Politycy o ustawie antyterrorystycznej

Przedstawiciele poszczególnych partii politycznych są podzieleni w ocenie ustawy antyterrorystycznej przyjętej przez Sejm.

Szefowa Kancelarii Prezydenta Małgorzata Sadurska podkreśliła, że taka ustawa powinna być uchwalona już dawno temu, ale z powodu zaniedbań koalicji PO-PSL tak się nie stało. Przekonywała, że daje ona odpowiednie uprawnienia służbom, które zajmą się ochranianiem szczytu NATO w Warszawie i Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.

Reklama

Dodała, że na przykład na ŚDM mogą przyjechać nawet dwa miliony pielgrzymów, dlatego "służby powinny być przygotowane, by chronić ich bezpieczeństwo".

Grzegorz Długi z ruchu Kukiz'15 stwierdził, że to dobrze, że ta ustawa została przyjęta przez Sejm. Politykowi nie podobają się jednak niektóre zawarte w niej rozwiązania, przewidujące na przykład obowiązek rejestracji kart prepaid. Jego zdaniem może to być problemem zwłaszcza dla młodych ludzi, których nie stać na abonament, więc korzystają z takich kart.

Scheuring-Wielgus: Pozorna obroną obywateli

Według Grzegorza Długiego po wejściu w życie ustawy korzystanie z kart prepaid może być problematyczne. Poseł liczy jednak, że na dalszym etapie prac legislacyjnych uda się zmienić te zapisy.

Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej oceniła, że przyjęcie ustawy to ze strony PiS "działania pozorne", bo prace nad nią przebiegały w sposób chaotyczny i zbyt szybko. Posłanka powiedziała, że nie było zgody politycznej na wysłuchanie publiczne, a uwagi, zgłoszone przez organizacje zajmujące się tym tematem w ogóle nie zostały uwzględnione. - Ta ustawa jest tak naprawdę pozorną obroną obywateli i nakłada jeszcze większe ograniczenia swobód obywatelskich  - zaznaczyła.

Jarosław Kalinowski z PSL ocenił, że szybkie tempo prac nad ustawą było nieuzasadnione, bo zawarte w niej rozwiązania i tak nie zostaną wdrożone przed ważnymi wydarzeniami w lipcu. - Nie ma szans, by służby zaczęły działać, wykorzystując instrumenty z ustawy. To za krótki czas - mówił.

Grupiński: To po prostu jest zamach na demokrację

Z kolei, Joachim Brudziński z PiS przekonywał, że nie można było dłużej czekać z uchwaleniem ustawy, choćby dlatego, że koalicja PO-PSL nie była w stanie tego zrobić przez 8 lat rządów. Dodał, że niektóre propozycje przygotowane przez poprzednią władzę, w jego ocenie, "dużo bardziej wykraczały" poza przepisy, które wczoraj przyjął Sejm.

Rafał Grupiński z PO przyznał natomiast, że obawia się, jak politycy PiS i podległe im służby będą wykorzystywać uprawnienia wynikające z ustawy. Zwłaszcza, że zdaniem posła, są one bardzo duże - umożliwiają m.in. wprowadzenie zakazu zgromadzeń w przypadku zagrożenia terrorystycznego i podsłuchiwanie rozmów telefonicznych bez zgody sądu. - To po prostu jest zamach na demokrację - zakończył.

Nowe przepisy mają dać służbom państwa więcej kompetencji w ściganiu i zapobieganiu przestępczości terrorystycznej. Ustawa wprowadza czterostopniową skalę alarmową, która w określonych sytuacjach zwiększa uprawnienia służb. Pozwala między innymi łatwiej inwigilować i wydalać podejrzanych cudzoziemców. Nakazuje też rejestrowanie na nazwisko właściciela kart telefonicznych, tak zwanych prepaidów. Wczoraj w Sejmie głosowanie kilkudziesięciu poprawek i wniosków mniejszości oraz całości ustawy poprzedziła burzliwa dyskusja. Część opozycji zarzucała rządowi, że poprzez wprowadzenie projektu chce wprowadzić nadmierną kontrolę obywateli.

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy