Reklama

Reklama

​Prof. Andrzej Zoll: Myliłem się, krytykując konwencję stambulską

Dziś nie ma żadnych podstaw, aby wypowiadać konwencję stambulską. Obecnie możemy się zorientować, że konwencja dla Polaków nie przyniosła ujemnych konsekwencji - powiedział w środę (29 lipca) był prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Zoll. Dodał, że sześć lat temu mylił się, krytykując konwencję.

"Uważam dzisiaj, że dążenie do wystąpienia z tej umowy dotyczącej konwencji jest zerwaniem solidarności międzynarodowej w obronie kobiet" - podkreślił Zoll. Jak dodał "dla Polaków i państwa polskiego będzie to stanowiło katastrofę, w opinii publicznej zostaniemy wyjątkowo za to ukarani".

Reklama

Według Zolla "ten kierunek, który przyjął minister Zbigniew Ziobro, jest dla Polski wyjątkowo niekorzystny".

"Myliłem się"

Prof. Zoll był pytany w środę w TVN24 o swe słowa sprzed kilku lat, gdy trwały dyskusje nad ratyfikacją konwencji antyprzemocowej. "Mówił pan kiedyś, że konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, to zamach na naszą cywilizację. Zmienił pan zdanie. Dlaczego? (...) Politycy PiS (...) powołują się na pana wypowiedź z 2014 r. Co by miał pan im dziś do powiedzenia, po tych sześciu latach?" - został zapytany profesor.

Zoll odpowiedział: "Po tych sześciu latach bym powiedział, że wtedy się myliłem". "Jeśli po sześciu latach powtarza się to, co ja wtedy powiedziałem, to znaczy, że osoby, które to mówią, nie wyciągnęły żadnych wniosków z przebiegu tych sześciu lat, a ja takie wnioski wyciągnąłem. Dzisiaj nie ma żadnych podstaw, aby wypowiadać tę konwencję" - dodał.

"Minęło sześć lat od tej mojej wypowiedzi, w tym czasie zdobyłem inne doświadczenia, a chyba wszyscy myśmy zdobyli. (...) Obecnie po tych sześciu latach, jeśli spojrzymy na konwencję, to możemy zorientować się, że nie przyniosła ona dla nas Polaków żadnych ujemnych konsekwencji. (...) Konwencja nic nie pogorszyła, jeśli chodzi o sytuację Polaków" - powiedział Zoll.

Jak ocenił, jeśli chodzi o ochronę praw kobiet, to przepisy zmieniły się, a "ochrona przed przemocą fizyczną, czy psychiczną, jest jednak silniejsza, niż była przed podpisaniem konwencji". Dodał, że nie oznacza to, iż władza doprowadziła do zmian ze względu na konwencję, choć - jak wskazał - "i tego wykluczyć się nie da".

Konwencja stambulska

Konwencja Rady Europy z 2011 r. o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (tzw. konwencja stambulska) ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji; oparta jest na idei, że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, a walka ze stereotypami i dyskryminacją sprawiają, że przeciwdziałanie przemocy jest skuteczniejsze. Polska podpisała konwencję w grudniu 2012 r., a ratyfikowała - w 2015 r.

Wniosek Ziobry

Minister sprawiedliwości złożył 27 lipca do minister rodziny, pracy i polityki społecznej wniosek o wszczęcie procedury wypowiedzenia konwencji. "W warstwie ideologicznej jest ona niezgodna z Konstytucją RP i polskim porządkiem prawnym" - uważa MS.

"Konwencja stambulska ogranicza także prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swym światopoglądem i religią oraz systemem wartości" - argumentował zaś wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski.

Romanowski mówił, że podpisując tę konwencję "Polska wprowadziła do naszego systemu prawnego lewicowego konia trojańskiego". Przypominał także, że w 2014 r. przed ratyfikacją tego dokumentu przestrzegał m.in. prof. Andrzej Zoll, były prezes TK, mówiąc, iż przepisy tego aktu podważają system naszych demokratycznych wartości. 

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy