Reklama

Reklama

Próżność posła czy złośliwość strażników? Afera w Sejmie

Jarosław Urbaniak z PO interesuje się wydatkami Straży Marszałkowskiej. Uważa, że z tego powodu funkcjonariusze robią mu problemy: – Mam kłopot z wejściem do Sejmu, bo żaden strażnik nie może mnie rozpoznać – przyznał podczas posiedzenia Komisji Finansów. – Kolega Urbaniak nie zdał chyba egzaminu z pokory – komentuje Tadeusz Cymański z PiS.

Sejmowa Komisja Finansów Publicznych dyskutowała nad projektem ustawy budżetowej na 2020 r. Było o rezerwie celowej, wydatkach Kancelarii Sejmu, Kancelarii Senatu czy Kancelarii Prezydenta RP. W trakcie procedowania Urbaniak wielokrotnie zabierał głos: - Nie rozumiem pozycji 2,5 mln zł, kolejny rok, na umundurowanie dla Straży Marszałkowskiej - obruszał się. Przyznał też, że strażnicy utrudniają mu wejście do Sejmu. Bo chociaż go znają, oczekują legitymacji poselskiej.

Reklama

- Dziś, przed godz. 9:30, Straż Marszałkowska nie chciała mnie wpuścić przez okazania legitymacji na bramce od strony ul. Górnośląskiej. Ta sytuacja powtarza się regularnie. Kiedyś to było niedopuszczalne, bo Straż Marszałkowska ma obowiązek znać parlamentarzystów z widzenia - mówi Interii Urbaniak. - Mam takie wrażenie, że ktoś podkręca Straż Marszałkowską - wtóruje partyjny kolega posła, Janusz Cichoń.

Czy Straż Marszałkowska z jakiegoś powodu mści się na politykach opozycji? - Straż Marszałkowska jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo na terenie Parlamentu. Funkcjonariusze starają się wzorowo wykonywać swoje obowiązki. Jeśli od czasu do czasu poproszą kogoś o przepustkę bądź legitymację, myślę, że można ją okazać. Żaden ze strażników nie robi tego, by komuś celowo uprzykrzyć życie. To po prostu element ich pracy - tłumaczy Interii Andrzej Grzegrzółka, dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu.

W art. 14 Ustawy o Straży Marszałkowskiej zapisano, że funkcjonariusz "może odstąpić od legitymowania osoby, która jest mu znana". 

Faktem jest, że nie wszyscy politycy opozycji podzielają zdanie Urbaniaka. - Nie słyszałam, żeby ktoś od nas narzekał. Pokazuję legitymację, nawet jak mnie ktoś rozpoznaje - usłyszeliśmy od Anny Marii Żukowskiej, rzeczniczki Lewicy. 

- Teraz znają nas jedynie strażnicy, którzy stoją przy głównym wejściu do Sejmu od ulicy Wiejskiej. Do pracy przyszli nowi funkcjonariusze, więc niektórzy się denerwują - komentuje Jerzy Borowczak z PO. - Ci chłopcy są młodzi, mają zdziwione miny. To wcale nie jest przyjemne, bo posłowie im mówią: jak przyszedłeś do pracy, trzeba było poczytać, kto jest kto - dodaje.

O krok dalej od partyjnego kolegi Jarosława Urbaniaka idzie Tadeusz Cymański z PiS. - Był poirytowany na komisji, bo jest posłem, który uzyskał mandat chyba w tamtej kadencji (Urbaniak trafił do Sejmu w 2005 r. - red.). Bywa w telewizji, więc pewnie chodzi o ambicję - uważa. - Pewnie się zastanawiał: "jak to, mnie nie poznał"?! Kolega Urbaniak nie zdał chyba egzaminu z pokory - dodaje polityk, który w Sejmie spędził ponad dwie dekady.

Posiedzenie sejmowej komisji regulaminowej, które dotyczyć będzie funkcjonowania Straży Marszałkowskiej zaplanowano na piątek. Jej wiceszefem jest Jarosław Urbaniak. Posłowie będą debatować za zamkniętymi drzwiami. Tak zdecydowało prezydium zdominowane przez PiS. 

Jakub Szczepański

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje