Reklama

Reklama

Po interwencji Ziobry postępowanie wyjaśniające ws. działań policjantów

Komenda Stołeczna Policji prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie czynności, które funkcjonariusze z Bielan podejmowali po zatrzymaniu dwójki osób podejrzanych o uszkodzenie nagrobka Bolesława Bieruta - dowiedział się reporter RMF FM Grzegorz Kwolek. Sprawcy dewastacji zostali zwolnieni z aresztu po interwencji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Jak podaje radio RMF FM, funkcjonariusze z Bielan zdążyli skontrolować mieszkanie 26-letniego Janusza W. Szukali tam zapewne farby i naklejek, które dwójka działaczy rozklejała na grobach komunistycznych prokuratorów.

Reklama

Zobacz więcej na RMF24.pl

Po zaangażowaniu się w sprawę ministra Zbigniewa Ziobry policjanci nie przeszukali mieszkania drugiej osoby - 49-letniej Moniki S.

U ministra sprawiedliwości w sprawie miały interweniować między innymi dwie posłanki Prawa i Sprawiedliwości: Małgorzata Gosiewska i Anita Czerwińska.

Ich niezadowolenie budziło nie tylko działanie policjantów, ale także prokuratora, który mimo telefonów od posłanek nie chciał interweniować w tej sprawie.

Osobista interwencja Zbigniewa Ziobry

Przypomnijmy, że Ministerstwo Sprawiedliwości wydało w sprawie incydentu specjalny komunikat. Zaznaczyło w nim, że zatrzymanie młodych ludzi na Powązkach odbyło się bez wiedzy i udziału prokuratury.

W sprawie interweniował sam minister sprawiedliwości i jednocześnie Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro, który uznał, że zatrzymanie młodych ludzi na 48 godzin było niezasadne.

"Zbigniew Ziobro zażądał od prokuratora regionalnego doprowadzenia do natychmiastowego zwolnienia zatrzymanych" - zaznaczono w wydanym komunikacie.

Rapacki: To jest psucie egzekucji prawa

- To jest psucie policji, psucie w ogóle egzekucji prawa - tak Adam Rapacki, twórca Centralnego Biura Śledczego komentuje w rozmowie z reporterem radia RMF FM interwencję ministra Ziobry po zdewastowaniu nagrobka Bolesława Bieruta. - Policja działa w ramach prawa i nie może oceniać, czy jakieś działanie jest politycznie poprawne czy nie - podkreśla były wiceminister spraw wewnętrznych.

- Za chwilę policjant będzie musiał się zastanawiać, czy złodziej, który kradnie i którego zatrzymują, np. na gorącym uczynku, jest związany z partią rządzącą i wtedy trzeba nie widzieć tego zdarzenia - dodaje.


Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy