Paweł Kukiz: Pytania referendalne podsunięte prezydentowi to żenada

"Uważam, że pytania, które panu prezydentowi zostały podsunięte z intencją przyciągnięcia ludzi do urn referendalnych, to jest żenada, trudno to inaczej nazwać. Jak można wpisać: 500 złotych będziecie mieli w konstytucji? Na Boga!" – mówił w Porannej rozmowie w RMF FM Paweł Kukiz.

Robert Mazurek, RMF FM: Paweł Kukiz złamał poważną obietnicę wyborczą. Ja to mówię z pełną świadomością. Pan obiecywał chyba ze trzy razy, że płyta już będzie i płyty jak nie było, tak nie ma.

Reklama

- Ech, po pierwsze do trzech razy sztuka, po drugie "już" to pojęcie umowne. "Już" to znaczy do końca tej kadencji na pewno płyta się ukaże.

Dobrze, pan mówił, że ma być w lipcu zgrana, cokolwiek by to znaczyło.

- Wygląda ta praca w ten sposób, że ponieważ jestem zmuszony przebywać tutaj w Warszawie, chłopaki nagrywają ścieżki dźwiękowe na Opolszczyźnie, ewentualnie w Łodzi, a ja tutaj dostaję mp3, do których dogrywam w warszawskim studiu wokale, gdy znajduję czas. Jadę do studia i nagrywam wokale. I potem ten materiał będzie przekazany do producenta, który do końca lipca, zrealizuje, zgra, jak to się mówi, materiał. Następnie proces tłoczenia, okładki...

Czyli płyta jesienią realnie?

- Tak, tak.

Wszystkie teksty już napisane?

- Tak. Wszystkie teksty już napisane.

A o czym będzie śpiewał Paweł Kukiz na nowej płycie?

- Z całą pewnością ogromne piętno na tej płycie wywrze atmosfera powagi sejmowej.

O, to poważna płyta się szykuje. 

- Bardzo poważna, to prawie muzyka poważna. 

A mógłby pan część tego libretta tej opery w takim razie zacytować?

- Nie. Nie będę. Już u pana tu cytowałem, cytowałem też w jednej z gazet dwa teksty. Za chwileczkę się okaże, że nie trzeba nagrywać płyty, bo wszyscy już ją znają. 

Będzie też piosenka o Sądzie Najwyższym...

- Nie, o sędzinie. Miłosna piosenka do sędziny. Do tej szczególnej kasty.

No dobrze, to w takim razie czekamy na płytę Pawła Kukiza, a ja ma takie pytanie. Pan naprawdę myśli, że prezydent, tak jak pan napisał na jednym z portali internetowych, ośmiesza ideę referendum?

- Uważam, że pytania, które najprawdopodobniej zostały panu prezydentowi podsunięte z intencją przyciągnięcia ludzi do urn referendalnych, mówię o tym 500+ wpisanym do konstytucji, no to jest żenada. Trudno inaczej nazwać. Jak można wpisać: 500 złotych będziecie mieli w konstytucji. Na Boga!

No nie brzmi to najpoważniej, ale Zofia Romaszewska, doradca prezydenta, powiedziała, że to jest jakiś nonsens i tego raczej nie będzie.

- Ale to z drugiej strony jest bardzo pozytywna informacja, bo okazuje się, że w gabinecie w kancelarii pana prezydenta istnieje jeszcze większy pluralizm niż w klubie Kukiz’15. Skoro doradca ma zupełnie odrębne zdanie niż pan prezydent.

To w takim razie o co powinien prezydent w referendum, jeżeli w ogóle powinno być referendum? Pan jeszcze do niedawna był zwolennikiem.

- Przede wszystkim pan prezydent powinien bardzo poważnie potraktować tak instytucję referendum, jak i propozycje Kukiz’15. Propozycje pytań, jakie powinny być zadawane. On ma w tej chwili historyczną szanse, by zapytać o fundamentalne sprawy ustrojowe. O takie rzeczy, jak ordynacja, czy ona ma być większościowa czy nie. O takie rzeczy: czy wynik referendum powinien być obligatoryjny dla władz. Bezprogowy. Jeżeli już chodzi o pieniądze, to bardzo chętnie zgodziłbym się na zapisanie w konstytucji zasady zrównoważonego budżetu i zakazu zadłużania państwa.

Ale tego nie ma nigdzie w Unii Europejskiej.

- Chwileczkę, w Unii nie, po brexicie już nie. Natomiast w Wielkiej Brytanii taki zapis został wprowadzony.

Ale to w takim razie, jeżeli pan uważa, że te obecne pomysły prezydenta są żenujące i jeżeli nikt tego nie popiera, to po co prezydent w to brnie? Za tym stoi jakaś myśl?

- Nie, to jest pytanie do kancelarii pana prezydenta. Nie zamierzam w to wchodzić. Mnie interesują te fundamentalne kwestie i pytania o sprawy ustrojowe. Czyli o ordynację wyborczą, o referenda, zakaz zadłużania państwa, o sędziów w pokoju, o tego typu sprawy. A nie o to, czy 500 zł ma być wpisane do konstytucji. Absurd.

Czy Andrzejowi Dudzie oddala się druga kadencja? Jeden z ośrodków badań opinii przeprowadził sondaż dla rp.pl - dla strony internetowej "Rzeczpospolitej" - i z tego sondażu wynika, że 34 proc. Polaków chciałoby drugiej kadencji Andrzeja Dudy, ale 44 proc. nie chciałoby.

- Proszę pana, te sondaże to wie pan... W zależności od tego, kto zamawia sondaż, tak sondaż brzmi. To jest propagandowa papka, gdzie za pieniądze można napisać wszystko. W tym samym czasie może się ukazać sondaż, że Mazurek jest piękny...

Ale jak to?

- No oczywiście, że jest piękny. Chyba nikt nie ma wątpliwości. Ale w drugiej sondażowni, gdzie Mazurka nie lubią, okaże się że brzydki jest jak noc. 

Chciałem powiedzieć, że przez pana zakrztusiła się nasza pani realizator.

- Przepraszam bardzo.

Bo ona wierzy w to, że jestem piękny. Ktoś musi.

- Oczywiście i dlatego nie trzeba sondaży.

Jan Śpiewak to człowiek, o którym wyrażał się pan bardzo ciepło, ale jakoś ostatnio pana uczucie osłabło.

- I zdania nie zmieniam. Uważam tego chłopaka za świetnego chłopaka, kochającego Warszawę, natomiast z tego co widzę... Przede wszystkim musimy wyjść od jednej sprawy. Kukiz’15 nie jest partią polityczną, która wystawia, narzuca kandydatów na prezydentów w miastach. Jeżeli jakiejkolwiek wsparcie ze strony albo tak zwane wystawienie ma mieć miejsce, to tylko na zasadzie takiej, że poseł z danego okręgu, który zna - osobiście czy generalnie - zna działalność danego kandydata może go popierać. A nie, jako... Ja powiem panu, że z całą pewnością w Warszawie nie będę już więcej mógł w jakikolwiek sposób wspierać pana Śpiewaka. Choćby po to, by nie obraziła się na mnie, znaczy na mnie jak na mnie, ale na pana Śpiewaka - pani Nowacka, by nie obraził się pan Zanberdg i żeby pan Śpiewak nie został na lodzie. 

A to był jego dla niego dobry pomysł, że poszedł właśnie w taką koalicję, no, partii bardzo wyraźnie lewicowych? 

- No to jest jego wybór, proszę pana. 

To zostawmy w takim razie wybory w Warszawie i zostawmy przez moment politykę, bo pan powiedział, że pan nie jest w nastroju politycznym. Od razu mówię, że przepraszam wszystkich, którzy teraz jedzą śniadanie, ale to pan na Facebooku napisał, że jadąc pendolino wszędzie odczuwał pan, cytuję: "smród rozkładającego się trupa". Rozmawiał pan o tym z ministrem Adamczykiem, no może by coś zrobił z tymi kolejami? 

- Nie, ale po umieszczeniu tego wpisu natychmiast zareagowało PKP. Napisało, że pociąg został skierowany, skład został skierowany do kontroli. No nie dopisali tylko, że właśnie z tej kontroli wyjechał, bo tak mnie informowała młoda załoga, że skandalem jest to, że właśnie po kontroli, gdzie zgłaszali ten smród... 

Zaraz, to on po kontroli śmierdział - tenże pociąg? 

- ...no tak tak bezpośrednio po wyjeździe. Ale potem pojechał na następną kontrolę i kasa się kręci, i jest ok. 

Ile pan dostaje miesięcznie? Tyle dostaje pan, jako poseł, ile miałby pan za jeden koncert? 

- W oświadczeniach majątkowych ma pan wszystko jawne. Może pan sprawdzić.

Kukiz o wizycie Timmermansa

W internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Paweł Kukiz odniósł się do dzisiejszej wizyty wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa. "Jeżeli przekaz Prawa i Sprawiedliwości jest taki, że my nasze sprawy załatwiamy sami, to nie rozumiem po co zapraszać Timmermansa, by rozstrzygał sprawy w sądzie krakowskim" - mówił lider Kukiz’15. Dodał, że "gdyby Schetyna stwierdził, że chce przekonać Timmermansa do sprawy odwrotnej, to byłoby to donoszenie na Polskę i mieszanie zewnętrznych podmiotów w nasze sprawy". "Na miejscu pana Morawieckiego dałbym jeden komunikat: panie Timmermans, taki system wyboru np. sędziów KRS jaki jest w Polsce, obowiązuje także w Hiszpanii. Jeśli chcecie uruchomić art. 7, to proszę w to wszystko Hiszpanię włączyć" - mówił gość Roberta Mazurka.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje