Prezydent Duda: Nie możemy być krajem montowni

- Świat wkroczył w okres nowej niestabilności i niepewności. Ta epoka jest wielkim wyzwaniem intelektualnym - mówił prezydent Andrzej Duda podczas inauguracji nowego roku akademickiego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, który obchodzi 100-lecie istnienia.

Prezydent podczas uroczystości wygłosił wykład inauguracyjny "Wyzwania dla Polski w stulecie odzyskania niepodległości". Wskazywał w nim na globalne zmiany związane m.in. z rewolucją cyfrową, które niosą ze sobą poczucie niepewności. "Świat, przede wszystkim świat Zachodu, wkroczył w okres nowej niepewności, nowej niestabilności. Spektrum postrzeganych szans i zagrożeń jest obecnie szersze niż chyba kiedykolwiek wcześniej. Nie wiemy właściwie, jaka rzeczywistość wyłoni się z niewyobrażalnego rozwoju technologii cyfrowych, sieci społecznościowych, big data, sztucznej inteligencji, biotechnologii czy też z kryzysu tego oblicza kapitalizmu, jaki znamy" - powiedział.

Reklama

Zdaniem prezydenta stajemy przed doniosłym pytaniem, "czy ta nowa niestabilność jest przejściowa, czy też mamy do czynienia z gruntownym przełomem cywilizacyjnym". Zachodzące w świecie procesy prowadzą do tego, że Polska i wiele państw, jak mówił prezydent, "stoi przed groźbą głębokiego zerwania ciągłości struktur społecznych, wzorców kulturowych, kryteriów prawdy i fałszu, sposobów odróżniana dobra od zła". "Musimy liczyć się z tym, że niestabilność może stać się nową normą" - powiedział Duda.

"Powstaje pytanie: jak działać w warunkach przewlekającej się niestabilności, zrywania ciągłości i osłabiania przekazu międzypokoleniowego? Ta epoka zmienności i niepewności jest wielkim wyzwaniem intelektualnym. Liczę, że tak nam wszystkim potrzebne diagnozy i odpowiedzi będą płynąć przede wszystkim od Państwa, z uniwersytetów, ze sfer nauki, ze środowisk akademickich" - mówił prezydent.

Andrzej Duda podkreślał, że w obecnych czasach warto pokazywać, jak wiele cywilizacja zachodnia zawdzięcza chrześcijaństwu. Wskazywał tu m.in. na fundamentalne pojęcia filozoficzne, uznanie człowieka za osobę o autonomicznej wartości, ideały wolności, równości i braterstwa ludzi, praw i wolności człowieka. 

Zdaniem prezydenta "ostoją, strażnikiem, a nade wszystko świadectwem tej właśnie prawdy i mądrości" był KUL. Duda przypomniał, że w czasach PRL-u, "szczególnie trudnych dla polskiego narodu, dla Kościoła i dla samego uniwersytetu" KUL był "enklawą wolnej myśli". "To właśnie tu, wbrew naciskom ideologii i propagandy, pomimo szykan inwigilacji i prześladowań, trwała wolna, polska nauka. Tu trwał i był pielęgnowany autentyczny patriotyzm, tu umacniano się w wierności prawdzie i Dobrej Nowinie" - powiedział Duda. 

Przypomniał, że utworzony 100 lat temu Katolicki Uniwersytet Lubelski to "równolatek Niepodległej" i że wraz z odzyskaniem przez Polskę niepodległości "odrodziła się też rzeczpospolita akademicka, wolna nauka i wolna myśl, polska myśl, w Polsce, w wolnym kraju". 

"Nie możemy być krajem montowni"

Przywołał też utworzony w 1918 r. w Lublinie Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej z premierem Ignacym Daszyńskim na czele. Zdaniem prezydenta "KUL i gabinet Daszyńskiego znajdowały się na ideowych antypodach - z jednej strony uczelnia katolicka kształcąca duchownych w zakresie teologii, z drugiej zaś rząd tworzony przez socjalistów o radykalnym programie społecznym", a jednak "KUL i rząd ludowy były dwoma obliczami tej samej jednej odradzającej się Polski". 

Jak podkreślił Duda, m.in. dzięki nauczaniu Jana Pawła II wiemy, że "dążenia świata pracy i katolickiej nauki społecznej nie tylko nie były przeciwne, ale w wielu ważnych punktach zbieżne". "W tej zbieżności dwóch przełomów - powstania KUL i powstania gabinetu Daszyńskiego - widzimy dowód na to, jak bogate jest nasze polskie dziedzictwo. Widzimy, jak ważne jest, byśmy my, Polacy umieli wznosić się ponad to, co nas dzieli i działać razem dla osiągnięcia wspólnych celów. Tym celem była wtedy wolna i niepodległa Polska i to właśnie ją udało się osiągnąć i ją udało się budować" - powiedział prezydenta Duda. 

Mówiąc o wyzwaniach dla Polski we współczesnym świecie, prezydent wskazywał m.in. na umacnianie i ochronę suwerenności, niezawisłości i podmiotowości, kwestie bezpieczeństwa, sprawności polskiego państwa, ale także na "traktowanie Rzeczypospolitej jako dobra wspólnego" oraz "kształtowanie poczucia obywatelskości i postawy służby publicznej". "Nikt nie przyniesie nam na tacy Polski silnej, sprawiedliwej i nowoczesnej. Nikt nam jej nie da. Nie będzie to żaden prezent. Musimy ją tworzyć razem, naszym codziennym patriotycznym wysiłkiem. Naszym trudem. Nikt tego za nas nie załatwi" - powiedział Duda. 

Zdaniem prezydenta "jeśli chcemy uniknąć pułapki średniego dochodu i zastygnięcia na skromnych pozycjach globalnego łańcucha produkcji, musimy zmienić nasze podejście i model rozwoju" i odejść od kultywowania myślenia, że rozwój Polski może się opierać na "doganianiu i naśladowaniu".  Jego zdaniem Polacy mają ogromny potencjał, "aby być kreatorami i liderami", co potrafili udowodnić na całym świecie. 

"Nie możemy być krajem montowni, ale musimy się stawać krajem ośrodków badawczo-rozwojowych i transferu wiedzy do gospodarki. Państwo, z poszanowaniem zasad swobody gospodarczej, powinno pełnić aktywną rolę rozwojową. Potrzebujemy sposobów na jak najpełniejsze, jak najskuteczniejsze uruchamianie rodzimego kapitału. Jeśli chcemy dokonać skoku cywilizacyjnego, musimy znacząco zwiększyć poziom naszych inwestycji" - mówił prezydent. 

"Uniwersytet służył prawdzie"

Rektor KUL ks. prof. Antoni Dębiński w swoim wystąpieniu przywoływał historię uczelni, która powstała "u zarania suwerennej Polski" dla "kształcenia i formowania przyszłej elity intelektualnej". "W każdym czasie uniwersytet służył prawdzie: w prawdzie prowadził badania i przygotowywał młodych ludzi do życia w prawdzie. Tę zasadę działania wydobył także papież Jan Paweł II podczas spotkania ze społecznością akademicką swojej Alma Mater w PRL-owskich realiach roku 1987, akcentując znamienne wezwanie: 'Uniwersytecie! Służ Prawdzie! Jeżeli służysz Prawdzie, służysz Wolności. Wyzwalaniu Człowieka i Narodu. Służysz Życiu!'" - mówił ks. Dębiński. 

KUL został założony w 1918 r. z inicjatywy ówczesnego rektora Akademii Duchownej w Petersburgu ks. Idziego Radziszewskiego, który był pierwszym rektorem tej nowej wtedy uczelni w Lublinie. Według założyciela uniwersytet miał uprawiać badania we wszystkich dziedzinach wiedzy w duchu harmonii nauki i wiary, kształtować kadrę inteligencji katolickiej, zdolną do kierowania życiem kraju, przyczyniać się do pogłębiania świadomości religijnej w społeczeństwie. Katolicyzm polski uważał ks. Radziszewski za powierzchowny, wymagający odrodzenia, od tego uzależniał zachowanie odzyskanej wolności. 

Początkowo uruchomiono cztery wydziały: Teologiczny, Prawa Kanonicznego i Nauk Moralnych, Prawa i Nauk Społeczno-Ekonomicznych oraz Nauk Humanistycznych. W 1920 r. uczelnia zyskała własną siedzibę, do dziś używany podominikański gmach przy Alejach Racławickich w Lublinie.

Przed wybuchem II wojny światowej kadra naukowa KUL liczyła 67 osób, a studentów było niespełna 1,5 tys. Po wojnie, do zmiany ustroju w Polsce w 1989 r., pozostawał KUL specyficzną uczelnią, otwarcie przyznającą się do katolickości, niezależną od obowiązującej ideologii. 

Ponad 20 lat Katedrą Etyki KUL kierował Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Nie zaprzestał pracy na lubelskiej uczelni także wtedy, gdy został biskupem, metropolitą krakowskim, a potem kardynałem. Jako papież Jan Paweł II odwiedził KUL raz, w 1987 r.

Obecnie na KUL na ośmiu wydziałach i 47 kierunkach studiów, studiuje ponad 11 tys. studentów, w tym ponad 1,5 tys. doktorantów. Wśród nich jest 862 cudzoziemców. Kadra uczelni to 1937 osób, w tym 990 nauczycieli akademickich. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje