Obchody 87. miesięcznicy smoleńskiej

W poniedziałek wieczorem w warszawskiej archikatedrze św. Jana Chrzciciela odbyła się msza w intencji osób, które 10 kwietnia 2010 r. zginęły w katastrofie pod Smoleńskiem. W uroczystości uczestniczyli m.in. członkowie rządu. Z kolei na Placu Zamkowym wokół Kolumny Zygmunta zebrali się uczestnicy organizowanej przez stowarzyszenie Obywatele RP kontrmanifestacji do obchodów kolejnej miesięcznicy smoleńskiej. Podczas spotkania kontrmanifestantów głos zabrał były opozycjonista Władysław Frasyniuk

Uczestnicy zakończonej mszy św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej ruszyli w poniedziałek w kierunku Pałacu Prezydenckiego w comiesięcznym marszu pamięci ofiar katastrofy smoleńskiej.

Reklama

Uczestnicy marszu przeszli z warszawskiej archikatedry św. Jana Chrzciciela przez Plac Zamkowy i Krakowskim Przedmieściem do Pałacu Prezydenckiego. Na czele marszu niesiony był transparent z napisem "Smoleńsk - pamiętamy", powiewały biało-czerwone flagi.

Wśród uczestników był m.in. prezes PiS Jarosława Kaczyńskiego, wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister kultury Piotr Gliński, minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak, wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki, marszałek Senatu Stanisław Karczewski oraz przedstawiciele części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej.

Cała trasa przemarszu wygrodzona była barierkami, wzdłuż trasy stali policjanci. 

Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego

"Ci którzy, próbują odebrać nam prawa obywatelskie, którzy próbują odebrać prawa katolikom, Kościołowi pewnie sądzą, że będę się nimi zajmował. Nie proszę państwa, ja im tylko podziękuję, bo dawno takiej frekwencji nie było i w katedrze i tutaj. Dawno nie było tylu księży koncelebrujących mszę. Także mogę powiedzieć: dziękuję" - mówił Kaczyński w wystąpieniu przez Pałacem Prezydenckim podczas kolejnej miesięcznicy katastrofy smoleńskiej.

"A to, że Lech Wałęsa - widocznie nie mają innych autorytetów. Można im współczuć" - dodał prezes PiS nawiązując do kontrmanifestacji.

"Natomiast my będziemy kontynuowali swój marsz aż do momentu, kiedy tu, niedaleko stąd staną pomniki: stanie pomnik prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego, stanie pomnik upamiętniający wszystkich, którzy polegli w katastrofie smoleńskiej. I wierzę, że to, mam nadzieję, stanie się już za taki czas, który mierzy się w miesiącach, a nie latach" - podkreślił Kaczyński. 

"Wtedy już będziemy dużo więcej wiedzieli o przyczynach tej katastrofy, bo przecież poważne badania prowadzone w skali międzynarodowej są w toku. I będziemy wiedzieli: było tak, czy było tak. Być może jeszcze nie wszystko, ale na pewno już bardzo dużo" - mówił szef PiS. "I wtedy będziemy mogli powiedzieć: "nasza misja się skończyła", ale nikt nam nie zdoła w tym przeszkodzić" - dodał.

"Na szczęście polskie państwo jest demokratyczne i nie jest już teoretyczne" - powiedział Kaczyński. "Inna droga, droga odbudowy polskiego państwa, które ma służyć wszystkim Polakom będzie kontynuowana i będzie kontynuowana droga obudowy sprawiedliwości, która już dziś przyniosła bardzo znaczące zmniejszenie różnic społecznych" - oświadczył prezes PiS.

"Będziemy szli w odwrotną stronę niż ta, po której prowadzili nas nasi poprzednicy, z krótkimi przerwami przez wiele lat. Drogi, której szczegóły, poszczególne afery, poszczególne przestępstwa są coraz lepiej społeczeństwu znane. I jestem przekonany, że będą znane za jakiś czas jeszcze lepiej i że będą konsekwencje, że będziemy mogli powiedzieć, że ten niedobry czas się skończył, że czas dobrej zmiany jest czymś, co na trwałe zmieni Rzeczpospolitą, uczyni ją państwem naprawdę silnym, naprawdę podmiotowym na arenie międzynarodowej, naprawdę dumnym" - powiedział Kaczyński. 

"Będziemy szli tą drogą i wiemy, że mamy przeciwników, w ogromnej mierze ludzi wprowadzonych w błąd, naiwnych, czy po prostu niemądrych, ale zwyciężymy, bo prawda zawsze kiedyś zwycięża, bo zwycięża Polska" - podkreślił Kaczyński przemawiając przed Pałacem Prezydenckim.

Po przemówieniu prezesa PiS zgromadzeni na Krakowskim Przedmieściu modlili się w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Następnie posłanka PiS Anita Czerwińska odczytała apel.

"Nasza obecność w tych miejscach gdzie modlimy się za ofiary smoleńskiej tragedii budzi nienawiść i sprzeciw ludzi którzy mają na sumieniu smoleńskie kłamstwo. Szczególna nienawiść towarzyszy modlącym się tutaj w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu. Byliśmy już świadkami znieważenia znaku krzyża, wyszydzania i napadanie na modlących się i wreszcie próby wszczynania ulicznych rozruchów. Można powiedzieć, że zło niezwykle mocno reaguje na miejsce uświęcone modlitwą i cierpieniem. Narzędziami zła stają się ludzie zaślepieni chęcią odzyskania władzy i przywilejów, które utracili w wyniku jednoznacznej decyzji narodu" - głosi apel.

"Dzisiaj Polacy mają wielką szansę zobaczyć gdzie jest zacietrzewienie, nienawiść, a gdzie jest troska o wspólnotę narodu. Światło padające ze zniczy na Krakowskim Przedmieściu oświetla nie tylko twarze, ale i intencje tutaj przychodzących. Pokornej modlitwy nie zagłuszy żaden megafon. Tak jak żadne kłamstwo nie zagłuszyło prawdy. Krzyż, którego tu odmawiano poległym, a zbudowany został trwale w naszych sercach jest znakiem wiary w ostateczne zwycięstwo dobra. Jego podstawy są dzisiaj mocno utwierdzone dzięki wytrwałości tysięcy ludzi dobrej woli" - głosi apel.

Kontrmanifestacja

Grupa kontrmanifestujących zebrała się też przy barierkach ustawionych przed hotelem Bristol. Stojące w tym miejscu osoby trzymały tablice z napisem Lech Wałęsa oraz skandowały jego imię i nazwisko. Krzyczą też "Niech żyje Władek".

Wśród zebranych na Placu Zamkowych byli m.in. b. opozycjoniści z czasów PRL: Władysław Frasyniuk, Henryk Wujec, Jan Lityński. Obecni są również b. premier Włodzimierz Cimoszewicz, b. lider KOD Mateusz Kijowski, Marta Lempart (pomysłodawczyni Ogólnopolskiego Strajku Kobiet), są także politycy Nowoczesnej - lider partii Ryszard Petru, Joanna Scheuring-Wielgus, Joanna Schmidt i Jerzy Meysztowicz.  

W pewnym momencie jeden z organizatorów powitał także dwie córki b. prezydenta Lecha Wałęsy. Zebrani odpowiedzieli skandowaniem: "Lech Wałęsa, Lech Wałęsa".  

"To nie jest wiec polityczny. Stajemy tu nie w imię partyjnych programów politycznych, stajemy tu w imię podstawowych wartości, które umożliwiają ludziom wspólne życie we wspólnym kraju" - mówił Paweł Kasprzak z ruchu Obywateli RP.  

Zebrani wokół Kolumny Zygmunta trzymali białe róże, wizerunki b. prezydenta Lecha Wałęsy, biało-czerwone flagi. Mięli też nalepki z napisem "Rebeliant", "Parasolka" oraz z podobizną Frasyniuka. Uczestnicy trzymali też transparent z napisem "My naród" w różnych językach, znajduje się na nim też podobizna Wałęsy, na innym transparencie widać napis: "Lech Wałęsa to ikona, bohater narodu, przywódca solidarności, który przyniósł Polsce i całemu światu wolność". 

Uczestniczka powstania warszawskiego, przedstawiona jako żołnierka Armii Krajowej Wanda Traczyk-Stawska ps. "Pączek" oceniła, że nie ma "takiego drugiego dowódcy na świecie", jak Wałęsa. "Dziękuję wam bardzo, że potraficie zrozumieć jaką wartość ma ten człowiek" - mówiła Traczyk-Stawska.   

Kontrmanifestanci ustąpili

Kontrmanifestanci wobec obchodów miesięcznicy smoleńskiej, zebrani na Placu Zamkowym, na znak protestu opuścili następnie dotychczasowe miejsce zgromadzenia i przenieśli się w kierunku ulicy Senatorskiej. 

Odchodzący z Placu Zamkowego manifestanci skandowali m.in.: "Zostawiamy ich z policją", "zostawmy pusty plac".

Apel Frasyniuka

Apeluję, by jednoczyły nas wartości, nie możemy kierować się strachem - mówił do zgromadzonych na manifestacji na Placu Zamkowym b. opozycjonista z czasów PRL: Władysław Frasyniuk. Wyraził gotowość do debaty z szefem PiS Jarosławem Kaczyńskim do debaty o tym, jaka ma być Polska.

Podczas zgromadzenia na Placu Zamkowym, odczytano wspólny apel b. prezydenta Lecha Wałęsy oraz Frasyniuka. "W obliczy zagrożeń wynikających z serii antydemokratycznych i niekonstytucyjnych decyzji rządu Prawa i Sprawiedliwości stajemy także i dzisiaj w obronie podstawowych wartości należnych każdemu człowiekowi i obywatelowi Rzeczypospolitej Polskiej" - zaznaczyli.

"Mając w pamięci tragiczny wypadek lotniczy pod Smoleńskiem, w którym zginął prezydent Lech Kaczyński i 95 obywateli, sprzeciwiamy się brutalnemu wykorzystywaniu zmarłych do bieżących celów politycznych" - podkreślili autorzy apelu. "Stajemy w obronie naszych dzieci i ich dzieci, którym należy się prawo do wolnej, demokratycznej i nowoczesnej ojczyzny na miarę XXI wieku" - dodano.

Wałęsa i Frasyniuk zaapelowali o zaangażowanie do wszystkich tych, którym bliskie są te wartości.

"Bez tych wartości nie będzie naszego państwa. Te wartości to jest coś co nas wyróżnia w UE" - mówił do zebranych na Placu Zamkowym Frasyniuk. "Te wartości musimy ponieść w całym naszym kraju w najmniejszej nawet miejscowości, to musi być powód do dumy, a nie bierne, lękliwe się chowanie się przed wolnością i dewastacją tego, co z państwem robi Prawo i Sprawiedliwość" - mówił Frasyniuk.

Tłum krzyczał "zwyciężymy". "Apeluję, żeby te wartości były elementem, który nas jednoczy. Ale te wartości są niezwykle ważne także w naszym dialogu z partiami politycznymi. Partie polityczne muszą także przyjąć te wartości, bo tylko dzięki tym wartościom jesteśmy w stanie stworzyć wielką, obywatelską, solidarność, która zwycięży w wyborach samorządowych i parlamentarnych z Prawem i Sprawiedliwością" - mówił Frasyniuk.

Dodał, że "jeśli w życiu publicznym czegokolwiek brakuje, to wartości". "Nie możemy kierować się strachem, strachem kieruje się władza" - wskazał.

"Z tego miejsca - mimo że tutaj trudno to powiedzieć - mówię do Jarosława Kaczyńskiego: jesteśmy gotowi na debatę jaka ma być ta Polska. Nie zamykajmy się na rozmowy" - zaapelował Frasyniuk.

Jak mówił, szef PiS "zostawił jeden niespalony za sobą most". "Jarosław Kaczyński w ostatnia niedzielę powiedział, że jest jedna Polska i tu pewnie z nim się zgodzimy. Z całą pewnością apelujemy do koleżanek i kolegów, do obywateli polskiego państwa, do panów w kaskach i bez kasków, jedna Polska oznacza, że czas sobie postawić pytanie, jak ma ona wyglądać, czy to ma być Polska Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza?" - pytał Frasyniuk. 



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy