Piebiak zabrał głos w sprawie materiału z "urodzin Hitlera"

"Jeżeli to prawda, że materiał 'Superwizjera' TVN z 'urodzin Hitlera' został zamówiony za pieniądze, to jest to ohydne wprowadzanie opinii publicznej w błąd" - powiedział w piątek wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

W czwartek portal wPolityce napisał o kulisach śledztwa związanego z wyemitowanym w styczniu przez "Superwizjer" TVN materiałem ukazującym "obchody urodzin Adolfa Hitlera". 

Reklama

Z zeznań organizatora "urodzin" Mateusza S., do których dotarł portal, wynika, że cała impreza została zamówiona przez tajemniczych mężczyzn i była maskaradą, za którą zapłacono jej organizatorowi 20 tys. zł. Zleceniodawcy mieli mieć jednak jeden warunek, by na "urodziny" zaprosić Annę Sokołowską - według portalu to w rzeczywistości dziennikarka "Superwizjera" i współautorka reportażu Anna Sobolewska.

Redakcja "Superwizjera" TVN kategorycznie zaprzecza

Redakcja "Superwizjera" TVN wydała w czwartek oświadczenie, w którym kategorycznie zaprzecza, aby jakikolwiek członek ekipy TVN biorącej udział w realizacji reportażu "Polscy neonaziści" przekazał jakiekolwiek pieniądze Mateuszowi S. ps. Sitas lub komukolwiek, kto brał udział w organizacji urodzin Adolfa Hitlera w lesie w okolicy Wodzisławia Śląskiego.

"Powielanie takich informacji narusza dobra osobiste autorów reportażu oraz stacji TVN. W związku z tym rozważamy podjęcie kroków prawnych" - podkreśliła redakcja.

Wiceminister sprawiedliwości zabrał głos

Do sprawy odniósł się w piątek w rozmowie z telewizją wPolsce wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak. 

"Nie przesądzając, bo postępowanie trwa, prokuratorzy pracują, ale rzeczywiście jakoś to przypomina inne przypadki tej stacji telewizyjnej z przeszłości. Typu wychodzenie podczas mszy z kościoła św. Anny, gdzie przypadkiem z tragarzami przechodzili reporterzy TVN i nakręcili materiał" - stwierdził Piebiak.

"Jeżeli jest to prawda, to jest to ohydne wprowadzanie opinii publicznej w błąd" - ocenił wiceminister. "Jest to coś, co bardzo szkodzi nie PiS-owi, czy prawej stronie sceny politycznej, tylko całej Polsce, przecież z tego zrobiono awanturę na skalę międzynarodową" - dodał.

KRRiT chce wyjaśnień

W piątek w tej sprawie wypowiedziała się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. 

"W związku z publikacją 8.11.2018 r. na portalu wPolityce.pl artykułu - Znamy kulisy śledztwa w sprawie 'urodzin Hitlera'. W tle tajemniczy zleceniodawcy, duże pieniądze i dziennikarka TVN - członkowie KRRiT zwrócili się do prokuratury Okręgowej w Gliwicach z wnioskiem o przedstawienie informacji dotyczącej ustaleń Prokuratury w sprawie udziału nadawcy audycji (Spółki TVN SA) w wydarzeniach będących przedmiotem śledztwa" - poinformowano na stronie internetowej KRRiT.

Śledztwo w toku


Przypomnijmy, że "Superwizjer" TVN w styczniu tego roku ujawnił wyniki swego dziennikarskiego śledztwa dotyczącego działalności niektórych polskich środowisk narodowych. Na nagraniach, które zostały zarejestrowane ukrytą kamerą, pokazano m.in. zorganizowane w maju 2017 r. w lesie nieopodal Wodzisławia Śląskiego "obchody" 128. urodzin Adolfa Hitlera.

Materiał pokazywał m.in. rozwieszone na drzewach czerwone flagi ze swastykami i "ołtarzyk" ku czci Hitlera z jego czarno-białą podobizną oraz wielką drewnianą swastyką nasączoną podpałką do grilla, która po zmroku zostaje podpalona. Widać było też uczestników spotkania przebranych w mundury Wehrmachtu, wznoszenie toastów "za Adolfa Hitlera i naszą ojczyznę, ukochaną Polskę" i częstowanie tortem w kolorach flagi Trzeciej Rzeszy.

Po publikacji materiału "Superwizjera" prokurator generalny Zbigniew Ziobro polecił prokuratorowi regionalnemu w Katowicach wszczęcie śledztwa tej sprawie. Wszczęła je Prokuratura Okręgowa w Gliwicach.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy