PO nie chce bohatera skandalu z jointami

Cezary Atamańczuk, b. działacz zachodniopomorskiej PO, zdecydował się przyjąć mandat poselski po Sławomirze Nitrasie, który został eurodeputowanym. Atamańczuk jest oskarżony m.in. o posiadanie narkotyków. Nowy poseł nie wejdzie do klubu parlamentarnego PO - powiedział szef klubu Zbigniew Chlebowski.

Kancelaria Sejmu poinformowała, że Atamańczuk na razie telefonicznie wyraził wolę przyjęcia mandatu poselskiego, a zawiadomienie pisemne ma dopiero wpłynąć.

Reklama

Atamańczuk powiedział dziennikarzom m.in., że zdecydował się zostać posłem, aby "móc zmazać część swojej winy, by służyć regionowi i ludziom". Pytany, czy osoba z zarzutami prokuratorskimi powinna zasiadać w parlamencie powiedział, że "to pytanie do prawników i rządu, który pozwolił na to, aby osoby z zarzutami miały prawo zasiadać w Sejmie".

- Chciałbym wspomagać przeciwdziałnie narkomanii wśród młodzieży i dzieci poprzez wspieranie różnych programów - zadeklarował. Dodał, że będzie mówić o swoich doświadczeniach, których się nie wstydzi. - Nie twierdziłem, że się nie zaciągałem, tak paliłem - powiedział. Według niego, duża część społeczeństwa miała styczność z narkotykami i "pytanie jest takie, czy należy każdego sądzić, kto choć raz palił, czy posiadał skręta".

Zarząd Regionu Zachodniopomorskiego Platformy w specjalnym piśmie poprosił Atamańczuka, by ten jednak nie przyjmował mandatu.

"Jesteśmy przekonani, że Pan jako były członek Platformy Obywatelskiej jest w pełni świadom wysokich standardów jakim winniśmy sprostać. Nie przesądzając o Pana winie - o tym zadecyduje sąd - zwracamy uwagę, że osoba, wobec której zakończono postępowanie prokuratorskie i skierowano sprawę do sądu - w myśl tych standardów nie jest osobą godną zaufania publicznego" - napisali działacze Platformy w liście.

Jak podkreślili, wynik wyborczy sprzed dwóch lat był wyrazem zaufania do osoby o nieposzlakowanej wówczas opinii, co dziś "nie jest już tak oczywiste". "Dzisiaj koleżanki i koledzy z PO nie poparliby Pana kandydatury na liście wyborczej do Sejmu RP" - napisali działacze Platformy. Według nich, "w obecnej sytuacji żaden człowiek honoru nie przyjąłby mandatu poselskiego".

Szef klubu PO zapowiedział, że Atamańczuk nie będzie posłem tego klubu. - O tym państwa zapewniam. Uważam, że to jest nieporozumienie, że pan Atamańczuk będzie posłem - powiedział dziennikarzom Chlebowski.

- Dwa miesiące temu na moje ręce wpłynęło oświadczenie pana Atamańczuka, że nie obejmie mandatu, nawet jeżeli pan poseł Nitras zostanie eurodeputowanym. Szkoda, że nie dotrzymał słowa, okazuje się, że nie jest człowiekiem honoru. (...) Dla takich ludzi nie ma miejsca w Platformie - powiedział Chlebowski. Zapewnił jednocześnie, że nie ma zamiaru w żaden sposób wpływać na Atamańczuka, bo decyzja o przyjęciu mandatu jest dobrowolna.

Atamańczuk, pytany czy ma honor, odparł, że gdyby nie był człowiekiem honoru, nie zrzekłby się funkcji, którą zajmował w starostwie w Policach i funkcji tamtejszego radnego. - Wyborcy oddali na mnie głos poprzez pryzmat mojej pracy. Mam nadzieję, że dadzą mi jeszcze jedną szansę, chciałbym ją wykorzystać - dodał.

Zapowiedział, że będzie posłem niezrzeszonym, ale będzie popierać inicjatywy ustawodawcze PO. - Mamy ważne sprawy w kraju, które musimy załatwiać ponad podziałami i to jest ważniejsze niż to, czy ktoś kogoś chce, czy nie - tak skomentował prośbę swych byłych partyjnych kolegów, by nie przyjmował mandatu. Jak dodał, chce zasiadać w komisjach zdrowia i budownictwa.

Podkreślił, że jego sprawa jest w sądzie i to sąd rozstrzygnie o ewentualnej winie. Zapowiedział, że podda się karze, jeśli sąd ją orzeknie, a zaraz gdy zasiądzie w ławach poselskich zrzeknie się immunitetu. Jeśli ewentualny wyrok uniemożliwi mu spełnianie mandatu, także się go zrzeknie.

Pytany, czy PO nie pomogła mu, gdy znalazł się w trudnej sytuacji, Atmańczuk odmówił komentarza. Przyznał, że miał wątpliwości i była to dla niego bardzo trudna decyzja. - Chciałbym móc jeszcze raz pokazać, że było warto oddać na mnie głos i ten głos nie został stracony - dodał.

Atamańczuk, b. samorządowiec z podszczecińskich Polic, został w kwietniu oskarżony m.in. o posiadanie narkotyków, prowadzenie samochodu pod ich wpływem oraz złożenie policjantowi korupcyjnej propozycji.

32-letni Atamańczuk jest absolwentem Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu. W latach 2002-2006 prowadził własną działalność gospodarczą. W wyborach do Rady Powiatu Polickiego w 2006 roku uzyskał mandat radnego otrzymując najlepszy wynik w okręgu. W latach 2006 - 2008 pełnił funkcję członka Zarządu Starostwa Powiatowego w Policach. B. członek Zarządu Platformy Obywatelskiej w Policach, były członek Rady Regionu Zachodniopomorskiego PO.

W wyborach parlamentarnych w 2007 uzyskał 9. wynik z listy PO w okręgu, zagłosowało na niego prawie 6 tys. wyborców. Wykluczony z partii w listopadzie 2008 roku. Jest żonaty, ma dwoje dzieci.

Jesienią ub.r. został zatrzymany przez policję wraz z ówczesnym przewodniczącym sejmiku zachodniopomorskiego Michałem Łuczakiem. W samochodzie, którym jechali, znaleziono narkotyki. Sprawę Łuczaka, któremu początkowo zarzucono posiadanie nieznacznej ilości narkotyków umorzono. Atamańczuk przyznał się jedynie do posiadania narkotyków. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Obaj mężczyźni następnego dnia po zatrzymaniu zostali wykluczeni z Platformy. Cofnięto im także partyjne rekomendacje do pełnienia funkcji. Zrezygnowali z nich krótko potem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje