Reklama

Reklama

Piotr Zgorzelski: Opinia prezesa PiS o opozycji zmienia się jak u nadąsanej panny

- Jarosław Kaczyński obdarzał opozycję epitetami typu "element animalny", "hołota chamska", a teraz potrzebni są mu "dobrzy ludzie", bo w Zjednoczonej Prawicy są "źli", którzy nie chcą poprzeć tzw. piątki dla zwierząt - powiedział w programie Polsat News "Graffiti" wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL). Projekt nowelizacji ustawy nazwał "antypolskim" i "bolszewickim".

Piotr Zgorzelski uważa, że zmiana ustawy o ochronie zwierząt, którą zaproponowało PiS, jest "antypolska" i "uderza w polskie rolnictwo oraz wieś".

Reklama

- PiS pokazało im "gest Lichockiej". To podziękowanie tej partii za poparcie dla polskich rolników, którzy dowiadują się, że w ciągu roku można zamknąć nie tylko branżę futrzarską, ale każdą inną - mówił gość "Graffiti". 

"Francja i inne kraje zacierają ręce"

Wicemarszałek Sejmu zapewnił, że do jego partii dzwonią przedstawiciele różnych sektorów gospodarki i pytają się: "Kto następny?". - Francja i inne kraje zacierają ręce - stwierdził.

Prowadzący Grzegorz Kępka zapytał wtedy, czy w XXI wieku rezygnacja z futer "nie jest normalna". Jak odpowiedział Zgorzelski, nie powinno się brać tej ustawy wyłącznie przez pryzmat zakazu hodowli zwierząt futerkowych.

- Nikt o zdrowych zmysłach nie jest za tym, by mocno rozwijać takie inwestycje. Ale np. w Holandii, która cieszy się opinią tolerancyjnego kraju, okres przejściowy (na likwidację hodowli - red.) trwa 11 lat, do 2024 r., i będzie wydłużony - przypomniał. 

"Bolszewicka ustawa"

Zdaniem wicemarszałka Sejmu trzeba "rozmawiać z przedsiębiorcami" i powiedzieć im, że ich biznes się kurczy ze względu na trendy społeczne.

- Domy modowe rezygnują z futer zwierzęcych. Co innego dać przedsiębiorcom perspektywę 10-15 lat, by się przebranżowić, a co innego przeprowadzić bolszewicką ustawę, która w ciągu roku wyrzuca ich za margines - uznał.

"Kryterium Kaczyńskiego zmienia się jak u nadąsanej panny"

W sejmowym głosowaniu nad tzw. piątką dla zwierząt w środę (16 września) za jej odrzuceniem było 63 posłów, w tym cała Solidarna Polska (współtworząca Zjednoczoną Prawicę) oraz Konfederacja, jak i 17 parlamentarzystów klubu PSL-Kukiz'15.

Piotr Zgorzelski przyznał, że również chciał odrzucenia projektu. Zapytany o wyniki głosowania, w którym większość opozycji (cała Lewica i Koalicja Obywatelska) poparła nowelizację PiS, odpowiedział, że "kryterium Jarosława Kaczyńskiego w stosunku do niej zmienia się jak u nadąsanej panny". 

- Prezes PiS obdarzał opozycję epitetami typu "element animalny", "drugi sort", "hołota chamska", a teraz potrzebni są mu "dobrzy ludzie" z opozycji, bo w Zjednoczonej Prawicy są "źli", którzy nie chcą poprzeć projektu - zauważył.

Wicemarszałek Sejmu nawiązał tu do wypowiedzi Kaczyńskiego, który wyrażał nadzieję, że ustawę poprą "wszyscy dobrzy ludzie". - To teraz Solidarna Polska będzie "drugim sortem" czy "elementem animalnym"? - zastanawiał się gość "Graffiti".

"Jestem dumny, że głosowałem za odrzuceniem"

Zdaniem Zgorzelskiego celem nowelizacji ustawy jest "skomplikowanie relacji Zbigniewa Ziobry (szefa Solidarnej Polski - red.) z ojcem Tadeuszem Rydzykiem oraz ocieplenie wizerunku Kaczyńskiego.

- To także działanie jakiegoś lobby, by rynki zapełnili rolnicy z innych krajów. Jestem dumny, że głosowałem za odrzuceniem tego projektu - zapewnił.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje