Pogrzeby ofiar juwenaliów

W Łodzi odbyły się pogrzeby dwójki młodych ludzi - ofiar zamieszek podczas ubiegłotygodniowych juwenaliów. 23-letnia Monika i 19-letni Damian zginęli od kul interweniujących policjantów.

Na pogrzeb Damiana przyjechali nie tylko jego najbliżsi, ale także spora grupa kolegów i koleżanek chłopaka. Część z nich także była na juwenaliach. Uroczystości przebiegały spokojnie i dostojnie. Wyczuwało się też lekkie napięcie, na które mogła wpływać obecność policji - na całej drodze z centrum do cmentarza, a także w bezpośredniej bliskości nekropolii.

Reklama

Kilkanaście kilometrów dalej, w północnej części miasta odbył się drugi pogrzeb - 23-letniej Moniki. Dziewczyna dosłownie na chwilę przyszła na studenckie juwenalia. Ją także dosięgła kula.

W obu uroczystościach pogrzebowych brali udział przedstawiciele władz miasta. Z pomysłu uczestnictwa w pogrzebach wycofali się przedstawiciele policji.

Tymczasem łódzka prokuratura bada nagrania rozmów radiowych policjantów w czasie feralnej akcji. - To rozmowy pomiędzy dyżurnymi a policjantami biorącymi udział w tłumieniu zamieszek. Trwa ich analiza, która ma pomóc w ustaleniu przebiegu akcji i podejmowanych w jej trakcie decyzji - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, Krzysztof Kopania.

Zaznaczył on, że nadal trwają przesłuchania policjantów oraz świadków tragicznych zdarzeń.

Z ustaleń prokuratury wynika, że w czasie tłumienia zamieszek policji zabrakło gumowych nabojów. Dyżurny stanowiska kierowania policji polecił zabranie dodatkowej amunicji z magazynów podręcznych różnych jednostek policji, m.in. z sekcji ruchu drogowego. To właśnie tam - według ustaleń prokuratury - wraz z gumowymi nabojami wydano 25 sztuk ostrej amunicji.

Dotąd w śledztwie zarzuty przedstawiono oficerowi dyżurnemu sekcji ruchu drogowego łódzkiej policji Romanowi I. Według prokuratury, policjant nie dopełnił swoich obowiązków, bo nie sprawdził rodzaju amunicji wydawanej funkcjonariuszom i przekazał, wraz z amunicją gumową, amunicję ostrą typu breneka.

Zarzucono mu nieumyślne sprowadzenie niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia wielu osób, w następstwie czego zginęli Monika i Damian. Policjantowi grozi za to kara do 8 lat więzienia.

Równolegle ze śledztwem prowadzone jest postępowania dyscyplinarne przeciwko pięciorgu funkcjonariuszom komendy miejskiej policji.

Po zamieszkach zatrzymano w sumie 23 osoby, w tym dwoje nieletnich. Dwóm uczestnikom zajść - w tym jednemu studentowi - prokuratura Łódź-Śródmieście przedstawiła zarzuty czynnej napaści na policjantów. Wobec obu zastosowano dozór policji. Grozi im kara do 10 lat więzienia. Dziewiętnastu innym uczestnikom zajść, w zależności od ustaleń, przedstawiono zarzuty czynnego udziału w zbiegowisku, zniszczenia mienia i kradzieży.

Dowiedz się więcej na temat: pogrzeb | zarzuty | prokuratura

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje