Petru, Tarczyński i Nitras ukarani przez Prezydium Sejmu

Prezydium Sejmu za nieparlamentarne wypowiedzi ukarało Ryszarda Petru (Liberalno-Społeczni) obniżeniem o połowę uposażenia poselskiego przez trzy miesiące, Dominik Tarczyński (PiS) i Sławomir Nitras (PO) będą mieć obniżone uposażenie przez miesiąc - poinformowała wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek.

"Decyzją prezydium Sejmu za nieparlamentarne wypowiedzi: Ryszard Petru przez trzy miesiące będzie miał obniżone uposażenie poselskie o połowę. Posłowie Dominik Tarczyński i Sławomir Nitras przez jeden miesiąc również o połowę" - poinformowała Mazurek w piątek rano na Twitterze.

Reklama

Do sprawy błyskawicznie odniósł się Sławomir Nitras. Jak napisał na Twitterze, jego kara jest niezrozumiała, ponieważ na ostatnim posiedzeniu Sejmu nawet go nie było. 

Jak jednak wynika z informacji uzyskanych przez PAP w Prezydium Sejmu, Nitras został ukarany za swoją wypowiedź z 4 października, gdy Sejm debatował nad wnioskiem o powołania Rzecznika Praw Dziecka. Podczas wystąpienia wicemarszałka Sejmu, szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego, w pewnym momencie - jak wynika ze stenogramu obrad - Nitras krzyknął do niego z sali sejmowej: "Siadaj, dziadowski marszałku!".

Natomiast w sprawie Petru i Tarczyńskiego w środę marszałek Marek Kuchciński uznał, że tego dnia naruszyli oni swoim zachowaniem powagę Izby i poinformował wówczas, że sprawą zajmie się Prezydium Sejmu.

Awantura w Sejmie

Przed rozpoczęciem rozpatrywania punktów środowego posiedzenia Sejmu, posłowie odrzucili wniosek o przerwę złożony przez Jacka Protasiewicza (PSL-UED). Protasiewicz chciał, by informacja szefa MSWiA w sprawie sytuacji w policji i protestu policjantów została przedstawiona w czwartek, a nie w piątek. Jak mówił, na skutek działań rządu PiS bezpieczeństwo Polaków jest zagrożone, a komisariaty w wielu miejscach nie są w stanie funkcjonować. 

"Do tego, 11 listopada będą obchody stulecia niepodległości, w tym niebezpieczny, organizowany przez nacjonalistów marsz w Warszawie oraz nielegalny marsz organizowany przez rasistów we Wrocławiu" - powiedział Protasiewicz.

W reakcji na tę wypowiedź Tarczyński zawnioskował o ukaranie Protasiewicza, którego trzykrotnie nazwał "idiotą". 

"W związku z tym, że w ramach posiedzenia Sejmu ten idiota obraził Polaków mówiąc o nich, że są rasistami, Polacy, dumni Polacy, którzy będą szli w marszu, to nie są ani rasiści, ani faszyści, a ten idiota od dwóch winek na niemieckim lotnisku obraził Polaków" - mówił Tarczyński. "I wnioskuję panie marszałku o ukaranie tego idioty, ponieważ nie ma prawa obrażać 60, czy stu, czy miliona Polaków" - dodał.

Po tych słowach marszałek wyłączył mu mikrofon mówiąc: "Panie pośle, pan przekracza poziom przyzwoitego zachowania się w Sejmie". Tarczyński, pomimo upomnienia i wyłączenia mu mikrofonu, kontynuował swoje wystąpienie, a po chwili zszedł z mównicy.

Z kolei Petru w trakcie rozpatrywania w środę w Sejmie senackich poprawek do ustawy o ustanowieniu 12 października br. świętem narodowym i dniem wolnym od pracy, krytycznie odniósł się do wprowadzania takiej ustawy na ostatnią chwilę, na kilka dni przed 12 listopada 2018 r. Zaznaczał, że na krótko przed tym dniem pracownicy handlu wciąż nie wiedzą, czy będą tego dnia pracować.

"Taką ustawę mogą wprowadzać tylko ci, tacy jak pan prezes, którzy całe życie, pracowali na państwowym, całe życie dorosłe w Sejmie, osoby które nie wiedzą, co to jest planowanie, co to są zakupy. Ludzie mają konkretne terminy do realizacji. Pracownicy handlu dzisiaj, 7 listopada, nie wiedzą, czy pójdą do pracy" - zauważył Petru. Według niego, to pokazuje, jak PiS "lekceważy" ludzi przedsiębiorczych. Ocenił, że to pokazuje również, gdzie PiS "tak naprawdę ma prezydenta". 

"To pokazuje, jakie jest jego miejsce w łańcuchu pokarmowym - na końcu. Dajecie mu dwa dni na podpisanie ustawy" - stwierdził Petru.

W reakcji na słowa Petru prezes PiS Jarosław Kaczyński zawnioskował o przerwę w obradach Sejmu i zwołanie Konwentu Seniorów, bo - według niego - Petru obraził prezydenta. 

"Jednak to, że pan Petru obraża tu prezydenta Rzeczpospolitej to nie jest sprawa nad która można przejść do porządku dziennego" - oświadczył Kaczyński.

Po wniosku szefa PiS, marszałek Sejmu ogłosił przerwę i zwołał Konwent Seniorów, po którym poinformował, że zarówno Petru, jak i Tarczyński naruszyli swoim zachowaniem powagę Izby.

Petru o karze dowiedział się z internetu

W piątek, przed rozpoczęciem rozpatrywania piątkowego porządku obrad, Petru poinformował z mównicy sejmowej, że o nałożonej karze dowiedział się z internetu. Pytał też, dlaczego został ukarany trzymiesięcznym obniżeniem uposażenia, podczas gdy w przypadku posła Tarczyńskiego "za nazwanie jednego z posłów idiotą, a wcześniej prezydenta bydlakiem" obniżka dotyczy tylko jednego miesiąca.

"Panie pośle, pańskie wystąpienie nie należy do wniosków formalnych" - zwrócił uwagę marszałek Kuchciński, wyłączając mikrofon Petru.

Rafał Białkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje