Reklama

Reklama

​Policja: Defiladę w Katowicach oglądało około 200 tys. osób

Około 200 tys. osób obserwowało czwartkową defiladę "Wierni Polsce" w Katowicach - szacuje policja. W centralnych uroczystościach z okazji Święta Wojska Polskiego uczestniczyli m.in. prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki.

Tegoroczne obchody Święta Wojska Polskiego, których głównym punktem była defilada wojskowa, odbywały się w Katowicach w związku z setną rocznicą wybuchu I powstania śląskiego - jednego z trzech powstańczych zrywów, które doprowadziły w 1922 roku do włączenia do Polski części Górnego Śląska.

2,6 tys. żołnierzy, czołgi i transportery

Reklama

Wzdłuż trasy przejazdu defilady zgromadziły się tysiące ludzi, aby obserwować przemarsz 2,6 tys. żołnierzy. Poza kolumnami pieszymi goście zobaczyli ponad 180 pojazdów, w tym czołgi i transportery, a także kilkadziesiąt maszyn latających.

"Ponad 200 tys. osób oglądało na żywo defiladę 'Wierni Polsce' w Katowicach. Dziękuję wszystkim, którzy spędzili ten wyjątkowy czas razem z Wojskiem Polskim. Chylę czoła przed żołnierzami. Mając takie siły zbrojne, możemy być spokojni o nasze bezpieczeństwo!" - napisał na Twitterze szef MON Mariusz Błaszczak.

We wcześniejszej rozmowie z dziennikarzami ocenił, że czwartkowe obchody to "fantastyczne wydarzenie" i jest pod wrażeniem tego, jak mieszkańcy odbierali defiladę. "Uczciliśmy pamięć bohaterów powstań śląskich - ludzi, którzy zdecydowali o tym, że Śląsk jest związany nierozerwalnymi więzami z Polską" - powiedział szef MON. Przypomniał, że w uroczystościach wzięli udział żołnierze wszystkich rodzajów sił zbrojnych, a także sojusznicy z zagranicy.

"To historyczny dzień dla całego regionu. Obecność najwyższych władz państwowych i defilada z okazji Święta Wojska Polskiego pokazują ogromny szacunek dla poświęcenia i bohaterskiej postawy powstańców śląskich. To dzięki nim możemy kultywować nasze tradycje, obyczaje i historię, a Śląsk jest integralną częścią Polski" - powiedział marszałek woj. śląskiego Jakub Chełstowski.

Przedstawiciele władz województwa przyznawali, że frekwencja znacząco przekroczyła ich przewidywania - zakładano, że w uroczystościach weźmie udział ok. 100 tys. gości. 

Tłumy ludzi na dworcach

Koleje Śląskie, które w dniu defilady przewoziły gości za darmo, do chwili rozpoczęcia przemarszu przewiozły na swoich liniach łącznie 60 tys. pasażerów - tyle, ile w ciągu całej doby w normalnym dniu roboczym. Uruchomiono 14 dodatkowych pociągów, a na powrót przygotowano 19 dodatkowych składów - na trasy wyjechały wszystkie dostępne pociągi tego przewoźnika.

Jak poinformował Adam Korkiewicz z biura prasowego Kolei Śląskich, wzmożony ruch był widoczny na wszystkich liniach, zwłaszcza od strony Tychów, Rybnika i Gliwic, ale także z odleglejszych części regionu - Częstochowy i Bielska-Białej. 

Po zakończeniu defilady na odjazd z katowickiego dworca PKP oczekiwał tłum podróżnych, którzy mogli wejść do zatłoczonych pociągów. Części z nich była opóźniona, a wszystkie perony i hala dworca - zapełnione podróżnymi. Jak podał Korkiewicz, uruchomiono dodatkowe składy, m.in. w kierunku Gliwic i Tarnowskich Gór. 

Pasażerowie mogli też korzystać za darmo z niektórych pociągów dalekobieżnych.

W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy wskazujących na złą organizację bezpłatnych przejazdów pociągami. Ludzie mieli problemy z wejściem do pociągów na trasie, ponieważ wagony były przepełnione już od pierwszych stacji. Organizatorzy nie przewidzieli, że zainteresowanie podróżą pociągami będzie aż tak ogromne. 

Długie kolejki

W tłumie oczekujących na defiladę można było usłyszeć utyskiwania na niewystarczającą informację o możliwościach przemieszczania się w okolicach katowickiego ronda im. gen. Ziętka i wokół Strefy Kultury oraz na zbyt wąskie przejścia. Tłoczno było także przy wejściu na teren pikniku militarnego, gdzie prezentowano m.in. sprzęt wojskowy.

Na wejście do strefy trzeba było czekać w długich kolejkach. Ci, którzy już weszli na piknik, na ogół byli zadowoleni. 

"Rzadko kiedy jest okazja, żeby z bliska zobaczyć broń czy pojazdy wojskowe. Mój syn jest wyjątkowo szczęśliwy, mnie też się podoba. Na defiladzie staliśmy trochę daleko od trasy przejazdu i fajnie, że dotarliśmy na ten piknik" - powiedział Jacek ze Świętochłowic, który przyjechał do Katowic z dziewięcioletnim synem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy