Politycy PiS wezwali inne środowiska do poparcia kandydata PiS na senatora

Klub parlamentarny PiS zaapelował w sobotę do "wszystkich środowisk, którym droga jest Polska" i które nie zgadzają się na obecne rządy, by w wyborach uzupełniających do Senatu na Podkarpaciu poparły kandydata PiS Zdzisława Pupę. Szczególny apel skierowany został do Solidarnej Polski.

- Zdzisław Pupa ma realne szanse wygranej, pozostali kandydaci takiej szansy po prostu nie mają - uzasadniał na konferencji prasowej szef klubu PiS Mariusz Błaszczak po sobotnim wyjazdowym posiedzeniu swego klubu w Mielcu.

Reklama

Kandydat SP na senatora w zarządzonych na 8 września uzupełniających wyborach do Senatu na Podkarpaciu Kazimierz Ziobro powiedział PAP, że wycofanie się z wyborów byłoby tchórzostwem. - Myślę, że najlepiej by było, żeby Prawo i Sprawiedliwość koncentrowało się na rywalizacji z Platformą i PSL, a mniej energii i czasu  marnowało na konfrontację z nami - powiedział K. Ziobro. Dodał ponadto, że SP wcześniej chciała ustalić z PiS wspólnego kandydata, ale nie było ze strony PiS akceptacji dla takiego rozwiązania.

Z kolei rzecznik SP Patryk Jaki komentując apel PiS o wycofanie kontrkandydatów w wyborach uzupełniających do Senatu o poparcie kandydatury Zdzisława Pupy powiedział PAP, że w ostatnich wyborach do Sejmu to Kazimierz Ziobro uzyskał mandat na Podkarpaciu, a nie Zdzisław Pupa. Dodał ponadto, że Kazimierz Ziobro był jednym z założycieli "Solidarności" na Podkarpaciu i został m.in. za to odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Złotym Krzyżem Zasługi.

W swym apelu skierowanym do Solidarnej Polski parlamentarzyści PiS napisali m.in., że "wystawienie w wyborach uzupełniających do Senatu kandydatury posła Kazimierza Ziobry, wybranego w 2011 roku do Sejmu z listy Prawa i Sprawiedliwości, jest działaniem wysoce szkodliwym z punktu widzenia jedności środowisk centroprawicowych".

Politycy PiS uważają, że jest "realna, przybliżająca się szansa" na odsunięcie od władzy "szkodliwych" rządów premiera Donalda Tuska i koalicji PO-PSL i dlatego - jak oświadczyli - "wszelkie działania rozłamowe, służące rozbiciu poparcia elektoratu centroprawicowego i prawicowego, działają jedynie na rzecz obecnej, zdegenerowanej władzy".

- Powinnością osób, które uważają się za patriotów odpowiedzialnych za losy Polski, powinno być działanie na rzecz wzmocnienia szans najsilniejszego kandydata, który ma szansę pokonać konkurencję reprezentującą obecnie rządzących w Polsce. Szczególną odpowiedzialność w tym zakresie ponoszą liderzy formacji politycznych, którzy odwołują się do wyborców, którzy nie zgadzają się z formą i skutkami rządów premiera Donalda Tuska - oświadczyli politycy PiS.

Według nich, "jedyną dobrą propozycją dla Polski i Podkarpacia w nadchodzących wyborach uzupełniających do Senatu" jest kandydatura Zdzisława Pupy.

Nawiązując do niedawnych przedterminowych wyborów samorządowych w Elblągu Błaszczak przypomniał na konferencji prasowej, że kandydaci SP nie otrzymali tam mandatów w Radzie Miasta. - Odbierają poparcie Prawu i Sprawiedliwości, a więc torują drogę do utrzymania władzy przez fatalny rząd koalicji PO-PSL. To jest destrukcyjna rola Solidarnej Polski na scenie politycznej - stwierdził szef klubu PiS.

Błaszczak wyraził przekonanie, że nawet mimo rozbicia prawicy na Podkarpaciu i wystawienia m.in. przez SP swojego kandydata, aktywność polityków PiS oraz "osobowość Zdzisława Pupy sprawi, że mieszkańcy Podkarpacia postawią na Prawo i Sprawiedliwość, postawią na zmianę w naszym kraju, bo ta zmiana jest koniecznością".

Podkreślał, że kandydat jego partii na senatora jest doświadczonym politykiem, który reprezentował już ziemię podkarpacką jako senator i poseł. - (To)Człowiek, który daje gwarancję rzetelnego wypełniania swoich obowiązków senatorskich - powiedział Błaszczak.

Sam kandydat PiS na senatora powiedział, że jego partia "wie, jak rządzić Polską", aby naród nie był przedmiotem politycznych gier i układów. - Polskim rodzinom potrzeba bezpieczeństwa egzystencjalnego, potrzeba aby rodzina polska nie musiała się martwić, czy starczy do pierwszego, czy starczy do następnej wypłaty, a dzisiaj takiego bezpieczeństwa nie mamy - powiedział Pupa.

Dodał, że choć ma świadomość, iż wynik wyborów nie zmieni układu sił w parlamencie, to z Podkarpacia o silnych wartościach konserwatywnych, pójdzie sygnał do rządzących, że "Polacy przestali już czuć się przedmiotem różnego rodzaju gier".

Parlamentarzyści PiS przyjęli w sobotę również stanowisko w sprawie Programu Rozwoju Polski Wschodniej - Czas na Podkarpacie, w którym, krytykując politykę obecnie rządzących wobec wschodnich regionów kraju, zapewnili, że jeśli PiS dojdzie do władzy "podejmie konkretne i realne działania, które sprawią, że mieszkańcy Polski Wschodniej zaczną odczuwać realną poprawę sytuacji, a dystans w poziomie życia dzielący Polskę Wschodnią od innych części kraju się zmniejszy".

W stanowisku klubu PiS zapowiedziano np. ponowne powołanie pełnomocnika rządu ds. Rozwoju Polski Wschodniej zaznaczając, że  "taki pełnomocnik działał w rządzie Prawa i Sprawiedliwości w latach 2006-2007 i przyniosło to bardzo dobre rezultaty".

Parlamentarzyści PiS przyjęli ponadto stanowisko w sprawie "powstrzymania szkodliwych lokalizacji farm wiatrowych na Podkarpaciu i w Polsce".

Wybory uzupełniające do Senatu w okręgu nr 55 obejmującym powiaty: dębicki, kolbuszowski, mielecki, ropczycko-sędziszowski i strzyżowski, stały się konieczne po tym, gdy dotychczasowy senator PiS Władysław Ortyl został marszałkiem woj. podkarpackiego. Nastąpiło to po odwołaniu poprzedniego marszałka Mirosława Karapyty z PSL.

O mandat senatora w wyborach uzupełniających do Senatu w okręgu nr 55 ubiegają się, oprócz Zdzisława Pupy i Kazimierza Ziobry: Mariusz Kawa (PO-PSL), Ewa Kantor (KWW Ewy Kantor), Ireneusz Dzieszko (KWW Prawica Podkarpacka), Andrzej Marciniec (PJN) i Józef Habrat (Samoobrona).

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje