Reklama

Reklama

Posłowie PO: Zaczyna się okres "pisiokratury"

Posłowie Platformy krytycznie ocenili wchodzące w piątek w życie nowe Prawo o prokuraturze. Ustawa na powrót łączy stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. - Kończy się czas niezależnej prokuratury, zaczyna okres "pisokratury" - stwierdzili Jan Grabiec i Krzysztof Brejza.

"To smutny dzień dla wymiaru sprawiedliwości w Polsce - dziś mamy ostatni dzień funkcjonowania niezależnej prokuratury strukturalnie od decyzji politycznych" - powiedział Grabiec na czwartkowej konferencji prasowej.

"Absurdalny" argument szefowej rządu

Reklama

W związku z wejściem w życie reformy polegającej m.in. na połączeniu funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, kadencję zakończy dotychczasowy szef prokuratury Andrzej Seremet, zaś jego następcą zostanie minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. "Złe przepisy przeforsowane w Sejmie przez PiS dają ogromną władzę nad prokuraturą politykom, a szczególnie panu ministrowi Ziobrze. To nie jest dobra wiadomość dla Polaków" - stwierdził rzecznik PO.

"Absurdalnym" nazwał argument, przedstawiony w czwartek przez premier Beatę Szydło, że zmiany w prokuraturze miały na celu "wzrost zaufania społecznego do wymiaru sprawiedliwości". "Polacy z rezerwą odnoszą się do dzielności polityków, jeśli politycy próbują podporządkować sobie różne dziedziny życia. Politycy, a w szczególności pan minister Ziobro, jest ostatnią osobą, która może podnieść autorytet prokuratury i sprawić, że Polacy będą darzyli pracę prokuratury większym zaufaniem" - uważa rzecznik Platformy.

Zastanawiał się przy tym "co zrobi polityczny prokurator generalny jeśli do prokuratury będą kierowane doniesienia w sprawach np. korupcyjnych dotyczących jego kolegów". "Jaki autorytet będzie miała prokuratura nadzorowana przez ministra Ziobro, jeśli będzie decydowała o losach kolegów partyjnych tego ministra; jaki będzie autorytet decyzji prokuratury o umorzeniu postępowania, jeśli te decyzje będą podejmowane pod nadzorem politycznego prokuratora generalnego?" - pytał Grabiec.

Brezja ocenił, że nadchodzi właśnie czas "pisokratury". "I to "pisokratury" w wariancie podrasowanym w stosunku do tego z czym mieliśmy do czynienia w latach 2005-2007. Ta ustawa upolitycznia prokuraturę, tworzy prokuraturę, w której jedynym władcą będzie polityk Prawa i Sprawiedliwości" - powiedział poseł PO.

Według niego, Prawo o prokuraturze jest "kalką wszystkich błędów popełnionych przez PiS i próbą ich zalegalizowania". "Przypomnę chociażby możliwość zlecania, wprowadzaną teraz dla pana ministra Ziobry, podsłuchów. Powróćmy do afery gruntowej z roku 2007, za którą zapadły wyroki karne w pierwszej instancji, natomiast czwórka sprawiedliwych została ułaskawiona przez pana prezydenta Andrzeja Dudę i szczęśliwie realizuje się teraz m.in. w sektorze służb specjalnych" - ironizował Brejza.   

W listopadzie zeszłego roku prezydent ułaskawił czterech b. szefów CBA, w tym Mariusza Kamińskiego, obecnego koordynatora specsłużb. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał ich w marcu 2015 r. na kary więzienia (Kamińskiego na 3 lata więzienia i 10-letni zakaz zajmowania stanowisk), m.in. za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne CBA przy "aferze gruntowej" w 2007 r. 

Brejza podkreślił ponadto, że nowe przepisy pozwalają prokuratorowi generalnemu na ujawnienie informacji z postępowań, nie tylko organom państwa, ale też "w szczególnie uzasadnionych przypadkach" innym osobom. "Czyli jeśli pan minister Ziobro dojdzie do wniosku, że sprawa jest tak atrakcyjna politycznie, że sprawę toczącą się np. z udziałem świadka koronnego, będzie mógł w zasadzie wysadzić, wbrew nawet opinii prokuratora prowadzącego" - powiedział polityk Platformy.

"Niebezpieczny" przepis

Jako "niebezpieczny" Brejza ocenił też przepis, który ogranicza postępowania dyscyplinarne dla prokuratorów (chodzi o artykuł, zgodnie z którym "nie stanowi przewinienia dyscyplinarnego działanie lub zaniechanie prokuratora podjęte wyłącznie w interesie społecznym"). "Gdzie tu są prawa, wolności, swobody obywatelskie?" - pytał poseł PO.

Zgodnie z nowym Prawem o prokuraturze, prokurator generalny ma uzyskać możliwość bezpośredniego kierowania prokuraturą, wydawania zarządzeń, wytycznych i poleceń. PG może też zwrócić się do odpowiednich służb o przeprowadzenie czynności operacyjno-rozpoznawczych, jeżeli są w związku z toczącym się śledztwem. PG mógłby też "w szczególnie uzasadnionych wypadkach" znosić klauzule tajności nałożone przez inne instytucje (obecnie tylko wytwórca tajnego materiału może uchylić klauzulę, którą nałożył).

W miejsce Prokuratury Generalnej ma być powołana Prokuratura Krajowa; w miejsce prokuratur apelacyjnych - prokuratury regionalne. Jeden z przepisów stanowi, że z dniem wejścia ustawy w życie wygasają kadencje prokuratorów powołanych do pełnienia funkcji w jednostkach prokuratury powszechnej.

W Prokuraturze Krajowej będą mogły być prowadzone śledztwa w sprawach "o obszernym materiale dowodowym, a także zawiłych pod względem faktycznym lub prawnym" - niezależnie od ich właściwości miejscowej i rzeczowej, o czym będzie decydował Prokurator Generalny. Na poziomie PK funkcjonować też ma Wydział Spraw Wewnętrznych, którego zadaniem będzie prowadzenie postępowań przygotowawczych w sprawach "najpoważniejszych czynów przestępnych popełnionych przez sędziów, prokuratorów i asesorów".

Ustawa znosi obowiązującą obecnie kadencyjność funkcji kierowniczych w prokuraturze. Zachowana będzie odrębność prokuratorów IPN - pracują oni dziś w pionie lustracyjnym oraz w śledczym, ścigającym zbrodnie komunistyczne i hitlerowskie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje