Reklama

Reklama

Prokuratura o doniesieniach medialnych w sprawie Kamila Durczoka

"Mogę jedynie powiedzieć, że prokuratura nie postawiła podejrzanemu zarzutu nielegalnego posiadania broni, ani jakiegokolwiek innego zarzutu dotyczącego broni palnej" - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim Witold Błaszczyk w sprawie dziennikarza Kamila Durczoka.

W mediach pojawiły się nowe informacje w sprawie znanego dziennikarza Kamila Durczoka, który w ubiegły piątek - mając ok. 2,6 prom. alkoholu w wydychanym powietrzu - brał udział w kolizji. Mężczyzna został zatrzymany, a Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie Trybunalskim postawiła mu dwa zarzuty: sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości, oraz zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości.

Reklama

Według medialnych doniesień, w samochodzie podejrzanego znaleziono broń palną. Portal wPolityce.pl napisał, że Durczok w momencie zatrzymania w piątek przez policję, miał posiadać przy sobie pistolet. 

"Wprawdzie miał on na niego aktualne pozwolenie, ale fakt, że będąc kompletnie pijanym, posiadał przy sobie niebezpieczną broń, może sprowadzić na niego kolejne kłopoty. I nie chodzi tylko o utratę kolekcji militariów, o której informował dziennik 'Fakt'. W grę wchodzić może nawet kolejny zarzut" - poinformowało wPolityce.pl

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim Witold Błaszczyk, pytany o medialne doniesienia, powiedział, że może jedynie powiedzieć, iż "prokuratura nie postawiła podejrzanemu zarzutu nielegalnego posiadania broni, ani jakiegokolwiek innego zarzutu dotyczącego broni palnej". "Element broni jest obojętny z punktu widzenia prawno-karnego" - dodał.

Śledczy badają też, czy dziennikarz nie brał przed podróżą narkotyków. Według prokuratury, wyniki powinny być znane w ciągu kilkunastu dni.

W miniony piątek na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim, 51-letni Kamil Durczok wziął udział w kolizji. Do zdarzenia doszło na remontowanym odcinku drogi. Kierując samochodem BMW w kierunku Katowic, najechał na pachołki oddzielające pasy ruchu. Następnie jeden z pachołków uderzył w auto nadjeżdżające z przeciwka. Nikt z uczestników kolizji nie ucierpiał.

Okazało się, że dziennikarz miał 2,6 prom. alkoholu w wydychanym powietrzu.

Mężczyzna trafił do policyjnej izby zatrzymań. Po wytrzeźwieniu w niedzielę został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie zostały mu przedstawione zarzuty. Śledczy skierowali również do sądu wniosek o zastosowanie aresztu wobec Durczoka. W poniedziałek sąd nie przychylił się do ich wniosku. Wobec podejrzanego zastosowano poręczenie majątkowe w kwocie 15 tys. zł, dozór policyjny i zakaz opuszczanie kraju.

Jak poinformował Błaszczyk, śledczy podjęli już decyzję o złożeniu zażalenia na niedzielną decyzję sądu. Dodał, że prawdopodobnie nastąpi to w najbliższy piątek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje