Reklama

Reklama

​PO złoży w środę wniosek o odwołanie szefa MSWiA

Platforma Obywatelska złożyła w Sejmie wniosek o wotum nieufności wobec szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka. Sprawa odwołania szefa KGP insp. Zbigniewa Maja pokazuje, że minister nie radzi sobie z nadzorem nad policją, co grozi obniżeniem bezpieczeństwa - uważają posłowie PO.

Wniosek Platformy prawdopodobnie poprą kluby Nowoczesna i PSL. Przeciwko będzie Kukiz'15. W ocenie posłów klubu Prawa i Sprawiedliwości wniosek PO jest "absurdalny"; policja funkcjonuje normalnie, w ostatnim czasie odnosi sukcesy - przekonują.

Reklama

Poseł PO Marek Wójcik podczas środowej konferencji prasowej mówił, że brak nadzoru nad policją jest jego zdaniem "tak ewidentny", że liczy na poparcie wszystkich klubów opozycyjnych ws. wniosku.

"Naszym zdaniem dalsze zajmowanie stanowiska ministra spraw wewnętrznych przez Mariusza Błaszczaka grozi obniżeniem poziomu bezpieczeństwa w Polsce jak również dalszym upolitycznieniem policji" - przekonywał. Zdaniem PO ostatnie zdarzenia - szczególnie okoliczności związane z odwołaniem komendanta policji Zbigniewa Maja - pokazują, że Błaszczak nie radzi sobie z nadzorem nad policją.

Wójcik przekonywał też, że szef MSWiA powinien stracić stanowisko w związku z niepotwierdzonymi doniesieniami dot. rzekomego nielegalnego podsłuchiwania dziennikarzy przez służby za czasów rządów PO-PSL. "Pozwolił na to, by nieprawdziwe informacje o podsłuchiwaniu dziennikarzy były rozpowszechniane zarówno przez komendanta Maja, jak i minister Błaszczak nie sprawował nad tą sprawą należytego nadzoru, nie zweryfikował tych informacji" - mówił Wójcik. Jego zdaniem, Błaszczak doprowadził do tego, że nieprawdziwe informacje o podsłuchiwaniu dziennikarzy zostały rozpowszechnione w Polsce i były wykorzystywane podczas debaty w Parlamencie Europejskim.

Poseł Platformy uważa, że Maj dokonał bardzo licznych zmian na najważniejszych stanowiskach policji, które doprowadziły do zachwiania stabilności policji. Podkreślił, że KGP nie ma obecnie ani jednego generała, do czego doprowadził Maj na polecenie lub akceptacją Błaszczaka. Wójcik uważa, że stan, w jakim policję zostawił poprzedni rząd, był dobry.

Krzysztof Brejza (PO) uważa, że błędem było powołanie na komendanta głównego policji osoby, wobec której toczą się postępowania ws. tzw. układu kaliskiego. "Minister ponosi pełną odpowiedzialność za nominację komendanta Maja. Był czas, żeby sprawdzać Komendę Główną Policji, sprawdzać wyposażenie toalety, a minister nie miał czasu, tyle energii nie poświęcił na sprawdzenie komendanta głównego policji" - powiedział.

Także ten poseł Platformy odniósł się do kwestii oskarżeń PiS-u ws. podsłuchiwania 80 dziennikarzy za rządów PO-PSL. "To minister Błaszczak zlecił Komendzie Głównej Policji sporządzenie tzw. audytu" - mówił Brejza. Podkreślił, że audyt z 11 stycznia nadal jest niejawny, ma klauzulę nieufności. "PiS odmawia upublicznienia tego audytu. Dlaczego? Bo nawet kontrolerzy policyjni na wniosek polityczny pana Błaszczaka nie byli w stanie wykazać ani jednego podsłuchu dziennikarzy za rządów PO. Bo za rządów Platformy nie podsłuchiwano dziennikarzy. To była bujda na resorach, stworzona tylko po to, by przeforsować ustawę inwigilacyjną" - dodała.

Brejza powiedział, że tydzień po sporządzeniu audytu premier Beata Szydło przekazała do PE informację, w której "na forum europejskim oczernia Polskę, Polaków, poprzedni rząd, że 80 dziennikarzy było podsłuchiwanych za rządów PO" - dodał. Ocenił, że nie można formacji mundurowej budować na kłamstwie i nieprawdzie. Zgłosił wniosek o utajnienie obrad Sejmu i zapoznanie posłów z treścią audytu ws. działań Biura Spraw Wewnętrznych po tzw. aferze podsłuchowej.

Posłowie PiS, komentując wniosek PO o odwołanie Błaszczaka, przekonywali, że policja funkcjonuje normalnie, w ostatnim czasie odnosi sukcesy. Jacek Sasin nazwał wniosek Platformy "absurdalnym". "Policja funkcjonuje normalnie, w ostatnim czasie odnosi sukcesy (...) a Platforma Obywatelska stwarza wrażenie, że panuje chaos w policji" - ocenił z kolei Arkadiusz Czartoryski (PiS).

Wniosek PO prawdopodobnie poprze klub Nowoczesnej. Lider Nowoczesnej Ryszard Petru powiedział, że mimo apelu jego klubu, szef MSWiA nie chce spotkać się z posłami Nowoczesnej. "Mariusz Błaszczak odmawia spotkania z naszym klubem, odbieram to jako brak chęci rozmowy z opozycją, dlatego prawdopodobnie nie będziemy mieć innego wyjścia, jak poprzeć wniosek Platformy o odwołanie ministra Błaszczaka" - zaznaczył. Określił jednocześnie jako "zupełnie niepojęte", że posłowie nie mogą porozmawiać z ministrem na temat wniosku o jego odwołanie.

Także PSL prawdopodobnie poprze wniosek PO - powiedział PAP rzecznik ludowców Jakub Stefaniak. Według niego Błaszczak to "słaby minister w złym rządzie, który generalnie powinno się odwołać". "My na pewno bronić go (Błaszczaka) nie będziemy, zwłaszcza gdy przed Światowymi Dniami Młodzieży i zbliżającym się szczytem NATO w policji jest karuzela stanowisk. To nie sprzyja bezpieczeństwu tych przedsięwzięć" - ocenił Stefaniak.

Rzecznik klubu Kukiz'15 Jakub Kulesza oświadczył, że klub Kukiz'15 nie poprze inicjatywy Platformy. "To jest dopiero 100 dni rządu, wierzymy, że Polacy głosując w większości na PiS dali im szanse na zrealizowanie obietnic przez 4 lata. Wiemy, że nie ma szans na odwołanie żadnego ministra bez woli PiS" - podkreślił.

Pod koniec 2015 r. b. szef KGP insp. Zbigniew Maj powołał grupę, która miała sprawdzić, czy funkcjonariusze BSW podsłuchiwali dziennikarzy w związku z tzw. aferą podsłuchową. Z audytu wynika m.in., że w KGP działały dwie grupy, które zajmowały się sprawą afery. Informowano ponadto, że kontrolerzy natrafili na materiały, które świadczą, że w zainteresowaniu śledczych pojawiali się dziennikarze i ich rodziny. Sam Maj mówił, że wobec dziennikarzy i ich rodzin "były stosowane formy pracy policji".

Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia śledztwa w związku z audytem KGP. Rzecznik prokuratury Przemysław Nowak mówił, że raport KGP z audytu ws. działań funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych w związku z "aferą podsłuchową" nie wskazuje na podejrzenie popełnienia przestępstwa, w tym na przekroczenie uprawnień.

Insp. Maj, podając się do dymisji, mówił, że zrezygnował ze stanowiska m.in. dlatego, że przygotowywano wobec niego prowokację przez b. funkcjonariuszy BSW KGP (tzw. policja w policji) i wykorzystano materiały sprzed kilkunastu lat, kiedy prowadził pracę operacyjną. Jak mówił złożył rezygnację, "żeby nie obciążać całej formacji".

Według medialnych doniesień chodzi o wydarzenia sprzed kilkunastu lat, kiedy Maj pracował w Kaliszu. Były informator policji miał go szantażować; sugerował, że Maj przyjął od niego pięć butelek alkoholu, a także pożyczył dziesięć tys. zł, których nie oddał. Insp. Maj oświadczył, że badane są "okoliczności i donosy, które nie mają żadnego pokrycia w faktach".

W środę na komisji administracji i spraw wewnętrznych minister SWiA ma przedstawić informację nt. przyczyn złożenia dymisji przez Komendanta Głównego Policji.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne