Reklama

Reklama

Napieralski: Za 6 miesięcy skończy się 6 lat rządów prawicy

Szef SLD Grzegorz Napieralski przekonywał, że już za sześć miesięcy, po jesiennych wyborach parlamentarnych, skończy się w Polsce ponad 6-letni okres rządów prawicy. Przestrzegał jednocześnie swych partyjnych kolegów, by nie nazywali się już "ministrami i premierami".

Członkowie Rady Krajowej jednogłośnie wybrali też w sobotę nowego skarbnika partii - został nim dotychczasowy sekretarz Rady Śląskiej Sojuszu, Kazimierz Karolczak. Poprzedni wieloletni skarbnik - Edward Kuczera złożył rezygnację już kilka miesięcy temu.

Reklama

- Za 6 miesięcy zakończy się ponad 6-letni okres rządów prawicy, jestem o tym przekonany - mówił Napieralski. Przekonanie to - jak zaznaczył - bierze stąd, że "jeździ często po Polsce i rozmawia z ludźmi". - Oni zauważyli, że ten puder, który cały czas nakłada dzisiaj koalicja rządząca, po prostu zaczyna odpadać wielkimi płatami. Ludzie są już zmęczeni i nie dają się zwodzić, już nie chcą wielkich obietnic i pięknych słów PO i też nie chcą dzisiaj PiS, które ściga innych za pomocą CBA - przekonywał Napieralski.

Szef SLD ostro skrytykował rząd Donalda Tuska, a najwięcej zarzutów skierował pod adresem ministrów: infrastruktury Cezarego Grabarczyka, spraw zagranicznych - Radosława Sikorskiego, obrony narodowej - Bogdana Klicha i finansów - Jacka Rostowskiego.

Grabarczykowi wytknął m.in. "brak autostrad" i ubiegłoroczną sytuację na kolei, kiedy to - jak mówił - Polacy "byli upokarzani przed świętami Bożego Narodzenia".

- Spójrzmy na politykę zagraniczną: ta też jest pełna porażek. Po pierwsze Donald Tusk poniósł największą porażkę, godząc się na Europę dwóch prędkości - ocenił lider Sojuszu. - Dlaczego zgodziliśmy się na to, aby osobno obradowały państwa, które są w strefie euro, a osobno inne państwa? - pytał.

Sikorskiemu zarzucił, że "na początku ściska się z prezydentem Białorusi Alaksandrem Łukaszenką i mówi o Białorusi tak, jak mówi, a potem nagle stosuje embargo i mówi "trzeba zaostrzyć kurs". - To który minister Sikorski jest realny i gdzie są jego pomysły? - dopytywał Napieralski.

Lider SLD wspomniał też uchwaloną kilkanaście dni temu przez litewski sejm ustawę o oświacie, która - jak podkreślił - "zdecydowanie pogarsza sytuację mniejszości polskiej na Litwie.

Klichowi Napieralski wypomniał, że "spadły mu dwa samoloty, a jedyną odpowiedzią na te dwie wielkie katastrofy (smoleńską i samolotu CASA) było to, że chciał utajnić informację, że mogło dojść do trzeciej katastrofy". Media informowały w czwartek, że w połowie lutego, z powodu błędu pilota, omal nie doszło do katastrofy ostatniego Tu-154.

- I w końcu minister finansów. To specjalny przypadek tego rządu - uważa Napieralski. - Kiedy chcielibyśmy ocenić pana ministra, to byłby to taki minister, który powinien mieć takie określenie "minister trzy tygodnie przed i trzy tygodnie po". Minister trzy tygodnie przed wyborami i minister trzy tygodnie po wyborach - ironizował lider Sojuszu.

Jego zdaniem, "trzy tygodnie przed wyborami zawsze słyszymy, że budżet nie jest zagrożony, że finanse publiczne są w dobrym stanie". - Mijają wybory i po trzech tygodniach okazuje się, że trzeba dokonać korekty budżetu, że jednak deficyt musi być większy, że mamy jednak kryzys w finansach publicznych - mówił Napieralski.

Pytał też "który Donald Tusk jest autentyczny i prawdziwy". - Ten, który mówi, że "suchą nogą przeszliśmy przez kryzys i jesteśmy zieloną wyspą na tle całej Europy", czy prawdziwy Donald Tusk to jest ten, który mówi, że "jest kryzys i nie potrafię sobie z nim poradzić" - zaznaczył lider Sojuszu.

Napieralski przekonywał jednocześnie polityków swej partii, że "tylko ciężka praca i brak błędów spowoduje, że SLD może stać się realną alternatywą". Przestrzegał też "tych, którzy już dziś nominują ministrów, premierów i wicepremierów". - Przestrzegam tych, którzy dzisiaj mówią już dzisiaj do siebie "panie ministrze, pani minister": takiego zachowania nie będę w partii tolerował - zaznaczył.

Jego zdaniem, politykom jego partii potrzeba "pracy i pokory". - Musimy pokazać z jaką ofertą idziemy dzisiaj do wyborów parlamentarnych. Musimy pokazać Polakom, że odrzucamy filozofię premiera Donalda Tuska "tu i teraz" oraz filozofię Jarosława Kaczyńskiego "kogo by tu zamknąć". My chcemy pokazać filozofię nowoczesnego, dobrze zorganizowanego państwa - podkreślił. - I nie chcemy już słyszeć haseł nierealnych pod tytułem "tanie państwo". My chcemy państwa skutecznego, dobre zarządzanego i taki program, taką ofertę przygotujemy - dodał.

Wiceszefowa SLD Katarzyna Piekarska przekonywała do przeprowadzenia referendum w sprawie planów wykorzystania energii jądrowej w Polsce. - Forsowanie energetyki jądrowej, bez społecznego przyzwolenia w kraju demokratycznym jest nieprzyzwoite - uważa Piekarska. Jej zdaniem, referendum ma sens tylko wtedy, gdy odbędzie się rzetelna debata. - Chcemy realnej debaty z udziałem środowiska naukowego, z udziałem publicystów z jednej i drugiej strony - podkreśliła Piekarska.

Jak dodała, rząd ponadto powinien przedstawić scenariusz rozwoju polskiej energetyki, "także z uwzględnieniem wariantu bez energetyki jądrowej". Wiceprzewodnicząca SLD zwracała uwagę, że program energetyki jądrowej to "miliardy złotych", czyli koszt, który zostanie przeniesiony na kolejne pokolenia.

Rada Krajowa SLD przyjęła ponadto sprawozdanie finansowe za ubiegły rok i uchwałę w sprawie sytuacji w Afryce Północnej. "Opowiadamy się za demokratycznymi przemianami w tym regionie, zainicjowanymi w Tunezji i Egipcie, za przestrzeganiem praw człowieka oraz respektowaniem norm międzynarodowych" - podkreślono w uchwale. Politycy Sojuszu - jak napisali - podzielają "decyzję rządu o powściągliwym zaangażowaniu się Polski w operację wojskową w Libii".

Dowiedz się więcej na temat: okres | Sojusz Lewicy Demokratycznej | Nie | rząd | Grzegorz Napieralski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje