Protest nauczycieli. Rozmowy będą kontynuowane w poniedziałek

- Rozmowy ws. sytuacji w oświacie będziemy kontynuować w poniedziałek. Poprosiliśmy, by centrale związkowe uzgodniły swoje stanowiska - poinformowała wicepremier Beata Szydło.

- Strona rządowa chce rozmawiać i szukać porozumienia, ale chcemy mieć uzgodnione stanowisko wszystkich związków zawodowych, bo cały czas jesteśmy w perspektywie zagrożenia strajkiem w czasie egzaminów - powiedziała wicepremier Beata Szydło.

Reklama

W poniedziałek około południa rozpoczęło się nadzwyczajne posiedzenie Prezydium Rady Dialogu Społecznego na temat sytuacji w oświacie.

Po około trzech godzinach nastąpiła druga przerwa w rozmowach. Jak poinformowała w przerwie Szydło, "jest przerwa, bo związki zawodowe o nią poprosiły". "ZNP poprosiło o rozmowy z Solidarnością; jest tutaj trudna sytuacja, obie centrale nie mogą się między sobą porozumieć" - dodała.

"Jako strona rządowa mówimy bardzo jasno - chcemy rozmawiać i szukać porozumienia, ale chcemy mieć uzgodnione stanowisko wszystkich central, dlatego, że cały czas jesteśmy w tej perspektywie zagrożenia strajkiem w czasie egzaminów" - podkreśliła wicepremier. Dodała, że "strona rządowa musi mieć pewność, że rzeczywiście jest dobra wola ze strony związków zawodowych, żeby nie było strajków w czasie egzaminów, bo priorytetem są uczniowie". "Nie możemy prowadzić negocjacji ich kosztem" - wskazała.

"Pamiętajcie, że wam daliśmy"

- Sytuacja wygląda tak, że my przedstawiamy nasze oczekiwania, a rząd mówi, co udało się do tej pory zrobić. Oni mówią: "ale pamiętajcie, że wam daliśmy". Tylko skoro jest tak dobrze, dlaczego 600 tys. nauczycieli zdecydowało się strajkować? Czekamy na konkrety. Na razie na stole pojawiły się ciasteczka - w ten sposób przebieg rozmów relacjonuje prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.

- ZNP i Forum są gotowe do rozmów. Czekamy na decyzję strony rządowej i Solidarności - dodaje.

- Dzisiaj mamy "pożar". To jest cytat z dzisiejszego posiedzenia. Padła też propozycja, by szefową negocjacji była pani premier Beata Szydło, z tego powodu, że skala niechęci do minister Zalewskiej jest duża - zaznaczył Broniarz.

Szef ZNP przekazał, że nie wie, czy rozmowy uda się zakończyć "dziś, jutro czy pojutrze".

- Dla mnie ważniejsze jest to, byśmy wyszli z tej sali ze świadomością, że spełniliśmy oczekiwania nauczycieli - podkreślił.

15-minutowa przerwa

Po ponad dwóch godzinach rozmów wicepremier Szydło poinformowała, że ogłoszono krótką przerwę w obradach, podczas której przedstawiciele Solidarności mieli zadecydować, czy będą dalej uczestniczyli w spotkaniu. - Solidarność nie wyszła, nie wychodzimy, zostajemy. Powiedziałem tylko, że nie mamy dziś możliwości podpisania dokumentów, jeśliby doszło do tego - powiedział dziennikarzom przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa pytany o wypowiedź wicepremier. - To jest tylko czysto techniczny problem. Nie wychodzimy, zostajemy. Sprawa dotyczy nauczycieli, nie wycofujemy się z rozmów - zaznaczył. - Mamy swoje postulaty, chcemy posłuchać, jaka jest oferta rządu - powiedział szef oświatowej "S". - Z tych rozmów na razie nic nie wynika, nic nie zostało zaoferowane. Mówią, że coś mają, ale nie mówią co - dodał Proksa. Dopytywany o kwestię podpisania ewentualnego porozumienia wyjaśnił: - Nie mamy tutaj przedstawicieli Komisji Krajowej, którzy są w zespole związkowo-rządowym, którzy w imieniu naszego związku negocjują z rządem. Jak zaznaczył, jeśli dojdzie dziś do porozumienia z rządem, zawsze można stosowne dokumenty podpisać później.

Wstępne wyniki referendum nauczycieli - czytaj więcej na temat protestu

Szef OPZZ: Liczę, że dzisiaj rozstrzygniemy wiele spraw

W przerwie rozmów Jan Guz podkreślił, że "nie odchodzimy od stołu, jest wola porozumienia. Liczę, że w dniu dzisiejszym rozstrzygniemy wiele spraw".

Z kolei prezes ZNP Sławomir Broniarz został zapytany przez dziennikarzy, jakie propozycje podczas posiedzenia RDS złożył rząd. "Spodeczek, parę ciasteczek i nic więcej. Nie ma konkretów, nadal jesteśmy w sferze przeszłości" - odparł Broniarz.

Jak wskazał, dla niego najważniejsze jest to, "żebyśmy (...) wyszli z tej sali z przekonaniem, że spełniliśmy oczekiwania środowiska nauczycielskiego".

Broniarz poinformował jednocześnie, że "jest pewien gest ze strony minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej w sprawie osób niebędących nauczycielami". "Tu (Rafalska - PAP) podkreśliła daleko zaawansowane prace rządowe na rzecz administracji obsługi szkolnej, to jeden z naszych postulatów, ale nie jest to rozwiązanie problemu całościowego" - wskazał prezes ZNP.

"Jest jakaś refleksja po tamtej stronie"

Zapytany o poniedziałkowe dane ministerstwa edukacji, że w ok. 52 proc. szkół podstawowych, gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych nie przeprowadzono referendów strajkowych, Broniarz odparł, że "dane ministerstwa są o połowę lepsze, niż jeszcze były do niedawna, tzn. że jest jakaś refleksja po tamtej stronie". "Jesteśmy przekonani, że - wbrew temu, co ministerstwo mówi - skala wsparcia dla tego referendum i udziału w samym strajku jest na poziomie 85-90 proc." - wskazał Broniarz.

"Nie mamy żadnego powodu nie wierzyć temu, co przychodzi do nas z terenu. Poczekajmy do 8 kwietnia, zobaczymy"- dodał.

Procedury sporu zbiorowego w styczniu rozpoczęły ZNP i Wolny Związek Zawodowy "Solidarność - Oświata" należący do FZZ. Od 5 marca prowadzą w szkołach referenda strajkowe. Jeśli taka będzie wyrażona w referendum wola większości, strajk rozpocznie się 8 kwietnia. Oznacza to, że jego termin może zbiec się z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma odbyć się egzamin gimnazjalny, 15, 16 i 17 kwietnia - egzamin ósmoklasisty, a 6 maja mają rozpocząć się matury.

ZNP chce zwiększenia o 1000 zł tzw. kwoty bazowej służącej do wyliczania średniego wynagrodzenia nauczycieli. Forum Związków Zawodowych żąda zwiększenia o 1000 zł wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli na wszystkich stopniach awansu zawodowego. Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" domagała się natomiast wcześniej podwyżki o 15 proc. jeszcze w tym roku, a później poinformowała, że żąda m.in. podniesienia płac w oświacie, podobnie jak w resortach mundurowych, czyli nie mniej niż 650 zł od stycznia tego roku i kolejnych 15 proc. od stycznia 2020 r. do wynagrodzenia zasadniczego bez względu na stopień awansu zawodowego nauczyciela.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje