Reklama

Reklama

​Protest rolników na A2. Potężne korki

Na autostradzie A2 w kierunku Warszawy utworzył się potężny korek. Powodem jest niespodziewany protest rolników. "Żądamy, żeby przyjechał do nas premier Morawiecki. Przekażemy postulaty i oczekujemy ich spełnienia" - mówią rolnicy dziennikarzowi RMF FM Michałowi Dobrołowiczowi. Kilka minut po 10:00 do protestujących przyjechał minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Na autostradzie wywiązała się kłótnia, w wyniku której rolnicy przerwali rozmowy z ministrem Ardanowskim. 

Reklama

Rolnicy domagają się m.in. odszkodowań za wybite świnie w związku z walką z wirusem ASF. Żądają audytu środków przekazywanych rolniczym organizacjom branżowym, a także chcą "uzdrowienia Izb Rolniczych".

Korek zaczyna się na wysokości Grodziska Mazowieckiego i ciągnie przez kilka kilometrów w stronę stolicy - czytamy. Policja wyznaczyła objazd na wysokości Grodziska Mazowieckiego dw 579 na Błonie i dalej dk 92 do Warszawy, w Brwinowie otoworzono bramę drogi technicznej. 

"Grupa około stu osób blokuje drogę w kierunku Warszawy. Kierowcy są informowani o utrudnieniu już w Strykowie. Otwarto bramki w Brwinowie, żeby rozładować zator" - powiedziała z kolei PAP Weronika Aleksandrowicz z GDDKiA.

"Jest to niezarejestrowany protest rolników. Na miejscu są policjanci i legitymują osoby biorące udział w tym spontanicznym zgromadzeniu oraz starają się udrożnić ruch" - poinformowała Edyta Adamus z Komendy Stołecznej Policji w Warszawie.

Na miejscu znajdują się osoby w żółtych kamizelkach z flagami Polski i banerami - relacjonuje TVN24. 

Policjanci wzywają protestujących rolników do odblokowania trasy.

Ardanowski: Od trzech miesięcy w Polsce nie ma ASF u świń

Jak mówił Ardanowski, ostatnie ognisko ASF w Polsce w gospodarstwach było 14 września. "Od tego czasu minęły trzy miesiące, nie ma w Polsce kolejnego ogniska (...) ASF w chlewniach. Są oczywiście padłe dziki i będzie ich zapewne jeszcze sporo. Nie mam żadnych złudzeń, że choroba zostanie opanowana w zakresie dzików bardzo szybko. Choroba występuje w tej chwili w wielu krajach europejskich w natężeniu znacznie większym niż w Polsce" - powiedział Ardanowski.

Zaznaczył, że od 2014 r., kiedy pojawiły się przypadki ASF, nakłady państwa na zwalczanie tej choroby wyniosły 16 mln zł w 2014 r., 11,9 mln zł w 2015 r., 25 mln zł w 2016 r., 98 mln zł w 2017 r. i 203 mln zł w 2018 r.

"Nie chodzi o nakłady (...) niech pan nie rzuca sumami, to nic nie mówi" - krzyczeli rolnicy. Pytali, kto dostał te pieniądze - rolnicy czy urzędnicy. "Urzędnicy" - odpowiadali protestujący.

Jednym z postulatów protestujących jest "podjęcie natychmiastowych, realnych i skutecznych działań zmierzających do zwalczania wirusa ASF w Polsce".

Minister podkreślił, że zachowanie zasad bioasekuracji przynosi efekty. "Uzyskaliśmy zgodę Komisji Europejskiej - na podstawie danych statystycznych - na uwolnienie prawie 60 gmin od ASF. Na tym obszarze istnieje możliwość przywracania produkcji świń, bo zostały uwolnione od ASF" - powiedział.

Rolnicy mówili take, że są karani za nieprzestrzeganie zasad bioasekuracji, tymczasem sami weterynarze często nie stosują tych zasad.

Apel PSL

Mirosław Maliszewski (PSL) podkreślił w środę na konferencji prasowej w Sejmie, że jest to już kolejny protest rolników w tym roku. "Pierwsi byli ci, którzy mają problemy z afrykańskim pomorem świń; później byli producenci owoców jagodowych, owoców miękkich, później producenci jabłek, a dzisiaj kolejna grupa rolników wyszła na ulicę po to, żeby powiedzieć, że w polskim rolnictwie dzieje się bardzo źle" - powiedział.

Według niego jest to kulminacja negatywnych działań ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego. "Wiele środowisk rolniczych miało nadzieję, że zmiana określanego jako mało aktywnego, śpiącego ministra (Krzysztofa) Jurgiela na Ardanowskiego będzie zmianą pozytywną, ale dzisiaj widzimy, że zostało to zastąpione arogancją, butą i brakiem szacunku" - zaznaczył Maliszewski.

Dodał, że ta sytuacja wymaga "raptownej zmiany". "Dlatego apelujemy i do premiera Mateusza Morawieckiego, i do samego ministra (rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego) o podjęcie realnych działań w sprawie polskiej wsi, polskiego rolnictwa" - mówił poseł PSL.

Szef Forum Młodych Ludowców Miłosz Motyka ocenił, że minister Ardanowski jest "totalnie nieskuteczny i totalnie niewiarygodny". "Gdy obejmował urząd ministra zapewniał, że będzie realizował te postulaty, które przynoszą mu na stół rolnicy, że będzie wspierał rolników. A okazuje się, że gospodarstwa rolne w czasie rządów PiS są likwidowane" - zauważył Motyka.

"My już naprawdę nie mamy złudzeń co do tego, że minister Ardanowski kompletnie sobie nie radzi, jest nieskuteczny. I nawet dzisiejsze spotkanie pokazało, że rolnicy są sfrustrowani na tyle, że nie chcą z ministrem rozmawiać, ponieważ on ich też nie słucha. Uważamy, że tą sprawą powinien się również zająć pan premier Mateusz Morawiecki" - mówił Motyka.

Marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik (PSL) powiedział w środę na spotkaniu z dziennikarzami, że popiera protestujących.

"Jako przedstawiciel PSL wyrażam poparcie dla tego protestu, bo rzeczywiście sytuacja jest nie do zaakceptowania, nie do zniesienia wśród hodowców trzody chlewnej, bo ceny (skupu) spadły już poniżej 4 zł za kilogram; po drugie rosną ceny energii, rząd nie radzi sobie w walce z afrykańskim pomorem świń" - powiedział Struzik.

Podkreślił, że hodowcom "naprawdę takie widmo zagłady zajrzało w oczy". Dodał, że w UE są pieniądze na walkę z ASF, których polski rząd nie wykorzystuje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje