Reklama

Reklama

Piecha przeprasza za swą wypowiedź

Były minister zdrowia, senator PiS Bolesław Piecha przeprosił w środę za swoją wypowiedź, w której uznał decyzję aktorki Angeliny Jolie o prewencyjnej mastektomii obu piersi za rodzaj "eventu". Swoją wypowiedź uważam za "dalece niefortunną" - napisał w oświadczeniu Piecha.

"Swoją wczorajszą wypowiedź w radiu TOK FM uważam za dalece niefortunną. Pośpiesznie wypowiedziane sądy, choć zbudowane na mojej lekarskiej wiedzy, były ubrane w niewłaściwe słowa. Przepraszam wszystkich, których forma mojej wypowiedzi uraziła i dotknęła" - napisał Piecha w oświadczeniu przesłanym w środę mediom.

Reklama

We wtorek w radiu TOK FM senator PiS, komentując informację, że amerykańska aktorka zdecydowała się na prewencyjną mastektomię obu piersi, powiedział: "Mamy do czynienia z pewnym eventem, bardzo dramatycznym eventem dotyczącym amputacji całkowitej gruczołów piersiowych". Dopytywany, czy decyzję Jolie traktuje wyłącznie w kategoriach "działań celebryty" odparł: "Tak to traktuję".

- Nikt z powodu na przykład możliwości zachorowania na siatkówczaka oka, mówiąc bardzo brzydko, nie wydłubuje sobie oka, nie usuwa gałki ocznej (...). Natomiast jeżeli chodzi o piersi i przypadek Angeliny Jolie, to mamy do czynienia z pewnym dziwnym miksem: pewnie pani Jolie nie wygląda mniej seksy, ponieważ wszczepiła sobie implanty. I tak by to zrobiła, bo o tym wiemy, a przy okazji usunęła gruczoł piersiowy - kontynuował Piecha.

Senator mówił też, że decyzja Jolie "to bardzo zły kierunek", jeśli chodzi o profilaktykę raka. -To po co profilaktyka i mammografia? Ciurkiem na szybko badać antygen rakowy, obcinać - za przeproszeniem - piersi, wstawiać implanty i sprawa załatwiona - ironizował były przewodniczący sejmowej komisji zdrowia.

- A co, jakby się dowiedziała, że ten antygen może wskazywać na duże ryzyko (raka) jajnika, o czym pewnie wie? Wytnie sobie jajniki? A gdybyśmy myśleli o raku szyjki macicy, to co? Nie lepiej urodzić jedno dziecko i wyciąć sobie macicę? Nie dajmy się zwariować - mówił polityk PiS.

Angelina Jolie poinformowała na łamach wtorkowego "New York Timesa", że poddała się operacji, gdyż jej matka zachorowała na raka jajnika i zmarła w 2007 roku, gdy miała 56 lat. W artykule Jolie napisała, że jest nosicielką genu BRCA1, który zwiększa zarówno ryzyko raka piersi, jak i jajnika.

Jak dodała, lekarze ocenili, że ryzyko zachorowania na raka piersi wynosi u niej 87 proc., a na raka jajnika - 50 proc. Po zabiegach ryzyko wystąpienia raka piersi spadło do mniej niż 5 proc. "Powiedziałam dzieciom, że nie muszą się obawiać, że mnie stracą z powodu raka" - oznajmiła Jolie. Aktorka ma sześcioro dzieci, w tym troje adoptowanych.

Dowiedz się więcej na temat: Bolesław Piecha

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy