Reklama

Reklama

Prezes Wód Polskich o możliwych przyczynach awarii w oczyszczalni "Czajka"

- Mogło dojść do rozszczelnienia osnowy tunelu "Czajki". Jeżeli rzeczywiście do tego doszło, to w zasadzie mamy już sytuację taką, że ten rurociąg się do niczego nie będzie nadawał, jest do wyrzucenia - przekazał prezes Wód Polskich Przemysław Daca, odnosząc się do awarii warszawskiej oczyszczalni "Czajka".

Przypomnijmy, że w sobotę (29 sierpnia) doszło do awarii rury przesyłowej do oczyszczalni ścieków "Czajka" w Warszawie. W efekcie prowadzony jest tam awaryjnych zrzut ścieków do Wisły. 

"Jeśli do tego doszło, rurociąg jest do wyrzucenia"

Reklama

Podczas konferencji prasowej prezes Wód Polskich przekazał, że "miastu nie udało się wypompować z tunelu wody, a MPWiK deklarował, że uda się to zrobić w dniu dzisiejszym rano".

- Biorąc pod uwagę fakt, że MPWiK twierdzi, że dokonał wcześniej kompleksowego przeglądu rurociągu, jak również fakt, że nie mogą wypompować tej wody, nam się wydaje, i to jest pewna koncepcja, którą należy sprawdzić, że mogło dojść do rozszczelnienia osnowy tego tunelu. Jeżeli rzeczywiście do tego doszło, szanowni państwo, to w zasadzie mamy już sytuację taką, że ten rurociąg się do niczego nie będzie nadawał, jest do wyrzucenia - powiedział Przemysław Daca i zaznaczył, że należy to jeszcze sprawdzić.

"Do takich rzeczy nie możemy dopuścić"

Prezes Wód Polskich podkreślał w trakcie konferencji, że "rurociąg pod dnem rzeki to nie jest żadne novum w skali europejskiej czy światowej". Wskazywał na tunel metra przebiegający pod Wisłą oraz toczące się prace nad rurociągiem i tunelem przesyłowym pod Tamizą.

"To nie jest kwestia koncepcji naszym zdaniem, ale to jest kwestia błędnego potem zaprojektowania, wykonania i dalszego nadzoru" - ocenił Daca.

Poinformował też, że przekazał do MPWiK odpowiedź na wcześniejsze pismo, w której zadeklarował pełną współpracę. "Jesteśmy w stanie udostępnić rury, które posiadamy z poprzedniego rurociągu, naszą wiedzę fachową, dokumentację. Pomóc miastu i MPWiK w przygotowaniu i uzyskaniu niezbędnych decyzji - pozwolenia wodno-prawnego, decyzji środowiskowej" - mówił.

Daca podkreślił, że obecnie najważniejszą rzeczą jest, by jak najszybciej wybudować rurociąg zastępczy. "Jeślibyśmy szli tym trybem, jakim cały czas idzie miasto, gdzie nie mają jeszcze przygotowanej koncepcji, to ten rurociąg powstanie za cztery lata. Do takich rzeczy nie możemy dopuścić" - oświadczył.

"Ubiegłoroczną ekspertyzą powinna zająć się prokuratura"

Prezes Wód Polskich, odpowiadając na pytania dziennikarzy, wskazał, że wyjaśnienie dlaczego i z jakiego powodu doszło do awarii, należy do MPWiK-u.

"Nie może to być zrobione w ten sposób, jak w poprzednim roku, gdzie ekspertyza zlecona tzw. ekspertom zewnętrznym, niezależnym, trwała rok czasu, kosztowała 7 mln zł i tak naprawdę po naszej analizie nic z niej nie wynika" - zaznaczył Daca.

Prezes Wód Polskich tłumaczył, że napisano w niej o błędach konstrukcyjnych i w wykonaniu. "Takie rzeczy to myśmy mogli stwierdzić jeszcze rok temu. Z naszego punktu widzenia ta ekspertyza była tak naprawdę wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Powinny się tym zająć prokuratura czy inne służby" - stwierdził.

Czytaj również: Prezydent Warszawy: Rozważamy dwa scenariusze awaryjne

"Do Wisły będą wpływały tony fosforanów, azotanów i innych zanieczyszczeń"

Podczas niedzielnej konferencji prasowej prezes Wód Polski był też pytany przez dziennikarzy, czy awaria i zrzut ścieków do Wisły może się skończyć skażeniem rzeki.

"Przy takich wypływach, to będą wpływały do rzeki tony fosforanów, azotanów, azotynów, bakterii i innych różnych zanieczyszczeń chemicznych ze ścieków przemysłowych i ze ścieków szpitalnych" - mówił Daca.

"Biorąc pod uwagę, że mieliśmy bardzo duży problem w zeszłym roku, który na pewno się odłożył w pokładach na dnie rzeki, szczególnie w zbiorniku włocławskim, no to jest jeszcze większa kumulacja" - dodał.

"Na razie powinniśmy się skupić na tym, by jak najszybciej zaprzestać wydzielania tych ścieków w hektolitrach. Musimy to jak najszybciej powstrzymać i to jest w tej chwili najważniejszy priorytet" - zaznaczył prezes Wód Polskich.

Wody Polskie proponują rurociąg zastępczy pod dnem Wisły

"Wody Polskie proponują wykonanie rurociągu awaryjnego zastępczego, którym przesyłane byłyby ścieki pod dnem Wisły do oczyszczalni 'Czajka'. Do tego czasu miałby powstać rurociąg tymczasowy" - oświadczył na konferencji prasowej Krzysztof Woś, wiceprezes Wód Polskich.

"Dzisiaj przedstawiliśmy swoje rekomendacje co do rozwiązań technicznych budowy rurociągu awaryjnego i proponujemy, żeby - nie tracąc czasu - połączyć konieczność usunięcia jak najszybszej tej awarii (...), czyli powstrzymania tego wycieku ścieków, z budową rozwiązania awaryjnego. Proponujemy, aby rurociąg został poprowadzony poprzez Wisłę poprzez przewiert sterowalny" - powiedział Woś.

"Biorąc pod uwagę dzisiejszą sytuację, uważamy, że jest to najlepsze rozwiązanie i najszybsze, bo jesteśmy w stanie taki przewiert wykonać w przeciągu dwóch i pół do trzech miesięcy" - dodał. Woś powiedział, że rurociąg znalazłby się na głębokości około pięciu metrów pod dnem Wisły.

"To jest na tyle bezpieczne rozwiązanie, że jest uzależnione od warunków naturalnych" - stwierdził Woś.

Zastępca prezesa Wód Polskich dodał, że równolegle trzeba zbudować taką instalacją, która pozwoli powstrzymać wyciek ścieków jak najszybciej. Pierwszy wariant to budowa mostu pontonowego z rurami odprowadzającymi ścieki, drugi wariant to zakopanie w dnie koryta rzeki rurociągu, który będzie wykorzystany do czasu zakończenia prac nad rurociągiem rezerwowym.

"Naprawa może trwać nie tylko miesiące, ale i lata"

Krzysztof Woś podczas konferencji mówił, że dwie z pomp, które zostały zainstalowane w "Czajce" w ubiegłym roku, należą do Wód Polskich. "Zadeklarowaliśmy wypożyczenie. Na warunkach oczywiście uzgodnionych wzajemnie. Jesteśmy te pompy gotowi użyczyć na czas trwania tego awaryjnego przesyłu, natomiast bardzo nam zależy na kompleksowym rozwiązaniu tego problemu, a on będzie wtedy możliwy, kiedy dowiemy się, co tak naprawdę się wydarzyło i jakie są podejmowane tutaj rozwiązania i projektowe i techniczne, co do tego, aby ten problem rozwiązać raz na zawsze" - mówił.

Zastępca Wód Polskich dodał, że "naprawa, w zależności od rozmiaru szkód, może trwać nie tylko miesiące, ale i lata". Zaznaczył przy tym, że dlatego tak ważny jest rurociąg awaryjny, który przejąłby na czas uporządkowania i odbudowy zasadniczego przesyłu i byłby wykorzystywany do tego, aby przerzucać ścieki. "Ale żeby on spełniał swoją funkcję, musi zostać rzeczywiście zbudowany w sposób solidny i bardzo przemyślany, tak by mógł pełnić tę funkcję zastępczą na czas trwania przebudowy i remontu tego rurociągu zasadniczego" - podkreślił.

"Tutaj tracimy około trzech miesięcy na to, aby co najmniej zrobić ten przewiert, a nas po prostu na to nie stać, bo dzisiaj te ścieki lecą po prostu do Wisły i dlatego proponujemy, aby równolegle prowadzić przewiert, a jednocześnie wykorzystać albo wkopanie rurociągu w dno, ale to się wiąże z pewnymi ryzykami, albo też zastosować most pontonowy, który także wiąże się z pewnymi ryzykami" - powiedział wiceprezes Wód Polskich. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje