Reklama

Reklama

Pilot, który odmówił L. Kaczyńskiemu, zrobił dobrze

Pilot, który nie zastosował się do nakazu prezydenta Lecha Kaczyńskiego i odmówił lądowania w Gruzji, podjął słuszną decyzję - uważają jego zwierzchnicy. Mężczyzna nie musi obawiać się postępowania dyscyplinarnego - powiedział "Dziennikowi" Tomasz Pietrzak, były dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który kilka dni temu zrezygnował ze stanowiska. Poniżej zamieszczamy kilka pytań z wywiadu przeprowadzonego przez dziennikarkę gazety, Izabelę Leszczyńską.

DZIENNIK: Głośna jest historia podróży prezydenta do Gruzji, gdy pilot odmówił mu lądowania w Tbilisi. Lech Kaczyński wtargnął do kabiny pilota i nakazał mu lot do Gruzji. Pilot odpowiedział tylko, że miał inny rozkaz. Na to prezydent: - A kto jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych?

Reklama

Tomasz Pietrzak: W Polsce zaplanowano taką trasę: Warszawa - Symferopol na Ukrainie - Ganca w Azerbejdżanie. Reszty nie chcę komentować.

Pilot miał odmówić wykonania polecenia prezydenta dopiero po konsultacjach ze swoimi przełożonymi, czyli z panem. Dlaczego nie mógł wykonać tego lotu?

W Gruzji były prowadzone działania wojenne. Nie wiedzieliśmy, kto zarządza przestrzenią powietrzną, w jakim stanie jest lotnisko, a przede wszystkim nie mieliśmy zgody dyplomatycznej.

Z jakim wyprzedzeniem trzeba załatwiać zgodę dyplomatyczną?

W zależności od kraju na pięć, siedem dni wcześniej.

A jeśli jest to lot nagły?

Można to załatwić w ciągu kilku godzin. Ale nie w rejonie wojny. Na wojny nie lata się ad hoc.

Czyli teoretycznie żaden VIP nie powinien lecieć do Iraku czy Afganistanu?

W tych krajach panuje inna sytuacja. W Iraku przestrzenią powietrzną zarządzają Amerykanie, w Afganistanie - siły ISAF. My z nimi uzgadniamy przelot. W Gruzji trwał konflikt i nie było jasne, kto zarządza przestrzenią powietrzną.

Piloci mówią, że po lądowaniu w Azerbejdżanie prezydent pogroził pilotowi. Miał mu powiedzieć: jeszcze się policzymy. Czy trwa jakieś postępowanie dyscyplinarne?

Nie jest prowadzone.

Czy pana zdaniem pilot podjął słuszną decyzję?

Jedynie słuszną. Gdyby samowolnie zmienił zadanie i tym samym złamał rozkaz, który otrzymał, to byłby oskarżony o narażenie prezydenta na utratę życia.

Dowiedz się więcej na temat: pilot

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy