Podpis elektroniczny już od 1 lipca?

Od pierwszego lipca prawdopodobnie będzie można składać podpis elektroniczny - tak zakłada projekt ustawy, która dziś będzie przesłana przez rząd do parlamentu.

Dzięki tej ustawie Polska będzie mogła dołączyć do grona kilku zaledwie krajów, w których podpis elektroniczny zrównano pod względem prawnym z podpisem rzeczywistym. Podpis elektroniczny ma umożliwić zawieranie transakcji czy sygnowanie umów - na przykład w Internecie. Ekscytujemy się takimi technicznymi wynalazkami, ale ...zawsze kiedy pojawiają się tego typu elektroniczne nowinki, zwłaszcza te związane z Internetem, automatycznie pojawia się pytanie o ich bezpieczeństwo. Jednak rząd uważa, że taki podpis jest całkowicie bezpieczny.

Reklama

Teraz najbardziej skomplikowany podpis elektroniczny ma 128 znaków. Trzeba dodać, że rządowa ustawa nie określa, jak ma wyglądać taki podpis elektroniczny. Na razie jest to taki bardzo skomplikowany PIN. Jak piszą projektodawcy, w miarę rozwoju techniki podpisy będą doskonalone i dlatego będą się one zmieniały. Jak twierdzi wiceminister MSWiA Kazimierz Ferenc na razie kod w podpisie elektronicznym jest praktycznie nie do złamania - nie z obecnie używanym sprzętem.

Haker, z którym rozmawiał reporter radia RMF FM twierdzi, że owszem podpis to bardzo trudny orzech do zgryzienia i do dziś nikomu nie udało się go podrobić, ale trzeba pamiętać o tym, że wraz z rozwojem komputerowych zabezpieczeń wzrastają nowe techniki ich łamania. - Jest to bardzo, bardzo trudne. Nie wiadomo jednak, jak to będzie wyglądało za 2 - 3 miesiące, ale może za pół roku powstanie nowa technologia, która pozwoli na złamanie algorytmu, który jest używany do szyfrowania, do tworzenia podpisów elektronicznych - mówił komputerowiec. A kiedy możemy się spodziewać takich nowych technologii? Tu wszystko zależy od determinacji i pomysłowości komputerowych renegatów. Pomysły na łamanie kodów zabezpieczeń powstają na przykład w formie konkursów. "Są organizowane nieoficjalne konkursy, gdzie grupy hakerów z całego świata angażują się w łamanie zabezpieczeń komputerowych. Być może, że już coś takiego istnieje, tyko my o tym nie wiemy. Trwają prace, które prowadzą do złamania algorytmu podpisów".

Tak więc tym, którzy w przyszłości zdecydują się na sygnowanie dokumentów elektronicznym podpisem pozostaje nadzieja, że hakerzy zadowolą się pogawędkami w internetowych kawiarenkach, a kody łamać będą tylko po to, by szybciej skończyć kolejna grę. Do tej pory nie są znane przypadki złamania takich kodów. Ale oczywiście niczego wykluczyć nie można.

Dowiedz się więcej na temat: rząd | elektroniczny | złamania | ustawy | podpis elektroniczny | podpis

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje