywa, jego partia przegrywa i to ten sondaż pokazuje - powiedział Napieralski.

Rysunek z serwisu zboku.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje