Reklama

Reklama

Oficerowie BOR kłamali ws. prędkości? Prokuratura nie komentuje

Prokuratura nie chce komentować nowych medialnych doniesień ws. wypadku Beaty Szydło. "Rzeczpospolita" podała, że limuzyna premier jechała z prędkością nawet 90 kilometrów na godzinę, a nie, jak zeznali oficerowie BOR - 40-50 km na godz.

Radio RMF poinformowało we wtorek, że udało się odczytać dane z rejestratorów obu aut jadących w kolumnie przed i za limuzyną premier Beaty Szydło. Jednak, według radia, prędkość, z jaką poruszała się rządowa kolumna, będzie przez prokuraturę ustalana nie poprzez zapisy z rejestratorów samochodów, ale dzięki analizie monitoringu z co najmniej 12 kamer, które zarejestrowały przejazd. 

Reklama

Z kolei "Rzeczpospolita" podała, że limuzyna premier tuż przed kolizją mogła gnać po ulicach Oświęcimia z prędkością nawet 90 km na godzinę. Według gazety są to dane z rejestratorów odczytane na zlecenie prokuratury.

Wcześniej o tym, że kolumna premier jechała z prędkością 50 km na godz., mówił m.in. minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak.

Komunikat prokuratury

Prokuratura opublikowała we wtorek komunikat, w którym odcięła się od spekulacji medialnych i poinformowała o potrzebie przeprowadzenia wszystkich czynności dowodowych przed sporządzeniem kompleksowej opinii.

Jak podano w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej prokuratury, wszelkie dane pozyskane przez biegłych są obecnie przedmiotem opiniowania. Podano również, że podstawą kompleksowej opinii rekonstrukcyjnej będzie m.in. to, co wynika z analizy danych rejestratorów pojazdów kolumny rządowej, zapisów monitoringów, a także z zeznań świadków i wyjaśnień podejrzanego.

Do wypadku doszło 10 lutego w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento; jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które w konsekwencji zderzyło się z drzewem. Poszkodowana została premier, szef jej ochrony, lżejsze obrażenia miał kierowca audi.

14 lutego prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata Sebastian K. Mężczyzna nie przyznał się do winy, prokuratura nie podaje treści jego wyjaśnień.

Zeznania kierowcy

Zeznania kierowcy limuzyny premier opublikował w lutym tygodnik "W Sieci".

"Zbliżaliśmy się do osi jezdni w celu ominięcia pojazdu, jadąc ze stałą prędkością 40-50 kilometrów na godzinę. Pojazd marki seicento wykonał nagle manewr skrętu w lewo, nie włączając kierunkowskazu skrętu w lewo. Pierwszy pojazd kolumny zdążył w tym czasie ominąć pojazd. Natomiast seicento wjechało w prawy przedni błotnik mojego pojazdu, wytrącając kierunek jazdy mojego pojazdu. Ja zauważyłem jego manewr i próbowałem go wyminąć, podejmując próbę zbliżenia się do środka jezdni. Uderzyłem w wysoki krawężnik z lewej strony jezdni, a następnie przodem w drzewo" - powiedział funkcjonariuszom oficer BOR.

 

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: wypadek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy