Reklama

Reklama

Natalia Nitek-Płażyńska ma wpłacić 10 tys. na WOŚP. Owsiak staje po stronie żony Płażyńskiego

Sąd nakazał Natalii Nitek-Płażyńskiej przeproszenie swojego byłego pracodawcy Hansa G. i wpłatę 10 tys. zł na rzecz WOŚP. Żona posła PiS Kacpra Płażyńskiego zapowiedziała, że nie zamierza wykonać wyroku i złożyła kasację do Sądu Najwyższego. "Jeśli będzie miała Pani wpłacić pieniądze na konto naszej Fundacji - to ja osobiście obiecuję, że nie podejmiemy żadnych kroków by je wyegzekwować, a jeśli zostanie Pani jednak do tego zmuszona, to z moich własnych pieniędzy zwrócę je Pani natychmiast" - zareagował we wpisie na Facebooku Jerzy Owsiak.

Sprawa dotyczy procesu cywilnego o naruszenie dóbr osobistych, który Natalia Nitek-Płażyńska, prywatnie żona posła PiS Kacpra Płażyńskiego, wytoczyła swojemu byłemu pracodawcy - niemieckiemu przedsiębiorcy Hansowi G. - współwłaścicielowi firmy działającej w Kosakowie. 

Reklama

W marcu 2016 r. Telewizja Republika wyemitowała program, w którym Nitek-Płażyńska zaprezentowała zarejestrowane przez siebie z ukrycia nagrania ilustrujące znieważanie jej na tle między innymi narodowościowym przez Hansa G.

W lutym 2019 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał Hansa G. za winnego mowy nienawiści wobec Polaków. Nakazał mu przeprosiny powódki i wpłatę 50 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Muzeum Piaśnickiego w Wejherowie. Biznesmen złożył apelację od wyroku, argumentując, że Nitek-Płażyńska naruszyła jego dobra osobiste, upubliczniając treść prywatnych i - jego zdaniem - zmanipulowanych rozmów.

Zmiana wyroku

W marcu tego roku Sąd Apelacyjny w Gdańsku zmienił wyrok sądu niższej instancji, uznając - prawomocnie, że Nitek-Płażyńska ma przeprosić Hansa G. za nagrywanie go bez jego wiedzy i upublicznienie tych nagrań. Sąd nakazał kobiecie wpłatę 10 tys. zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy i uiszczenie kosztów zastępstwa procesowego w wysokości około 6 tys. zł.

Z kolei Hans G. miał pisemnie przeprosić Nitek-Płażyńską za naruszenie jej dóbr osobistych, w tym jej godności i świadomości narodowej oraz uiścić 10 tys. zł na rzecz Muzeum Piaśnickiego działającego w Wejherowie (Pomorskie).

Nitek-Płażyńska zapowiedziała, że nie zamierza wykonać wyroku. Skierowała też do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną i jednocześnie zwróciła się do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku o zawieszenie wykonania wyroku do czasu rozpatrzenia skargi przez SN. Sąd nie zawiesił jednak wykonania wyroku.

Owsiak deklaruje zwrot pieniędzy

Do decyzji gdańskiego Sądu Apelacyjnego odniósł się we wpisie na Facebooku Jerzy Owsiak.

"Sąd nakazał Pani wpłacić pieniądze na rzecz WOŚP. Wyrok sądu, który literalnie trzymał się prawa, jest według mnie bardzo kontrowersyjny. Słowa, które padły z ust Pani pracodawcy, są rasistowskie i budzą także moje ogromne wzburzenie" - napisał.

"Jeśli będzie miała Pani wpłacić pieniądze na konto naszej Fundacji - to ja osobiście obiecuję, że nie podejmiemy żadnych kroków by je wyegzekwować, a jeśli zostanie Pani jednak do tego zmuszona, to z moich własnych pieniędzy, zwrócę je Pani natychmiast" - zadeklarował Owsiak.

"Współczuję Pani, że była Pani świadkiem takiej rozmowy" - dodał.

Nitek-Płażyńska: Napawa to otuchą

Na post Owsiaka zareagowała Nitek-Płażyńska. "Dziękuję za Pańską wypowiedź. W tej sprawie nie chodzi oczywiście o pieniądze, a o zasady. Nie możemy pozwalać, by w Polsce bezkarnie obrażano pamięć ofiar nazistowskich Niemiec, nie może być naszej zgody na propagowanie hitleryzmu" - napisała na Facebooku.

"Fakt, że wyrok w mojej sprawie został uznany za bulwersujący przez osoby o bardzo różnych poglądach politycznych napawa otuchą" - zaznaczyła. 

"Moim zdaniem potwierdza to również, że Polacy oczekują od sądów bezstronności, elementarnej sprawiedliwości i sprawnego działania. Wierzę, że tego doczekamy" - dodała Nitek-Płażyńska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje