Pożegnanie z Kieresem?

Dziś prezes IPN Leon Kieres przekaże komisji śledczej ds. Orlenu teczki ponad 30 osób, w tym prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. A potem prawdopodobnie poda się do dymisji.

O dymisji Kieresa mówi się w Warszawie od kilku dni. Plotki mają oczywiście związek z wyciekiem tzw. "listy Wildsteina" z Instytutu i jego konsekwencjami. W ubiegłym tygodniu w emocjonalnym wystąpieniu w Sejmie Kieres przeprosił wszystkich, którzy poczuli się pokrzywdzeni ujawnieniem w internecie listy katalogowej IPN.

Reklama

Ta ostatnia decyzja

Prezes już raz oddał się do dyspozycji kolegium Instytutu - miesiąc temu członkowie kolegium zadecydowali, że Kieres powinien zostać na stanowisku. Jednak tym razem szef IPN nie dementuje pogłosek o dymisji, a podczas sobotniego "Salonu Polityki" w Sopocie stwierdził wręcz, że przekazanie teczek komisji orlenowskiej "może być jego ostatnią decyzją jako prezesa Instytutu".

O jakie teczki chodzi? Komisja ds. Orlenu chce zajrzeć do dokumentów SB dotyczących m.in.: prezydenta Kwaśniewskiego, premiera Marka Belki, byłych premierów Józefa Oleksego, Jerzego Buzka i Leszka Millera oraz Jana Kulczyka, Marka Dochnala, Marka Ungiera, Stanisława Cioska, Zbigniewa Wróbla.

Autor wniosku Roman Giertych chce sprawdzić, czy bohaterowie afery orlenowskiej mają coś wspólnego z PRL-owskimi służbami specjalnymi.

Dlaczego szef Instytutu odpowiedzialnego za gromadzenie i zarządzanie dokumentami komunistycznych organów bezpieczeństwa chce odejść ze stanowiska na kilka miesięcy przed upływem kadencji? Na głowę Kieresa posypały się gromy, gdy kilka tygodni temu w Polsce rozpętała się gorączka związana z tzw. "listą Wildsteina". Lista jest niczym innym jak ogólnie dostępnym spisem zasobów archiwalnych IPN. Ale w histerii rozpętanej wokół niej pojawiły się oskarżenia, że Instytut niedostatecznie zabezpieczył swoje archiwa, a na liście wymieszał byłych tajnych współpracowników SB z niewinnymi osobami, których Służba Bezpieczeństwa próbowała rozpracowywać.

Atak ze wszystkich stron

Kieres starał się bronić dobrego imienia Instytutu, musiał jednak odpierać ataki zarówno ze strony posłów SLD, którzy zarzucają mu ujawnienie listy, jak i ze strony prawicy, która domaga się szybszego i pełniejszego ujawniania teczek.

Wrocławski prawnik mógł znosić ataki do czerwca - wtedy upływa jego pięcioletnia kadencja. Wszystko wskazuje jednak na to, że nie dotrwa do jej końca. Jego następca będzie musiał uzyskać poparcie kolegium Instytutu, a potem głosy trzech piątych posłów. Już został rozpisany konkurs na to stanowisko.

Największe szanse na przejęcie schedy po Kieresie ma dr Andrzej Friszke - członek kolegium IPN. Poważnym kandydatem jest również prof. Witold Kulesza, obecny zastępca Kieresa. Smaczku tej kandydaturze dodaje fakt, że żona Kuleszy, Ewa, generalny inspektor ochrony danych osobowych, bezwzględnie rozprawiła się z przełożonym męża podczas ubiegłotygodniowej sejmowej debaty poświęconej IPN.

Dowiedz się więcej na temat: teczki | kolegium | pożegnanie | IPN

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje