Pracownicy z Ukrainy, a nowe przepisy imigracyjne w Niemczech

19 grudnia ubiegłego roku niemiecki rząd przyjął projekt nowej ustawy imigracyjnej. Proponowane rozwiązania mają ułatwić pracownikom spoza UE podejmowanie pracy na terenie Niemiec. Jak wpłynie to na sytuację polskich pracodawców i czy należy spodziewać się masowego odpływu ukraińskich pracowników?

Nowe przepisy imigracyjne mają przede wszystkim ograniczyć przeszkody formalne w zatrudnieniu pracowników z krajów nienależących do Unii Europejskiej. Niemiecki Instytut Badań nad Rynkiem Pracy wykazał, że kraj ten ma do obsadzenia ponad 1,2 miliona wolnych wakatów w branży przemysłowej, budowlanej i usługowej.

Reklama

Ustawa mająca regulować ten problem wejdzie w życie 1 stycznia 2020 roku, co polskim przedsiębiorcom daje niecały rok na przygotowanie się do zmian. A zmiany zajdą na pewno. Zdaniem ekspertów ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Polski rynek może stracić nawet do 500 tysięcy pracowników zza wschodniej granicy. To oznacza, że do Niemiec wyjechałby co drugi zatrudniony w naszym kraju obywatel Ukrainy.

Liberalizacja przepisów imigracyjnych w Niemczech

Obywatele Ukrainy są obecnie największą grupą obcokrajowców zasilającą polski rynek pracy. Blisko półtoramilionowa siła robocza niweluje pokaźne braki pracownicze w kraju, więc projekt ustawy przyjęty przez rząd w Berlinie słusznie wzbudza obawy pośród polskich przedsiębiorców. Nowe procedury mają istotnie złagodzić dotychczasowe przepisy o imigracji zarobkowej obywateli spoza UE w Niemczech, a także przyspieszyć procedury uznawania ich kwalifikacji.

Projekt ten wpłynie przede wszystkim na liczną grupę pracowników ukraińskich, którzy do tej pory szukali zarobku w Polsce. Nowa wiza pracownicza da obywatelom Ukrainy możliwość rocznego pobytu na terenie Niemiec, gdzie przez pół roku będą mogli szukać zatrudnienia, a przez kolejne pół roku pracować.

- Warto zauważyć, że to podejście dużo bardziej liberalne od obecnie obowiązującego w Polsce - mówi Adrian Kłos z agencji Work Balance. - Zgodnie z polskimi przepisami obywatel Ukrainy już po 3 miesiącach pobytu tutaj musi wrócić do kraju, by przedłużyć wizę. Niestety tracą na tym obie strony, bo pracownik nie zarabia, a pracodawca traci płynność w prowadzeniu biznesu, a niekiedy musi ponownie szkolić do pracy kolejną osobę - dodaje.

Czy Polska straci pracowników z Ukrainy?

Raporty badające preferencje ukraińskich pracowników ogłosiły organizacje takie jak Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Najbardziej pesymistyczne z nich zakładają, że na skutek nowych regulacji u zachodniego sąsiada Polska utraci nawet 60% pracowników z Ukrainy. Kuszą ich przede wszystkim większe zarobki, często nawet trzykrotnie wyższe od tych w Polsce.

Wielu obywateli Ukrainy deklaruje jednak chęć pozostania w Polsce ze względu na rodzinę, przyjaciół, bliskość kulturową oraz zadowolenie z obecnej pracy. Nie ma jednak wątpliwości, że Polska może stać się krajem tranzytowym dla pracowników z Ukrainy. Prawdopodobnie stąd będą szukać w pracy w Niemczech i zbierać środki na wyjazd.

Zagrożenia dla polskiego rynku pracy

Zmiany w niemieckiej polityce imigracyjnej dotyczą pracowników wykwalifikowanych. Oznacza to, że Polska straci przede wszystkim pracowników ukraińskich z wykształceniem zawodowym oraz przeszkolonych do pracy przez polskich przedsiębiorców. Odpływ obywateli Ukrainy z Polski może dotknąć zwłaszcza branżę spożywczą, motoryzacyjną i AGD. Pracodawcy mogą mieć także problem ze znalezieniem pracowników produkcji czy operatorów maszyn.

Migracja pracujących obywateli Ukrainy z Polski do Niemiec będzie następowała stopniowo, ale przedsiębiorcy już teraz szukają potencjalnych rozwiązań. Jednym z nich jest wypełnienie luki kadrowej pracownikami z Uzbekistanu czy Azerbejdżanu, a nawet krajów dalekowschodnich, takich jak Indie, Nepal, Filipiny i Bangladesz.

Gotowość do zmian na wstępnym etapie

Jak w takim razie zatrzymać pracowników z Ukrainy? Polskim przedsiębiorcom może pomóc przede wszystkim uproszczenie przepisów i biurokracji. Czas wydawania dokumentacji i legalizacji pobytu pracowników z Ukrainy trwa teraz kilka tygodni, co dla żadnej ze stron nie jest korzystne. Za pozostaniem w Polsce mogłyby przemówić także wyższe wynagrodzenia, umowy na dłuższy okres, a także pomoc państwa i pracodawców w osiedleniu się na stałe oraz sprowadzeniu rodziny.

Należy też mieć na uwadze, że część pracowników jest już dobrze zasymilowana z naszym krajem i zdecyduje się zostać w Polsce na dłużej, mimo lepszych warunków  pracy na rynku niemieckim. Na pewno jednak czynnik ekonomiczny będzie dla obywateli Ukrainy bardzo silnym argumentem, żeby zmienić kraj i miejsce pracy.

Dowiedz się więcej na temat: pracownicy z Ukrainy | pracownicy ze wschodu

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy