Reklama

Reklama

Opozycjoniści z czasów PRL: Polska musi zreformować sądy

Polska musi zreformować sądy, by zapewnić prawidłowy rozwój społeczny i gospodarczy, wolny od obciążeń związanych z brakiem rozliczeń z komunizmem - podkreśla grupa opozycjonistów z czasów PRL w przekazanym PAP liście otwartym.

Reforma wymiaru sprawiedliwości była "jedną z najbardziej oczekiwanych przez naród polski zmian ustrojowych i jedną z najdłużej odkładanych w Polsce po upadku komunizmu" - uważają sygnatariusze listu.

Reklama

Został on podpisany m.in. przez obecnego przewodniczącego "Solidarności" Piotra Dudę, b. premiera Jana Olszewskiego, marszałka seniora i b. lidera Solidarności Walczącej Kornela Morawieckiego, wiceprzewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa Wiesława Johanna, doradczynię prezydenta Zofię Romaszewską, członków Narodowej Rady Rozwoju Czesława Bieleckiego, Andrzeja Nowaka i Bronisława Wildsteina, a także: Andrzeja i Joannę Gwiazdów, Jana Kelusa, Irenę Lasotę, Andrzeja Kołodzieja, Ewę Kubasiewicz, Antoniego Liberę, Bogusława Nizieńskiego, Andrzeja Rozpłochowskiego, Jarosława Marka Rymkiewicza oraz Krzysztofa Wyszkowskiego.

"System sądownictwa w III RP został odziedziczony bezpośrednio i de facto niemal w niezmienionym kształcie po systemie totalitarnym. Sądy III RP nie gwarantowały w efekcie tego, czego najbardziej oczekują obywatele - sprawiedliwości" - podkreślili w liście.

Najbardziej wymownym - zdaniem sygnatariuszy listu - "przejawem zanurzenia wymiaru sprawiedliwości III RP w PRL było zapewnienie faktycznego immunitetu ludziom, którzy dopuścili się najcięższych zbrodni, w tym morderstw i tortur, w czasach PRL". "W bardzo wielu wypadkach wymiar sprawiedliwości chronił też groźnych przestępców kryminalnych, nie wyłączając brutalnych morderców" - czytamy w liście.

Patologiczne uwikłania

W ocenie jego sygnatariuszy brak demokratycznej kontroli nad systemem sądowniczym "spowodował powstawanie patologicznych uwikłań, które wystawiały fatalne świadectwo prestiżowi zawodu sędziowskiego". "Głośne przypadki przestępstw dokonywanych przez sędziów lub ich uległości politycznej gorszyły opinię publiczną, ale pozostawały bez konsekwencji. Środowisko sędziowskie nie wytworzyło żadnych mechanizmów samooczyszczenia" - podkreślono w liście.

Sygnatariusze listu jako kluczowe elementy reformy wskazali losowe przydzielanie spraw, które to usuwa - ich zdaniem - "mechanizm umożliwiający wpływanie na orzeczenia sądów", a także reformę KRS, wprowadzającą "mechanizm demokratycznej kontroli środowiska sędziowskiego" i zmniejszającą "możliwości kumoterstwa i pozamerytorycznych kryteriów awansowania".

"Podjęte zmiany dokonane zostały zgodnie z polską konstytucją i zasadami demokracji. Żaden sędzia w Polsce nie jest dziś w swej pracy zależny od woli polityków, choć przypadki takie zdarzały się przed reformą" - czytamy w liście.

Jego autorzy podkreślili w tym kontekście, że wzywanie "instytucji międzynarodowych czy wręcz innych stolic do wywierania nacisku na Polskę w sprawach ustroju sądów kłóci się z szacunkiem dla niepodległości państwa i woli polskich obywateli".

"Polska musi zreformować sądy, by zapewnić prawidłowy rozwój społeczny i gospodarczy. Wolny od obciążeń związanych z brakiem rozliczeń z komunizmem. Demokratyczna reforma sądów jest jedyną gwarancją zapewnienia w Polsce praworządności" - przekonują sygnatariusze apelu.

Były prezydent w systemie reżimu?

List wskazuje zarazem na niską wiarygodność "apeli w sprawie Sądu Najwyższego ze strony polityków, którzy czynnie uczestniczyli w systemie opresyjnego reżimu jakim był PRL", wymieniając w przypisie nazwiska byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, byłych premierów Leszka Millera, Marka Belkę i Włodzimierza Cimoszewicza, a także b. szefów MSZ Adama Rotfelda, Andrzeja Olechowskiego i Dariusza Rosatiego.

Ci politycy - a także m.in. b. prezydenci Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski, b. premier Kazimierz Marcinkiewicz, b. szef MSZ Radosław Sikorski oraz b. członkowie opozycji demokratycznej: Władysław Frasyniuk, Bogdan Lis i Zbigniew Bujak - podpisali list otwarty opublikowany w środę przez "Gazetę Wyborczą".

Sygnatariusze tego apelu przekonywali, że wejście 3 lipca w życie nowej ustawy o Sądzie Najwyższym oznaczać będzie ostateczne zniesienie w Polsce zasady trójpodziału władzy i istoty demokratycznego państwa prawa. Wezwali zarazem Komisję Europejską oraz Radę UE do pozostania "wiernymi podstawowym wartościom zapisanym w artykule 2 traktatu o Unii Europejskiej", który jako fundamentalne wartości, na których opiera się Unia wskazuje m.in. poszanowanie godności osoby ludzkiej, wolność, demokrację, równość, państwo prawne oraz poszanowanie praw człowieka. "Ostatnią instancją, która może obronić polską praworządność, jest Unia Europejska" - dodali autorzy tego listu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje