Reklama

Reklama

Premier ładuje akumulator na kolejny rok

Premier Mateusz Morawiecki przechodzi do ofensywy i zaskakuje opozycję, która szykowała się do dyskusji i głosowania nad wnioskiem PO o wotum nieufności dla rządu. Sam Morawiecki chce, by Sejm potwierdził mandat jego rządu, a debata nad tym wnioskiem jest dla niego okazją do przedstawienia zmian, zarówno tych w czasie przeszłym, jak i przyszłym.

Premier, który w ciągu mijającego właśnie pierwszego roku rządzenia musiał zmagać się z licznymi problemami jak spór z Unią Europejską w sprawie reform sądów czy słynnej ustawy o IPN, teraz wykorzystuje polityczny manewr, by pokazać się jako panujący nad sytuacją i reformujący kraj.

Reklama

A w środę rano, kilka godzin przed wnioskiem Morawieckiego (więcej na ten temat), doszedł jeszcze protest grupy rolników, którzy zablokowali autostradę pod Warszawą. Za chwilę zaś tematem numer jeden mogą być konsekwencje drożejącej energii. Takie sprawy nie podwyższają słupków poparcia rządowej koalicji, co w obliczu przyszłorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego i krajowego musi dawać do myślenia otoczeniu premiera.

Wniosek o wotum zdarza się na dzień przed posiedzeniem Rady Europejskiej, na którą premier chce jechać - jak sam zapowiedział - z silnym mandatem. Ale nie o to zapewne ostatecznie chodzi. Morawiecki, wiedząc, że ma poparcie wystarczającej liczby posłów, pokaże zaskoczonej opozycji po dzisiejszym głosowaniu, że "emanacja narodu akceptuje działania rządu".

Z drugiej strony ruch Morawieckiego może być próbą wzmocnienia pozycji premiera wewnątrz rządowej koalicji. Ostatnie wydarzenia związane z aferą KNF w wykonaniu powołanego jeszcze przez Beatę Szydło Marka Ch. i zatrzymaniem, a potem zwolnieniem, poprzednich szefów Komisji Nadzoru Finansowego, nie przysporzyły zapewne rządowi kolejnych punktów poparcia.

Dlatego spodziewany pozytywny wynik głosowania Morawiecki może wykorzystać choćby w relacjach z ministrem sprawiedliwości. A na sobotniej konwencji PiS wzmocnić swoją pozycję w partii, w której wielkiego zaplecza politycznego wciąż nie ma.

Paweł Czuryło

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje